Nie jest dobrze

0
66
REKLAMA

Apelowano do Palikota i do Millera, by ustąpili i nie psuli uroczystości. Apelowano do PO i marszałek Kopacz, by zachować świeckość Sejmu, sama marszałek apelowała do wszystkich, by nie doszło w izbie do żadnych incydentów.
Żadnych zadym nie było, dokument przyjęto większością głosów. I co? Czy stałoby się coś ważnego gdyby uchwałę przyjęto przez aklamację? Ktoś może uznać, że posłowie daliby wtedy sygnał, że są w stanie się dogadać, no i tu już pękam ze śmiechu, bo przecież wiem, że nie są w stanie się dogadać w żadnej poważnej sprawie i nawet jeśliby się porozumieli w sprawie marginalnej, a taką jest ta sejmowa uchwała, to i tak o niczym to nie świadczy.
Dlaczego uważam uchwałę sejmową za nieważną? Ano proszę sobie wyobrazić, że tej uchwały w ogóle nie ma. Czy to zmieniłoby w jakikolwiek sposób świat? Nie, nie zmieniłoby. Czy to zmieniłoby nasz kraj? Też nie. Czy zmieniłoby naszą opinię o parlamentarzystkach i parlamentarzystach? Po raz trzeci nie. Co więcej, podejrzewam, że posłowie doskonale o tym wiedzieli i że prawdziwym celem nie było uchwalenie albo nieuchwalenie tego dokumentu, ale właśnie jałowa pyskówka wokół tego. I niech mi ktoś powie, że partie są nieskuteczne. W sprawie pyskówek są skuteczne w 100 procentach.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że my dziennikarze dajemy się w to wpuszczać. Relacjonujemy to, przepytujemy gości w studiach radiowych i telewizyjnych, i tak toczy się ta jałowa machina. Może zabrzmi to zaskakująco, ale w dobie konkurencji dosyć trudno jest tę sytuację zmienić. Jeżeli głupoty nie pokaże jedna stacja, to pokaże ją druga i trzecia. I, niestety, to one będą miały większą widownię, bo okazuje się, że większość z nas lubi oglądać pyskówki. Dlaczego? Pewny nie jestem, ale być może jest po prostu tak, że spora część z nas lubi sobie popatrzeć na żałosnych polityków po to, by upewnić się, że sami nie jesteśmy tacy żałośni.
W ogóle cała ta kanonizacja napawa mnie złymi refleksjami. Mało kto rozmawiał w ostatnich dniach o sensie wiary i o istocie chrześcijaństwa. Nakłada się na to obrazek, który pozostał mi w oczach po Wielkiej Sobocie. Oto do kościoła idzie rodzina – mama, tata, córka i syn. Córka, tak na oko 12 lat, ma w ręku koszyk ze święconką. Idą ponurzy, nie patrzą na siebie i ze sobą nie rozmawiają. Prawdopodobnie nie rozmawiają także w domu. Matka gotuje, ojciec gapi się w telewizor, córka gada przez komórkę, a chłopak rżnie w grę komputerową. Za rok w kolejną, tym razem okrągłą rocznicę śmierci Jana Pawła II majątki zbiją producenci koszmarnych breloczków z twarzą z grubsza przypominającą oblicze Karola Wojtyły, kubków, chorągiewek i wszelkiego innego badziewia. Odsłonięte zostaną kolejne koszmarne pomniki papieża, które śmiało będą mogły konkurować z już odsłoniętymi w całej Polsce koszmarkami z człowiekiem, który ma nieproporcjonalnie dużą głowę albo za krótkie kończyny. Po uroczystości odsłonięcia lokalni politycy pogratulują sobie udanej inicjatywy, i zostaną zaproszeni na obiad do proboszcza. Tam niektórzy nadużyją alkoholu i wrócą swoimi samochodami do domu w stanie wskazującym. Ale lokalna policja ich nie złapie, bo akurat będzie się zajmowała gimnazjalistami malującymi graffiti na murach. Część uczestników odsłonięcia przeżegna się i napisze kolejne trzy nienawistne komunikaty w sieci. Tak to niestety wygląda.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments