Nie chcemy trzymać pieniędzy na lokatach

0
35
REKLAMA

Na koniec kwietnia 2019 roku w całym polskim systemie bankowym zdeponowane było ponad 1,4 biliona złotych. To cała kwota, zarówno ujmująca stan posiadania firm, jak i osób prywatnych. Jeśli ograniczymy się do tych ostatnich, to okazuje się, że w bankach mieliśmy nieco ponad 795 mld złotych. To oczywiście rekord, im stajemy się bogatsi, a ten proces systematycznie postępuje od trzydziestu lat, tym mamy więcej środków do dyspozycji. Oczywiście nie jest tak, że bogaci się każdy, wielokrotnie o tym wspominałem, ale jednak w stosunku do zdecydowanej większości społeczeństwa ten proces zachodzi. Oczywiście sporo pieniędzy wydajemy, czyli konsumujemy, część trzymamy w przysłowiowej „skarpecie”, kupujemy mieszkania, budujemy domy, inwestujemy w inne obszary, jak choćby w giełdę, ale jednak także systematycznie rośnie wartość środków, które powierzamy bankom. Dla porównania pięć lat temu suma pieniędzy należących do osób prywatnych, jakimi dysponowały banki wynosiła około 450 mld złotych.
Środki w banku mogą jednak różnie pracować. Mogą być po prostu na rachunku bieżącym, mamy wtedy do nich dostęp bez ograniczeń, ale możemy je także wpłacić na lokatę. Blokujemy sobie wtedy do nich dostęp na jakiś czas, albo ograniczamy ten dostęp, zerwanie lokaty może bowiem oznaczać dla nas jakieś sankcję, lecz dzięki temu coś zarabiamy. I tu zaczynają się schody.
Jeśli mamy nadwyżki, z których nie korzystamy, to logiczne byłoby wpłacenie ich właśnie na lokatę. Bo dzięki temu coś dodatkowo osiągniemy. Tymczasem obecnie, i nie jest to pierwsza taka sytuacja, obserwujemy spadek wartości lokat w stosunku do wszystkich środków, jakie mamy w bankach. Mówiąc wprost: nie chcemy tworzyć lokat. Pieniądze trzymamy na rachunkach bieżących, choć są one w zdecydowanej większości, żeby nie napisać prawie zawsze, nieoprocentowane. Udział lokat w całości zdeponowanych w bankach pieniędzy to jedynie 38%. Dla porównania jeszcze w styczniu 2018 roku było to 42%. A w kwietniu 2010 roku – prawie 53%. Dlaczego tak się dzieje?
Oczywiście wynika to z bardzo niskiego oprocentowania lokat. Mało tego: w ostatnich miesiącach to oprocentowanie jeszcze spadło o około 0,3 punktu procentowego, co uruchomiło kolejną falę odwrotu od lokat. Średnie ich oprocentowanie w tej chwili to mniej więcej 1,5% w skali roku. A to oznacza, że jest ono niższe od inflacji, która wyniosła w maju 2,3% rok/rok. Czyli nawet, jeśli założymy oprocentowaną lokatę, to na niej tracimy. W takiej sytuacji wolimy trzymać pieniądze w ogóle bez żadnych procentów, aby mieć do nich dostęp na bieżąco. Bo coś się może wydarzyć i będziemy chcieli z nich skorzystać.
Pozostaje jeszcze jedno pytanie: dlaczego oprocentowanie lokat jest tak niskie? Główny powód to oczywiście niskie stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego. A one mogą być tak niskie, bo mamy, póki co, inflację pod kontrolą. Niskie stopy to przede wszystkim tanie kredyty, a to pomaga gospodarce. Stopy w Polsce spadały najpierw w konsekwencji kryzysu 2008 – 2009, a potem drugiego, czyli strefy euro 2012‑2013. I w efekcie główna stopa, czyli stopa referencyjna, to ta, po której banki komercyjne mogą lokować środki w NBP, spadła do najniższego poziomu w historii, czyli do 1,5%.
Ale to nie wszystko. Banki mają obecnie za dużo środków. Mamy tzw. nadpłynność w systemie. Czyli nie są w stanie udzielić tylu kredytów i pożyczek, ile mają środków od nas, od osób prywatnych i firm. A skoro mają za dużo, to nie mają interesu, żeby dużo płacić. A zatem nie płacą. Dzięki temu mają tańszy pieniądz, czyli mogą więcej zarabiać. A skoro my chcemy, albo musimy i tak trzymać pieniądze w bankach, bo bezpieczniej itd. itp., i godzimy się nawet na nieoprocentowane rachunki bieżące, to banki z tego korzystają.
Możemy jeszcze mówić o jednym czynniku, czynniku makroekonomicznym. O ile jeszcze rok temu nie było prognozy, która nie zakładałaby podwyżek stóp w Polsce w perspektywie najdalej dwóch lat, o tyle teraz wcale nie jest to takie pewne. Co prawda mamy ryzyko wzrostu inflacji, jak choćby rosnące koszty płac i energii, ale z drugiej strony na świecie panuje obawa o hamowanie największych gospodarek. Najważniejszy bank centralny świata, czyli amerykański FED, daje sygnały, że być może będzie trzeba obniżać stopy procentowe. Może się więc okazać, że i w Polsce do wspomnianych podwyżek nie dojdzie. W skrajnym scenariuszu może nawet dojść do obniżek. A to nie jest czynnik zachęcający banki do podwyższania oprocentowania lokat.
Tak więc, choć ilość środków, które trzymamy w bankach rośnie, to rośnie jeszcze bardziej udział tych środków, na których nie zarabiamy. A jak długo taka sytuacja jeszcze potrwa? Obawiam się, że w najbliższych miesiącach niewiele się tu zmieni.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o