Nagonka

0
43
REKLAMA

Ofiarą nagonki czasami padają sami dziennikarze, co w najmniejszym stopniu nie przeszkadza im brać udziału w innych nagonkach, chociaż generalnie to środowisko wykazuje dużą solidarność w walce o grupowe interesy i przywileje – zawsze pod hasłem, że nie chodzi o nic innego, jak tylko o wolność słowa i swobodę wypowiadania poglądów. Jest to hipokryzja, bo organizowanie, uczestniczenie w nagonce i niszczenie innych ludzi jest zaprzeczeniem wolności słowa. Bardzo często nagonka nie ma żadnego związku z walką o wolność słowa, a przeciwnie – jest powielaniem i rozpowszechnianiem kłamstwa mającego na celu zniszczenie, wyeliminowanie lub przynajmniej zaszkodzenie jakiemuś politykowi.
W historii demokratycznej Polski po 1989 roku mieliśmy wielokrotnie do czynienia z nagonką, a w ostatnim czasie trwa ona nieustannie. Nie chodzi o zorganizowaną kampanię kłamstwa prowadzoną przez partie opozycyjne, głownie PiS, w stosunku do rządu, partii koalicyjnych i szczególnie aktywnych polityków koalicji, gdyż jest to walka polityczna – wprawdzie zdegenerowana, ale jest jednak zjawiskiem innej kategorii.
Nagonki, z którymi mieliśmy i nadal mamy do czynienia w ostatnim czasie, a także wiele poprzednich, nie są prowadzone tylko przez jedno środowisko i jedną partię, chociaż oczywiście PiS z radością i wielkim zapałem włącza się do wszystkiego, co może zaszkodzić rządowi i jego politycznemu zapleczu – to zrozumiałe. Nagonki są prowadzone przez ogromną część środowiska dziennikarskiego, niezdolnego najwyraźniej do odróżnienia rzeczy ważnych od drugorzędnych, redukującego złożoność zjawisk życia publicznego do prostych, najchętniej prymitywnych symboli, reakcji i emocji. Najlepszym chyba przykładem tego zjawiska jest postępująca tabloidyzacja mediów. Tylko nieliczni dziennikarze, na ogół starszego i średniego pokolenia i to z najpoważniejszych tytułów, są odporni na tabloidyzację. Przykładem takiego czasopisma, prenumerowanego całe lata w mojej rodzinie, bez którego kiedyś nie wyobrażałem sobie funkcjonowania i którego opinia była dla mnie często punktem odniesienia, jest „Tygodnik Powszechny”, dziś marny cień dawnej świetności.
Nie chodzi jednak o upadek jednego tytułu, a o zjawisko wyolbrzymiania nieistotnego faktu, wypowiedzi, słów, którym nadaje się niebywałe znaczenie i zamula media przez wiele dni. Podsłuchane przez przestępców banalne rozmowy stały się nagle wydarzeniem politycznym pierwszej rangi, jakieś istniejące tylko w głowach i marzeniach pisowskich polityków afery i przestępstwa stają się powodem dyskusji niezależnych ekspertów i ludzi, którzy nie mają żadnego powodu, by Polską rządzili: Kaczyński, Macierewicz, Kamiński itp. Nieostrożna wypowiedź min. Sawickiego, aby rolnicy raczej korzystali z wyższych dopłat niż z mniejszych pieniędzy, za to wypłacanych od razu, stała się powodem akcji przedstawiającej ministra jako wroga rolników. Nagonka przeciwko premier Kopacz trwa od pierwszego dnia i nie chodzi o występy pisowskich propagandystów typu Lichocka, Semka itd., ale o analizy, w których z poważnymi minami uczestniczą dziennikarze zatroskani tym, jak premier poruszała się przy spotkaniu z kanclerz Merkel. Nagonka na min. Sikorskiego trwa nadal, często ci sami dziennikarze atakują ministra za to, że ujawnił słowa prezydenta Putina, których – jak wiemy – nie było, i jednocześnie za to, że od razu nie rozgłosił ich na cały świat. A w całej tej burzy w szklance wody istotne jest przecież to, że Polska nie podjęła rosyjskiej oferty rozbioru Ukrainy. Cała reszta to propaganda.
Zdumiewająca jest niezdolność ludzi, powołanych przecież do oceny, trafnego opisania i diagnozy zjawisk, do odróżnienia rzeczy ważnych od nieważnych, uleganie nastrojom, modzie, demagogii… Ta niezdolność pozwala utrzymywać poparcie bredni na temat zamachu w Smoleńsku na poziomie około 20%, co jest obrazą rozumu.
Klimat nagonki, często po prostu przeciwko racjonalnemu myśleniu, wręcz rozumowi, prowadzi do praktycznej bezkarności w łamaniu prawa, czego dopuszczają się indywidua w rodzaju Chazana czy Rydzyka. Ten ostatni wprost mówi, że prawo polskie go nie obowiązuje, tak jak prawo Hitlera.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments