Niepewność

0
52
REKLAMA

Marek ZuberInformacja o tym, że Donald Trump zaraził się koronawirusem wywołała zamieszanie na rynkach finansowych. Katastrofy nie było, ale wyraźne pogorszenie nastrojów dało się odczuć.
Rynki finansowe reagują na wiele czynników. Najważniejsze to oczywiście te, które bezpośrednio opisują sytuację danej gospodarki. Chodzi tu o twarde wielkości, takie jak wzrost gospodarczy, produkcja przemysłowa, czy sprzedaż detaliczna, albo sytuacja na rynku pracy. Bardzo ważne są także dane miękkie. Czyli takie, które na przykład pokazują nastroje wśród menadżerów albo konsumentów. To przecież także na bazie tych nastrojów będą oni podejmować decyzje. A poza tym te nastroje z czegoś wynikają. Jest tu zatem jakiś obraz tego, co w przyszłości będzie się w gospodarce działo. A przyszłość z punktu widzenia choćby inwestora jest kluczowa. Jeśli jestem posiadaczem akcji jakiejś firmy, to najważniejsze tak naprawdę nie jest to, co dana firma zrobiła, ale co zrobi. Jak będzie wyglądała jej sytuacja za kilka miesięcy czy kwartałów. Bo to będzie głównie określało cenę akcji, a zatem to, czy na mojej inwestycji zarobię, czy nie.

REKLAMA

Wśród czynników wpływających na sytuację rynków finansowych możemy wskazać także te związane z polityką. I to na wielu płaszczyznach. Pierwsza to oczywiście bezpośredni wpływ decyzji politycznych na gospodarkę. A skoro na gospodarkę, to także na rynki finansowe. Widzimy to bardzo wyraźnie choćby na przykładzie relacji amerykańsko – chińskich w ostatnich latach. Wojna handlowa, której narzędziem było między innymi nakładanie różnego rodzaju ceł i innych opłat na grupy towarów, wpływała na notowania giełdowe, kursy walut, czy ceny obligacji. I na masę innych wielkości, także na przykład na ceny ropy.
Ale nie musi dochodzić do podjęcia bezpośrednich formalnych decyzji. Popatrzmy choćby na przykład Huawei, firmy elektronicznej, która, delikatnie mówiąc, nie jest lubiana przez prezydenta Trumpa i jego otoczenie. Negatywne wypowiedzi na jej temat oraz ograniczenie możliwości jej działania, w części na poziomie, który możemy określić jako PR-owski, doprowadziło do potężnego spadku jej wartości. Kapitalizacja spółki w rekordowym momencie, czyli w roku 2016, wynosiła około 550 mld USD, by po serii działań wymierzonych przeciwko koncernowi spaść do mniej więcej połowy tej wielkości.
Wpływ polityki wiąże się także z przewidywalnością. Rynki finansowe nie lubią niepewności. To dlatego nowy prezydent, nowy parlament, czy nowy rząd budzą zawsze duże zainteresowanie. Oczywiście „nowy” w znaczeniu pełnym, czyli nie ten, który był. Bo taki ktoś naprawdę „nowy” jest obarczony ryzykiem. I dlatego politycy obejmujący jakiś urząd, mówię oczywiście o krajach cywilizowanych, na początku swojej kadencji próbują pokazać, co chcą zrobić, w jakim kierunku iść. I generalnie obszar niepewności zmniejszyć. Wiadomo, w kampanii wyborczej mówi się różne rzeczy, ale potem przychodzi rzeczywistość. I trzeba tę rzeczywistość jak najszybciej określić.

Oczywiście nawet w krajach cywilizowanych są wyjątki. I z pewnością Donald Trump takim wyjątkiem jest. Rynki mniej więcej wiedziały, gdzie chce iść, mówił przecież, że chce, by „Ameryka znów była wielka”. Ale tak dokładnie był on jednak w jakiejś mierze niewiadomą. I to dlatego po jego wyborze mieliśmy na rynkach sporo zamieszania. Krótko jednak. Okazało się bowiem, że obok specyficznego stylu bycia i sposobów komunikacji z otoczeniem, na przykład przez Twittera, Trump podejmuje sporo decyzji dla gospodarki korzystnych. Oczywiście niektóre są kontrowersyjne, jak wspomniana wojna handlowa, ale obniżenie podatków, czy ograniczenie biurokracji jest z pewnością na plus. Jaki by jednak Trump nie był, świat, także świat finansów, już go poznał i mniej więcej wie, czego się po nim spodziewać.
Kilka dni temu okazało się jednak, że prezydent Stanów Zjednoczonych jest zarażony koronawirusem. A to oznacza, że pojawiła się niewiadoma. Koronawirus to jednak nie jest grypa, ryzyko poważnych powikłań szczególnie kiedy jest się osobą w wieku Trumpa, jest zdecydowanie wyższe. W dodatku wszystko dzieje się na finiszu kampanii prezydenckiej. A to powoduje, że element niepewności rośnie. Oczywiście scenariusz przejęcia władzy na wypadek poważnej niedyspozycji prezydenta jest znany, ale jednak sytuacja jest nowa. I dlatego rynki finansowe zareagowały nerwowo.

Nerwowość trwała jednak niedługo. Przebieg choroby u Trumpa wydaje się względnie spokojny. Wszystko wskazuje na to, że za chwilę wróci on także do wyczerpujących obowiązków kampanijnych. A jak rynki zareagują na nowego prezydenta? To zależy, czy będzie on rzeczywiście nowy, czy tylko obejmie drugą kadencję. Choć poważnego zamieszania nie należy oczekiwać. Z wypowiedzi kontrkandydata Trumpa, czyli Joe Bidena wynika, że żadnej rewolucji w kwestii podejścia do gospodarki nie będzie. Chociaż część obserwatorów obawia się podwyżek podatków. Ale na przykład w kwestii Chin nikt już raczej ze ścieżki otwartej rywalizacji nie zejdzie. Co najwyżej może nie być ona tak obcesowa.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o