Nadzieja umiera ostatnia

0
67
REKLAMA

Po pierwsze to, że zwycięża na Ukrainie prozachodnia demokracja. Po drugie, że Unia Europejska zarysowuje przed Ukraińcami perspektywę wejścia do Europy. Po trzecie wreszcie, że za kilkanaście lat Ukraina rzeczywiście wejdzie do Unii, a ja, bez kilometrowych kolejek na granicy, będę mógł pojechać do Lwowa.
Wybory prawdopodobnie wygra partia Janukowicza, człowieka o tyle paradoksalnego, że jest on jedynym na Ukrainie politykiem, który skorzystał na Pomarańczowej Rewolucji. Przypomnę, że na przełomie 2004 i 2005 roku Pomarańczowa Rewolucja skierowana była właśnie przeciwko Janukowiczowi. Jednak liderzy rewolucji, Julia Tymoszenko i Wiktor Juszczenko, zaraz po zwycięstwie wzięli się za łby i skutkiem tego w 2010 roku Wiktor Janukowicz wygrał wybory prezydenckie, tym razem już bez kantów.
Pęknięcie zwycięskiego obozu znamy także z naszej, solidarnościowej historii. Skutkiem tego pęknięcia też było oddanie władzy, ale u nas sytuacja była dalece mniej dramatyczna niż na Ukrainie. To, że w 1993 roku postkomuniści doszli do władzy, mogło zaskakiwać, ale nie było zapowiedzią integracji z Rosją. Wygrana Janukowicza niestety taką zapowiedzią jest.
Dlaczego w ogóle tak się przejmuję Ukrainą? Bo mam w uszach słowa Giedroycia, który uważał, że podstawą naszej pomyślności będą wolna Litwa, Białoruś i właśnie Ukraina. Litwa jest wolna, choć z nami jest w coraz silniejszym konflikcie. Białoruś wiadomo… A Ukraina była tak blisko demokracji i Europy, że naprawdę szkoda.
A propos Jerzego Giedrocia… W 2003 roku byłem po raz pierwszy w Kijowie. Brałem udział w konferencji poświęconej zmarłemu 4 lata wcześniej twórcy paryskiej „Kultury”. Kijów to przedziwne miasto. Przy zarobkach znacznie niższych niż w Polsce cena metra kwadratowego przeciętnego mieszkania jest mniej więcej dwukrotnie wyższa niż w Warszawie. Na konferencji spotkałem dziennikarzy ukraińskiej telewizji publicznej. Spytałem ich, ile zarabiają. Okazało się, że oficjalnie dostają równowartość 1200 złotych, a pod stołem płacą im około 5 tysięcy złotych. Czyli szału nie ma. Nieco ponad 6 tysięcy nie jest szokiem. Bulwersuje fakt, że państwowa instytucja oszukuje państwo, to bowiem pokazuje, jak daleko Ukraina jest od Europy.
Ponieważ jednak nadzieja umiera ostatnia, powiem, że dla mnie nadzieja nazywa się Witalij Kliczko. To chyba jedyny człowiek na Ukrainie, który może zadać obecnemu porządkowi prawdziwy cios.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o