O ludzkiej krzywdzie

0
26
REKLAMA

Ja jestem znany z tego, że walczę z urzędami postępującymi niesprawiedliwie; z urzędami bezdusznymi. Z urzędami, które krzywdzą ludzi…
…ale w tym wypadku zdecydowanie stoję po stronie urzędów!
Przyjrzyjmy się sprawie bliżej. Zgodnie z teorią Karola Ludwika barona de Montesquieu, zwanego Monteskiuszem, władza powinna być podzielona na trzy branże. Na władzę ustawodawczą (legislaturę), stanowiącą prawo; na władzę sądowniczą (judykaturę, orzekającą, co jest zgodne z tym prawem, a co nie) i władzę wykonawczą (egzekutywę) wykonującą co trzeba zgodnie z prawem, interpretowanym przez judykaturę.
W dzisiejszej d***kracji to wszystko jest gruntownie pokićkane.
Teoretycznie egzekutywą jest „rząd”, a legislaturą: Senat i Sejm. Tymczasem zdecydowana większość ustaw tworzonych jest przez „rząd” i, co więcej, uważa się, że to „rząd” jest odpowiedzialny za kształt ustawy!!!!
Pamiętacie Państwo aferę p/t: „…i czasopisma”? Chodziło o to, że jakieś urzędniczki dopisały te dwa słowa do projektu rządowego…
No to co z tego? To tylko projekt! „Rząd” mógł do tego projektu wstawić nawet zdanie „…i wszystkie kozy w Polsce pomalować na różowo”, ale to przecież Senat i Sejm te ustawy uchwalają. Gdybyśmy uważali Senat i Sejm za legislaturę, to byłoby kompletnie obojętne, jaki projekt sporządza „rząd” czy ktokolwiek! To Sejm uchwala ustawę, a jeśli coś przegapi, to ma to obowiązek skorygować Senat.
Niestety: w Polsce uważa się, że to „rząd” ponosi odpowiedzialność za złą ustawę. A więc egzekutywa przejęła większość uprawnień legislatury.
Powiedzmy teraz, że minister wywala z roboty Kowalską, a na jej miejsce przyjmuje Wiśniewską. I podnosi się larum, bo większość ludzi uważa, że Wiśniewska jest lepsza.
Przepraszam, ale to jest
kompetencja egzekutywy i legislatura nie ma prawa się w to wtrącać. Wybraliśmy ministra do realizacji jakichś działań i trzeba mu pozwolić wykonywać je tak, jak uważa. Jak nam się nie podoba, można zmienić ministra…
…ale nie wolno podrywać jego autorytetu, wtrącając mu się w dobór podwładnych!!!!
Tymczasem w naszym pięknym kraju wszystko jest pokitłaszone dokumentnie. Nie, nie, w burdelu panuje zazwyczaj porządek. W Polsce jest znacznie gorzej.
Ten urzędnik ma pracować dla ministra, a nie dla Sejmu ani dla gazety. Więc to minister ma go mianować, a reszta ma siedzieć cicho!
Co więcej: może być prawdą, że Wiśniewska jest lepsza od Kowalskiej. A mimo to minister może mieć rację, mianując Kowalską!!!
Jak słusznie zauważył p. Robert Townsend, nie ma ludzi dobrych na dane stanowisko. Bierze się człowieka dorastającego do stanowiska na 2/3, i za kilka miesięcy ma on dorosnąć do swej roli.
Kowalska może dorastać tylko na 2/3 a doświadczona Wiśniewska na 4/5 albo i 7/8. Jednak możliwe, że za 6 miesięcy młodsza Kowalska będzie od Wiśniewskiej lepsza…
Oczywistą jest rzeczą, że zdecydowana większość „: naszego rządu” to pospolici kryminaliści. Powinni siedzieć w więzieniach. Jednak jeśli powierzyliśmy im stanowiska, to trzeba też pozwolić im mianować swoich współpracowników…
Albo-albo. Jeśli taki minister decyduje o losie nieraz milionów ludzi, to nie można nie pozwolić mu mianować swobodnie kierownika departamentu!
A gdyby przyjął Wiśniewską, to o „krzywdzie” wrzeszczałaby Kowalska…

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o