Nacjonalizm w odwrocie

0
32
REKLAMA

Do Parlamentu nie dostał się antypatyczny sojusznik PiS i wróg Unii, Nigel Farage oraz lider Partii Niepodległości (taki brytyjski PiS, który nie zdobył ani jednego mandatu), Paul Nuttall. Tendencja mająca na celu zastąpienie Unii Europejskiej poprzez powrót do konfliktów narodowych, plemiennych egoizmów i podsycanych przez fanatyków nacjonalizmów najwyraźniej została powstrzymana.
Wyjątkowo nieudolnych od wielu już lat konserwatystów czekają trudne negocjacje z Unią, a to, co dla nas najważniejsze, wprowadzający w Polsce monopartyjną dyktaturę PiS staje się ze swoim nacjonalizmem i populizmem (zwykle te dwa idiotyzmy chodzą razem) osamotniony i izolowany. To dobra wiadomość dla Polski, co jest złe dla PiS jest ipso facto dobre dla Polski, gdyż utrudnia Kaczyńskiemu i jego ludziom instalowanie dyktatury. Teraz najpewniej z przyjemnością będziemy obserwować wybory w Niemczech, gdzie obydwaj kandydaci są proeuropejscy i przeciwni nacjonalizmowi.
Moim zdaniem dla Polski najważniejsze jest zaangażowanie się Unii w proces obrony demokracji, przestrzegania praw człowieka i demokratycznych zasad państwa prawa. I z tego punktu widzenia lepszy byłby wybór twardo broniącego tych zasad i lepiej chyba rozumiejącego pisowską hipokryzję Martina Schultza, któremu kibicuję. A może przy odrobinie szczęścia Amerykanie odwołają za łamanie prawa Donalda Trumpa, na co najwyraźniej się zanosi? Pozostaje pytanie: kiedy i w jakich okolicznościach? Dobre wiadomości napłynęły z Francji, gdzie ruch prezydenta Macrona odniósł wyraźne zwycięstwo nad nacjonalistycznym i populistycznym Frontem Narodowym.
Sojusznicy PiS-u najwyraźniej nie mają ostatnio szczęścia, z wyjątkiem głównego sojusznika Władimira Władimirowicza, któremu raczej nie przeszkadza, że nieoceniony Antoni oskarżył Rosję o zbrodnię w Smoleńsku, co jest chyba równoznaczne z wypowiedzeniem nam wojny, o co też już kiedyś był uprzejmy Rosję oskarżyć. Znane powiedzenie, że jak Pan Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera, stosuje się jak widać także do wysokich dygnitarzy, a może przede wszystkim do nich?
A u nas trwa demolowanie państwa i niszczenie demokracji. PiS właśnie zlikwidowało istotną część niezależności samorządów, podporządkowując reżimowi Regionalne Izby Obrachunkowe. W szyderczym, pełnym samouwielbienia oszukańczym geście przekazało atrapie Trybunału Konstytucyjnego do oceny swoje projekty podporządkowania rządzącej partii wymiaru sprawiedliwości i usiłuje zmusić społeczeństwo do opłacania rządowych mediów. Trwa zajmowanie bardzo wysoko opłacanych stanowisk przez pisowskich polityków. Po stanowiskach w spółkach Skarbu Państwa, rządowych agencjach i instytucjach, po wysokich poborach w komisji Macierewicza, nadchodzi kolej na p. Sadurską (około 90 tysięcy miesięcznie). Dodatkowo ma miejsce spektakl kolejnych wypłat dla niektórych wdów smoleńskich i to w sytuacji, gdy nie może doprosić się odszkodowania człowiek, który miał „przyjemność” być ofiarą jazdy niejakiego Jerzego Morawskiego, którego widzieliśmy w Oxfordzie.
Zaostrzają się smoleńskie obchody, gdzie policja chroni głównie jednego człowieka przed kontaktem z suwerenem i gdzie dochodzi do scen jak w stanie wojennym. Zatrzymanie Władysława Frasyniuka ma wymiar symboliczny i każe stawiać pytanie, czy to już stan wojenny czy tylko schyłkowy PRL?
Jak było do przewidzenia, zakaz zgromadzeń uchwalony przez pisowski Sejm niczego nie zmienił, tak jak niczego nie zmieniły zakazy władz PRL składania kwiatów pod krzyżem na Placu Saskim i manifestowania niezadowolenia przez zwolenników NSZZ „Solidarność”. Dziś Solidarność jest po stronie rządu, a rząd Kaczyńskiego mniej więcej tam, gdzie kiedyś stało ZOMO. Historia zatoczyła koło i wykrzywia się w makabrycznym uśmiechu.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments