Niemcy stworzą nam samochód elektryczny

0
35
REKLAMA

Pomysł na początku był jednoznaczny i jednoznacznie komunikowany: w ramach odbudowy – cokolwiek by to miało znaczyć – polskiej gospodarki musimy wejść w to co nowe i modne. A nowa i modna jest elektromobilność. Tu już pojawia się wątpliwość, bo samochody elektryczne nie są jedyną możliwą alternatywą dla pojazdów spalinowych, ale załóżmy na chwilę, że z tezą postawioną przez rząd się zgodzimy. Idźmy dalej: skoro mamy być po Utwórz tęgą, to samochód na prąd zrobimy i wyprodukujemy sobie sami. A efektem tego ma być milion pojazdów jeżdżących po naszych ulicach w roku 2025, jak rozumiem w zdecydowanej większości wynikających z aktywności polskiego przemysłu. Każdy, kto choć trochę rozumie rynek motoryzacyjny od razu musiał stwierdzić, że to totalna utopia.
Na szczęście szybko te założenie urealniono. Minimalnie, co prawda, ale jednak. Okazało się bowiem, że ów polski samochód ma być pojazdem składanym w Polsce, ale niekoniecznie z polskich części. No to już się wydawało odrobinę bardziej wykonalne. Tyle tylko, że trudno w takiej sytuacji liczyć na to, że będzie to wiodąca koncepcja i że będzie to samochód tani. Ale kwestii ceny jakoś dziwnie pomysłodawcy nie konkretyzowali.
Mijały kolejne miesiące i tak naprawdę wciąż działo się niewiele. Zobaczyliśmy, co prawda parę rysunków, na bazie których rozstrzygnięto konkurs na projekt, ale umówmy się – nic to nie znaczy. Jeden z moich kolegów tego typu rysunki jest w stanie stworzyć w kilka godzin. Niewiele ma to wspólnego z projektem przygotowanym do realizacji.
I oto w połowie marca tego roku, czyli prawie trzy lata po ogłoszeniu projektu, szumnie wpisanego do odpowiedniej strategii, dowiedzieliśmy się, że polski samochodów elektryczny zaprojektują… Niemcy. A dokładnie firma EDAG Engeneering. Ja już nie wiem, czy śmiać się, czy płakać….
Mało tego. Z ust przedstawicieli firmy, która odpowiada za ten projekt, czyli ElektroMobility Poland – przypomnę jest to podmiot powołany przez cztery polskie koncerny energetyczne, będące spółkami skarbu państwa – dowiadujemy się przy okazji, że, tu cytat: „Integrator techniczny musi być doświadczonym podmiotem, który wie, w jaki sposób buduje się samochody i który posiada szerokie kompetencje we wprowadzaniu nowych modeli do masowej produkcji”. Integrator techniczny, czyli EDAG Engeneering. Drodzy Czytelnicy, przecież myśmy to wiedzieli już trzy lata temu! Naprawdę aż tyle czasu zajęło decydentom dojście do wniosku, że SAMI, czyli bez niczyjej pomocy, nie mamy szans, żeby takie auto w krótkim czasie zbudować?!
Nawet, jeśli Niemcy nam to auto zaprojektują i „zintegrują” nam jego produkcję, to dalej mamy parę problemów. Po pierwsze będzie to składak, i nie wiemy, czy w istotnej części oparty na częściach produkowanych w Polsce. Po drugie budowa fabryki, która będzie produkowała ten pojazd kosztuje. O kosztach budowy poinformowano nas kilka tygodni temu, pisałem zresztą o tym. Mam jednak wątpliwości, czy kwoty podawane przez ElektroMobility Poland są realne. No i po trzecie wciąż nie wiemy ile ten samochód będzie kosztował nas, czyli odbiorców.
Nie wierzę w to, że w ciągu dwóch – trzech lat powstanie w miarę konkurencyjny pojazd za atrakcyjną cenę. Ale bardzo chciałbym się tu mylić. Natomiast jedno jest pewne: dobrze, że okres iluzji zostawiamy za sobą. Od początku było wiadomo, że nie mamy kompetencji do tego, żeby samemu nowy pojazd stworzyć. Trzeba o pomoc poprosić innych. I nic w tym złego. Jesteśmy pod wrażeniem osiągnięć Koreańczyków z południa w kwestii budowania nowoczesnej gospodarki, także ich branży motoryzacyjnej. Taki Hyundai Motor powstał w 1967 roku, pierwszy samochód wypuścił rok później, ale była to licencja kupiona od Forda, a dokładnie model Cortina. A współpraca z Amerykanami trwała prawie 20 lat. Dopiero w XXI roku udało się zacząć tworzyć samochody, które jak równy z równym zaczęły konkurować z największymi koncernami. Podobnie było z Kia Motors. Samochody osobowe Kia zaczęła produkować w 1974 roku i była to licencyjna Mazda Familia. Zresztą nawet Tesla, dla wielu synonim rewolucji w elektryfikacji, przez pierwsze pięć lat istnienia pracowała nad samochodem elektrycznym na bazie lotusa, nie zaczynano od w pełni własnej konstrukcji.
Co zatem będzie? No cóż, niestety wciąż nie jestem optymistą. Ale przynajmniej, po trzech latach życia w złudzeniach zaczynamy stąpać po ziemi. Czy twardo, zobaczymy w najbliższych miesiącach.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o