Nowa kadencja, nowe wyzwania…

0
29

Zacznę od tego, że wiele osób pyta mnie, dlaczego w wyborach krytykowałem, a dziś współpracuję – mniej lub bardziej – z urzędującym prezydentem. Otóż może się to wydawać dziwne, ale tak pojmuję demokrację. Jako system, w którym należy się spierać, pokazywać błędy i niedociągnięcia, atakować decyzje i zachowania (nie osoby ad personam), ale mimo wszystko współdziałać. Wydaje mi się, że nawet gdy moja krytyka – w czasie kampanii wyborczej – była ostra, to dotyczyła konkretnych decyzji czy posunięć. Na tym to polega, żeby spierać się „pięknie”, bo koniec końców wszystkim nam chodzi o to samo – o rozwój Tarnowa. A ten przyśpieszyć można tylko w drodze kompromisu i współdziałania. W przeciwnym razie sporo energii marnowane jest na wzajemne zwalczanie i udawadnianie sobie – często sprzecznych – racji.
Tak się złożyło, że zawarte zostało porozumienie programowo‑koalicyjne pomiędzy obozem zwycięzcy wyborów prezydenckich, tj. Koalicją Obywatelską (PO i Nowoczesna) Romana Ciepieli, a ugrupowaniem miejskim Nasze Miasto Tarnów, które reprezentuję. O pełnej koalicji będzie można mówić dopiero, gdy wypracowana zostanie umowa koalicyjna (zawierająca najważniejsze punkty programowe, których realizacja jest dla nas – jako klubu i stowarzyszenia – istotna), a przedstawiciel NMT zostanie np. zastępcą prezydenta czy skarbnikiem miasta. Wtedy będzie można mówić o pełnej współodpowiedzialności za miasto i jego rozwój.
Tego typu rozmowy zawsze są najtrudniejsze, bo dotyczą władzy, a dzielenie się nią jest bardzo trudne. Jak ktoś raz jej zasmakuje, z trudem się nią dzieli. Inaczej jest z odpowiedzialnością – tą bardzo łatwo się podzielić. A będzie czym się dzielić, bo żeby to wszystko zrealizować (mowa o inwestycjach, strefach gospodarczych, nowych drogach, placach zabaw czy bulwarach nad Wątokiem), konieczne będą zapewne niepopularne decyzje. Mając na względzie spore zadłużenie i wydatki z poprzedniej kadencji wydaje się pewne (jak w przypadku podatków od nieruchomości), że prezydent Ciepiela z takowymi inicjatywami prędzej czy później wyjdzie. Problem polega na tym, że jak w każdym małżeństwie odpowiedzialność i podejmowanie decyzji powinno być rozłożone równo pomiędzy współmałżonków. Nawet małżeństwa z rozsądku są dobre, ale tylko wtedy, gdy na wstępie małżonkowie ustalą sobie jasne, partnerskie zasady współżycia. W przeciwnym wypadku koniec jest łatwy do przewidzenia. Jak będzie w tym przypadku, okaże się pewnie „w praniu”.
Jest jednak pewien dodatkowy pozytywny efekt tych wyborów. Rada została bardzo odświeżona. Wielu młodych, pełnych zapału i ambicji ludzi znalazło się w jej składzie. I to w każdym klubie można tego typu osoby znaleźć. Myślę, że czeka nas ciekawa kadencja i jeśli tylko czegoś po drodze nie schrzanimy, jeśli będziemy potrafili ze sobą rozmawiać, uda się mocno rozwój Tarnowa przyśpieszyć. Dowodem tego jest, w jaki sposób ostatnio do projektu budżetu podeszła komisja rozwoju pod wodzą Tomasza Olszówki. Nie dość, że nie złożyła dziesiątek poprawek zwiększających wydatki, to jeszcze wskazała, na czym można zaoszczędzić, jakie inwestycje – w sytuacji i tak ogromnego już zadłużenia – należałoby odłożyć na kolejne lata. Mam nadzieję, że podobnie jednym głosem będziemy mówić w innych istotnych sprawach – jak chociażby o postulacie Klubu Jagiellońskiego w sprawie przeniesienia siedziby samorządowych władz wojewódzkich do Tarnowa. Tego bym sobie i Państwu przy tej okazji życzył na 2019 rok! Wesołych Świąt!

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o