Nieudana konferencja

0
38
REKLAMA

Nasz kraj ma względnie poprawne lub dobre stosunki z wszystkimi krajami regionu, także z Iranem, a konferencja, mimo zapewnień i zaklęć, była pomyślana jako spektakl antyirański. I nic nie mogły pomóc wysiłki polskiej dyplomacji, by przekonać Iran, że tak nie jest. Nieobecność największych państw Unii Europejskiej, a także czołowych graczy na Bliskim Wschodzie (Turcji, Rosji, oczywiście Iranu oraz Autonomii Palestyńskiej) stawiała pod znakiem zapytania zapewnienia amerykańskiej bliskiej Trumpowi stacji Fox News, że na konferencji zostanie osiągnięte „porozumienie stulecia”, czyli rozwiązanie konfliktu palestyńsko‑izraelskiego. Tego konfliktu nikomu od pół wieku nie udało się rozwiązać, bo jest on efektem głębokiej i trudnej do usunięcia różnicy stanowisk nie tylko głównych jego uczestników, czyli Izraela i Palestyny, ale także wielu krajów arabskich, które rozgrywają przy okazji własne interesy.
Na warszawskiej konferencji więcej było ważnych przywódców nieobecnych niż obecnych. A prawie wszyscy przedstawiciele krajów regionu reprezentowali szyicki odłam islamu, co stawiało pod znakiem zapytania wiarygodność zapewnień o walce z terroryzmem, przynajmniej islamskim, gdyż ma on obecnie przede wszystkim charakter sunnicki. Sunnicka jest Al Kaida i sunnickie jest tzw. Państwo Islamskie.
Reżim w Teheranie nie jest demokratyczny, prześladuje przeciwników politycznych i krytykowanie rządów ajatollahów z pozycji demokratycznych jest moralnie i politycznie uzasadnione. Ale robienie tego w towarzystwie ludzi, którzy poćwiartowali opozycyjnego dziennikarza, ścinają głowy za odejście od islamu albo za nieprzestrzeganie nakazów religijnych fanatyków, jest hipokryzją i przyzwoleniem na okrucieństwo. W całym regionie Bliskiego i Środkowego Wschodu jedynym państwem demokratycznym jest Liban, tak więc wskazywanie na Iran jako jakiś szczególny przykład niedemokratycznego reżimu i wroga publicznego numer 1 jest wyłącznie poparciem kampanii wyborczej p. Netanjahu, który z antyirańskiej retoryki uczynił jedno z głównych założeń i haseł swojej kampanii.
Z konferencji przebiły się dwa przesłania – wiceprezydenta Mike’a Pence’a, który mówił: irański reżim sfinansował królestwo chaosu; irański reżim nawołuje do kolejnego Holokaustu; w Syrii irańscy żołnierze wspierają reżim Assada; w Jemenie rebelianci strzelają irańskimi rakietami, siejąc chaos i zniszczenie w całym kraju; wszyscy jesteśmy zjednoczeni w naszej misji polegającej na wypracowaniu jaśniejszej przyszłości, bezpieczeństwa i dobrobytu na Bliskim Wschodzie. W podobnym duchu wypowiadał się także amerykański sekretarz stanu, Mike Pompeo. Trudno o większą obłudę i rozmijanie się z rzeczywistością. Jeszcze dalej poszedł jedyny chyba rzeczywisty beneficjent tej konferencji p. Netanjahu, który ogłosił: spotkanie jest ważne, bo zbliża Izrael z państwami arabskimi we wspólnym interesie, jakim jest wojna z Iranem. Po godzinie na Twitterze słowo wojna zastąpiło słowo walka.
Konferencja, będąca projekcją obsesji Donalda Trumpa i interesów Benjamina Netanjahu, obfitowała też w szereg wypowiedzi kompromitujących i wyjątkowo dla Polski niefortunnych. Amerykańska dziennikarka Andrei Mitchell mówiła o mordowaniu Żydów przez polski i nazistowski reżim, Netanjahu mówił, że Polacy kolaborowali z nazistami, z czego dość pokrętnie i niekonsekwentnie się wycofywał. Nie zawarto żadnego istotnego porozumienia, a komunikat końcowy był mętny i odwołujący się do dalszych rozmów i rokowań, co zwykle oznacza, że niczego konkretnego nie uzgodniono. Pogłębiła się izolacja Polski w Unii Europejskiej i podział oraz różnice zdań pomiędzy Unią a Stanami Zjednoczonymi. Polityka Trumpa po raz kolejny okazała się nieobliczalna i niekonsekwentna.
Nie wiadomo właściwie, kto, z wyjątkiem wymienionych na początku zainteresowanych, skorzystał na tej konferencji. Na pewno nie Polska. Oczywiście w interesie Polski leży utrzymywanie dobrych stosunków z USA jako gwarantem naszego bezpieczeństwa, ale USA są także gwarantem bezpieczeństwa całej Unii i Europy Zachodniej i wynika to z całej najnowszej historii i elementarnych zasad bezpieczeństwa i stabilizacji demokratycznego świata, a nie z niepotrzebnych gestów uległości wobec potężnego sojusznika, których – jak uczy najnowsza historia – Ameryka nie ceni i nie rozumie.
Nieudana nawet była umowa na zakup systemu Himars, bo zamiast 56 kupiliśmy 18 rakiet, w dodatku bez offsetu i transferu technologii, a swoistym dopełnieniem niepowodzeń i dyplomatycznej niezdarności było wychwalanie przez Amerykanów niejakiego Franka Blajchmana, żydowskiego partyzanta, ale także późniejszego stalinowskiego zbrodniarza, który jest odpowiedzialny za prześladowanie i mordowanie polskich patriotów. Jest w Polsce wystarczająco dużo bohaterów męczenników i bojowników, chociażby powstańców w getcie oraz organizatorów buntów w Sobiborze i Oświęcimiu – wystarczyło tylko zapytać polskich historyków.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o