Nowy prezydent USA i jego polityka gospodarcza

0
47
REKLAMA

Marek ZuberWszystko wskazuje na to, że Biały Dom będzie miał nowego gospodarza. Czy za prezydentury Joe Bidena polityka gospodarcza w USA w jakiś istotny sposób się zmieni?
Kiedy piszę te słowa jest już właściwie pewne, że kolejnym prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie Joe Biden. Era Donalda Trumpa kończy się zatem, choć nie jest wykluczone, że będzie on jeszcze podejmował próby walki o zmianę rozstrzygnięcia. Jest jednak mało prawdopodobne, że Trump coś może zdziałać, tym bardziej, że póki co nie przedstawił on żadnych dowodów na stawiane przez siebie tezy o jakichś istotnych nieprawidłowościach w procesie wyborczym.
Prezydent w amerykańskim systemie odgrywa rolę kluczową. A zatem zmiana prezydenta zazwyczaj oznacza zmianę w polityce USA. Zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Jednak Bidenowi wcale nie będzie łatwo realizować swoich planów. Demokraci utrzymają co prawda większość w Izbie Reprezentantów, ale wciąż nie będą mieli kontroli nad Senatem. To się może zmienić w styczniu, w stanie Georgia odbędzie się bowiem walka o dwa miejsca w Izbie Wyższej, trudno jednak dzisiaj zakładać, że wynik będzie dla Bidena pozytywny. Tymczasem Senat pełni w systemie amerykańskim bardzo ważną rolę. Bez zgody Senatu prezydent nie może na przykład powoływać sędziów, a nawet, co gorsza, członków gabinetu. O wielu innych stanowiskach w administracji nie wspominając. Jak bardzo może to być dokuczliwe przekonał się już Barack Obama.

REKLAMA

Trumpa można różnie oceniać i jest on różnie oceniany nawet przez swoich zwolenników. Z gospodarczego punktu widzenia odnotował on jednak kilka znaczących sukcesów. Na przykład udało mu się doprowadzić do dość mocnych cięć w amerykańskiej biurokracji. Program zachęcania amerykańskich firm do powrotu do USA i inwestowania w tym kraju także zadziałał. Czasem twitterowymi groźbami, jak w przypadku jednego z wielkich koncernów motoryzacyjnych, a czasem dzięki zmianie prawa, jak choćby w przypadku obniżenia podatków od transferu zysków wypracowanych zagranicą. Obiektywnie tzw. wojny handlowe także przyniosły kilka pozytywnych skutków. Choć negatywnych również. W sumie jednak wydaje się, że amerykańska gospodarka na nich nie straciła. Inna sprawa, że sposób prowadzenia tej polityki był dość specyficzny.
Największym problemem rządów Trumpa był narastający dług publiczny. Działo się to w okresie dobrej koniunktury, a wynikało między innymi z obniżenia podatków najbogatszym Amerykanom. W efekcie roczny deficyt amerykańskiego budżetu wzrósł w trakcie kadencji Trumpa o około 80% i przekroczył jeszcze przed koronawirusem magiczną barierę biliona dolarów. Oczywiście stało się to nie tylko na skutek obniżenia podatków, zresztą być może w dłuższej perspektywie, na przykład na skutek wzrostu inwestycji związanego z owymi niższymi podatkami, sytuacja zaczęłaby się poprawiać. Na razie jednak fakt pozostaje faktem.

Biden w gospodarczej części swojego programu wskazywał na kilka elementów. Najważniejszy to nowa polityka klimatyczna, która ma doprowadzić największą gospodarkę świata do neutralności w emisji gazów cieplarnianych. W sumie pakiet klimatyczny ma być wart dwa biliony USD. W tym około 400 mld USD ma iść na bezpośrednie inwestycje w czystą energię i innowacje. Sporo środków ma być także przekazanych na osłonę dla pracowników z branż nieekologicznych, które mają być systematycznie likwidowane. Chodzi tu głównie o kopalnie i elektrownie węglowe.
Około 400 mld USD ma być wydane na infrastrukturę. Warto w tym momencie wspomnieć, że znaczna część amerykańskiej infrastruktury drogowej i kolejowej jest efektem programu „New Deal”, który wyciągnął Amerykę z Wielkiego Kryzysu. A to oznacza, że ta infrastruktura za chwilę skończy sto lat. Biden chce też między innymi wprowadzić w USA płacę minimalną na poziomie 15 USD za godzinę, zwiększyć dopłaty do Obama Care, czyli powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych i wprowadzić ulgi dla rodzinnych biznesów.
Nowy prezydent może mieć jednak problem z realizacją swojego programu. Chodzi nie tylko o zgodę Senatu na przykład na pakiet klimatyczny, z punktu widzenia interesów poszczególnych branż może on być różnie postrzegany, ale także o koszty tych wszystkich pomysłów. Biden przedstawił koncepcję zwiększenia dochodów budżetowych, ale mogą być z nią problemy. Chodzi bowiem o zwiększenie podatków dla najlepiej zarabiających i dla największych korporacji. Czy uda się ten plan wprowadzić, to znaczy, czy zgodzi się na niego Senat? Jeśli nawet tak, to czy wprowadzenie programu będzie efektywne, szczególnie jeśli chodzi o największe korporacje? To znaczy, czy uda się skutecznie ograniczyć próby omijania nowych przepisów? Nawet jeśli tak, to w ten sposób trudno będzie zebrać tyle środków, aby na wszystkie projekty starczyło. Senat godził się na rosnący deficyt Trumpa. Ale czy będzie równie spolegliwy wobec Bidena? Tym bardziej, że obecnie i tak dług narasta niemalże skokowo z uwagi na skutki koronawirusa i konieczność walki z nim. W tym roku amerykański deficyt budżetowy przekroczy 3 biliony USD. Przyszły rok też będzie pod tym względem trudny. Jedno jest zatem pewne: nowemu prezydentowi nie będzie łatwo.
Nie mam natomiast wątpliwości, że Biden nie zmieni w jakiś istotny sposób amerykańskiego podejścia do Chin. W USA panuje zgoda, że to dzisiaj największe wyzwanie, także na polu gospodarczym. Biden będzie zatem twardy, choć pewnie zmieni się styl prowadzenia polityki względem Państwa Środka.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o