O lokatach i kredytach w roku 2013

0
39
REKLAMA

Stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego, które, jak wiemy, mają wpływ na oprocentowanie lokat i kredytów, spadły pod koniec 2012 roku dwukrotnie. Wszystko głównie przez hamującą gospodarkę. Pisałem na tych łamach, że Rada Polityki Pieniężnej, ciało w ramach NBP, decydujące o wysokości stóp, moim zdaniem popełniła błąd, bo najpierw niepotrzebnie podwyższyła stopy w maju 2012, a potem za późno zaczęła je obniżać. Prognozy wskazywały bowiem już dawno zarówno na hamowanie gospodarki, jak i hamowanie inflacji. Tak czy inaczej, stopy poszły w dół. I, jak sadzę, nie jest to koniec obniżek. Oczywiście trudno jest jednoznacznie określić, jak głębokie one będą. Nie wiemy przecież, jak będzie rozwijała się sytuacja choćby na rynkach paliw, które mają istotny wpływ na inflację. Nie wiemy, jak ostre będzie hamowanie gospodarki i w końcu jak na to wszystko zareagują członkowie Rady. Każdy z nich ma swoje poglądy, kierują się oni własną wiedzą, intuicją itd. Wydaje się jednak, że na początku roku powinniśmy jeszcze zobaczyć cięcia o przynajmniej pół punktu procentowego.
To wszystko oznacza, że zarówno oprocentowanie lokat, jak i kredytów spadnie. O ile, to już zupełnie inna sprawa. Pamiętajmy bowiem, że wysokość stóp NBP nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na lokaty i kredyty. Banki prowadzą różne polityki. Jedne mają środków od klientów pod dostatkiem, inne potrzebują dodatkowych pieniędzy. Dla jednych priorytetem są kredyty dla przedsiębiorstw, inne nastawiają się na klientów indywidulanych. Tak czy inaczej, oprocentowanie spadnie. Mniej będziemy otrzymywać za pieniądze lokowane w bankach, z drugiej strony mniej będziemy płacić za kredyty. Dotyczy to oczywiście także tych, którzy kredyty już wzięli i mają zmienne oprocentowanie oparte na przykład na Wiborze. Bo Wibor, czyli średnia stawka pożyczek na rynku międzybankowym, uzależniona w dużej mierze od stóp NBP, pójdzie w dół.
Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że niższe oprocentowanie lokat nie musi oznaczać, że będziemy na nich faktycznie mniej zarabiali. Spadać będzie również inflacja. Realny zysk z lokat, czyli ich oprocentowanie pomniejszone o inflację, powinien pozostać mniej więcej na tym samym poziomie, w okolicach od 1% do 2%, w zależności od banku i rodzaju lokaty.
W kwestii dostępności kredytów, ale dostępności wynikającej nie z ich kosztu, tylko zmian zasad liczenia zdolności kredytowej i przepisów wpływających na chęć udzielania kredytów przez banki, też powinno się sporo zmienić. Komisja Nadzoru Finansowego, która trzyma pieczę między innymi nad systemem bankowym, chce odkręcić śrubę kredytową mocno przykręconą w ostatnich dwóch latach. Łatwiej będzie zarówno o kredyty konsumpcyjne, choć nie wiemy jeszcze, czy będzie to dotyczyło każdego rodzaju kredytu, jak i o kredyty hipoteczne. Zmiany powinny wchodzić sukcesywnie w pierwszym półroczu 2013. Przy czym najpierw, tak przynajmniej wynika z obecnych prac, dotyczyć one będą kredytów konsumpcyjnych. Warto przy tym dodać, że nie zmieni się specjalnie podejście do walutowych kredytów hipotecznych. To znaczy, w dalszym ciągu KNF nie będzie chciała, aby Polacy tego typu kredyty zaciągali. Osobiście nie do końca zgadzam się z tą polityką, nie uważam bowiem, żeby w obecnej sytuacji niosły one za sobą istotnie większe ryzyko. Komisja ma tu jednak dość jednoznaczne stanowisko.
Tak na marginesie, po raz kolejny okazało się, że z wprowadzaniem restrykcyjnych zasad trzeba bardzo uważać. Ograniczenia w liczeniu zdolności kredytowej miały uchronić Polaków przed zbytnim zadłużaniem się. Tymczasem, nie mogąc finansować się w bankach, zaczęli oni szukać innych ofert. Stąd rozkwit różnego rodzaju kas pożyczkowych, para banków itp., niepodlegających nadzorowi KNF. W efekcie zagrożenie niewypłacalnością wzrosło, a nie spadło, bo oprocentowanie tego typu pożyczek jest znacznie wyższe. Dobrze, że w końcu ktoś ten problem zauważył.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o