Nieposłuszeństwo obywatelskie

0
134
REKLAMA

Marek ZuberNa pierwszy rzut oka zapowiedzi przedsiębiorców, że nie będą respektować zasad mrożenia swoich biznesów nie mogą się spotkać z powszechnym poparciem. Życie i zdrowie jest przecież bezcenne. Głębiej wchodząc w cały problem już to wszystko takie oczywiste nie jest.
Obserwujemy od kilku tygodni zapowiedzi czegoś w rodzaju obywatelskiego nieposłuszeństwa. Zmęczeni ograniczeniami, będąc często na granicy upadłości, przedsiębiorcy postanawiają otworzyć swoje biznesy pomimo odgórnych rządowych zakazów. Już obserwujemy takie sytuacje w pensjonatach, na stokach narciarskich, czy w lokalach gastronomicznych. Robią to albo wprost, po prostu łamiąc przepisy, albo szukając jakichś haczyków w obowiązującym prawie. Stąd różnego rodzaju zawody sportowe, które normalnie nigdy by się nie odbyły, albo płacenie za degustację i opinie o jedzeniu w restauracjach, a nie normalna konsumpcja.
Patrząc na to wszystko z boku powinno się takie działania napiętnować. Przecież mamy szalejącą pandemię, ludzie naprawdę się zakażają, spora część z nich potem choruje, no i są niestety także tacy, którzy umierają. Oczywiście mamy w Polsce, i nie tylko w Polsce, cały czas sporą grupę osób, która uważa, że pandemii nie ma, ale to jest temat na zupełnie inny felieton.

REKLAMA

A zatem mamy pandemię i mamy mrożenie różnych branż, co ma ograniczać jej rozprzestrzenianie się. I mamy tych, którzy nie chcą tego respektować. Jak to oceniać?
Oczywiście trudno jednoznacznie popierać takie działania. I to przynajmniej na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze anarchia to anarchia i trudno z tym polemizować. Jeśli będziemy się godzić na łamanie prawa, to zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, że taki czy inny przepis można złamać, bo są ku temu „obiektywne” przesłanki.
Druga kwestia to oczywiście ryzyko zwiększonej liczby zakażeń. Może to oczywiście prowadzić do wzrostu liczby zgonów. Bo to tak naprawdę jest w tym wszystkim najistotniejsze. Pół biedy, jeśli ktoś zachoruje i nawet będzie swoją chorobę ciężko przechodził. Chociaż tak do końca wciąż nie wiemy, czy i jakie powikłania mogą pozostać na dłużej albo do końca życia. Ale tak czy inaczej, najgorsza perspektywa to oczywiście śmierć w związku z zakażeniem covid-19.

Jest jednak kilka rzeczy, o których trzeba wspomnieć w kontekście decyzji niektórych przedsiębiorców. Po pierwsze, mamy brak wystarczającej pomocy dla tych, którzy już od dłuższego czasu nie mogą działać, albo działają na poziomie zbyt małym, by przetrwać. Jasne jest, że wielu właścicieli firm np. w branży gastronomicznej zarabiało latami i powinni teraz „mieć z czego dokładać”. Cytuję tutaj dość często pojawiający się argument. Problem w tym, że być może swoje zyski inwestowali, być może nawet te inwestycje oznaczają dodatkowo kredyty, które trzeba obsługiwać. A może po prostu zyski przejedli. Niestety. A dzisiaj nie mają, naprawdę, z czego dokładać. A zatem faktycznie może ich czekać upadłość. A to np. oznacza zwolnienia pracowników.
Moim zdaniem znowu rząd jest spóźniony z tarczą finansową. Spóźnienie jest jednak mniejszym problemem. Większym jest to, że pomoc jest w wielu przypadkach po prostu niewystarczająca. Albo nie dotyczy wszystkich. System dystrybuowania transz na bazie kodów PKD nie wszędzie ma sens. Nie każdy ma podstawową działalność wpisaną jako pierwszy kod, a nawet jeśli, to może być tak, że działalność teoretycznie nie jest podstawowa, a obecnie mrożona tak mocno wpływa na cały biznes, że i tak widmo bankructwa zagląda w oczy.

Oczywiście pomoc z tarcz pochodzi z długu. Jeśli miałaby być większa, odznaczałaby większe zadłużanie się. Tyle tylko, że my, realnie jako państwo, już zadłużyliśmy się, albo zadłużymy się za moment, licząc 2020 i 2021 rok, prawdopodobnie na ponad 350 mld złotych. Czy dodatkowe 20–30 mld mają tu jakieś istotniejsze znaczenie? Upadłości, czyli brak wpływów do budżetu, koszty wypłacalnych zasiłków itd. itp. też przecież będą miały wpływ na finanse publiczne.
Po drugie, przedsiębiorcy nie mają jasnej perspektywy. Na co jeszcze mogą liczyć, jeśli sytuacja się nie poprawi w najbliższych miesiącach? Czy druga tarcza finansowa będzie kontynuowana? A jeśli pandemia jeszcze mocniej zaatakuje? Co wtedy?
Po trzecie, często nie ma logiki w podejmowanych decyzjach. Dlaczego siłownie są zamknięte, a na kurs tańca można się zapisać? Tego typu sytuacji jest więcej. I to zawsze działa deprymująco. A właściwie nastraja buntowniczo do tych, którzy takie przepisy wprowadzają.

Po czwarte, przykład idzie z góry. Jeśli przedstawicie władzy, a mieliśmy kilka przypadków tego typu zachowań, sami nie respektują przepisów, albo wykorzystują luki, to co mają pomyśleć na ten temat przedsiębiorcy? Wątpliwości dałoby się pewnie wskazać więcej.
Trudno dzisiaj polemizować z tezą, że mrożenie nie przyczynia się do ograniczenia transmisji wirusa. Nie ma już kraju w Europie, który by nie ograniczał aktywności przy wysokiej liczbie zakażeń czy zgonów, nie mówiąc już o sytuacji, kiedy liczba zakażeń czy zgonów rośnie. Nawet Szwedzi wycofali się z wcześniej prowadzonej polityki. Oczywiście możemy dalej prowadzić dysputę, czy wprowadzenie ograniczeń może powodować większą liczbę zgonów niespowodowanych koronawirusem. Problem w tym, że trudno jest takie rzeczy na bieżąco szacować. Kto umarłby, a kto by nie umarł, gdyby nie mrożenie? Czy hospitalizacja, do której nie doszło, albo która została opóźniona, uratowałaby czyjeś życie? – tego typu pytania często nie mają jednoznacznej odpowiedzi. W każdym razie każdy decydent boi się odpowiedzialności związanej ze śmiercią wynikającą w jakikolwiek bardziej bezpośredni sposób z covid-19. I w efekcie polityka ograniczeń dominuje. Ważne jest jednak to, żeby była ona przejrzysta, logiczna, a przedsiębiorcy, a właściwie całe społeczeństwo, nie było wprowadzane w błąd. I żeby pomoc pozwalała przetrwać. I takie podejście jest realizowane w zdecydowanej większości krajów w Europie.
Na koniec jeszcze jedna kwestia. Być może władza inaczej podchodziłaby do mrożenia, gdyby społeczeństwo także było bardziej odpowiedzialne. Ile na przykład w ostatnim czasie spotkaliście Państwo ludzi bez maseczek w sklepach, czy w komunikacji miejskiej…?

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments