Obrona Europy

0
23
REKLAMA

Ale równie ważny, a być może ważniejszy, bo bardziej powszechny i w dłuższej perspektywie bardziej decydujący, jest wpływ eurowyborów na kształt, przyszłość, kierunek działania i losy Europy (formalnie Unii Europejskiej, ale faktycznie całej Europy). Nigdy po drugiej wojnie światowej, może z wyjątkiem konferencji w Jałcie i kryzysu berlińskiego, przyszłość Europy tak bardzo nie zależała od tego, co wydarzy się w dniach 23‑26 maja, gdy narody Unii Europejskiej będą wybierały swoich reprezentantów.
Europa kilka razy sama wpędzała się w tragiczną sytuację i wymagała obrony. To w Europie narodziły się dwa zbrodnicze totalitaryzmy – nazizm i komunizm, które jak zaraza rozeszły się po świecie, doprowadziły do wielu wojen i niewyobrażalnych zbrodni, a liczba ich ofiar jest niemożliwa do policzenia, ale z pewnością przekracza 100 milionów ludzi. To w Europie narodziły się nacjonalizmy, które także prowadziły do wojen, konfliktów i zbrodni, i to dwukrotnie – podczas pierwszej i drugiej wojny światowej w Europie musiały lądować wojska amerykańskie, aby zniszczyć siły barbarzyństwa, odbudować demokrację i dobrobyt. Dziś Europa decyduje o swojej przyszłości. Nie jest to jeszcze wybór tak dramatyczny jak w przeszłości, ale bardzo istotny. Na pytanie o to, do czego prowadzą nacjonalizmy, zdaje się Frans Timmermans odpowiedział, że widać to na każdym cmentarzu wojskowym.
Po zakończeniu najokrutniejszej z wojen w 1945 roku kilku wybitnych polityków, głównie francuskich i niemieckich, powiedziało dość tego, to się nie może powtórzyć, musimy stworzyć taki system polityczny, aby już więcej przynajmniej w Europie nie doszło do tego, co właśnie przeżywaliśmy, i podjęli działania na rzecz stworzenia Wspólnoty Europejskiej. 9 maja 1950 roku minister spraw zagranicznych Francji, Robert Schuman i Jean Monnet ogłosili plan współpracy francusko‑niemieckiej, następnie powstała Europejska Wspólnota Węgla i Stali, przekształcona w Europejską Wspólnotę Gospodarczą i wreszcie w Unię Europejską. Unia oznaczała pokój, dobrobyt, demokrację, ale po dwóch pokoleniach, gdy wydawało się, że nie ma realnej alternatywy dla takiej polityki i pokojowej, demokratycznej Europy, okazało się, że wraca fala nacjonalizmów i narodowych egoizmów. Nacjonalizm to w największym skrócie nienawiść do innych narodów i polityka czerpania korzyści kosztem innych. To polityka, którą brutalnie sformułował nacjonalista Donald Trump – najważniejsza Ameryka, a nie głodni, bici, prześladowani, mordowani, ofiary dyktatur. To polityka pogardy dla uchodźców, nierówności społecznych, to zakłamywanie historii mające ukazać, że „nasz” naród miał zawsze rację, nikogo nie krzywdził i nie prześladował, za to zawsze był krzywdzony i prześladowany. Nacjonalizm to przemoc, brutalność, brak poszanowania prawa. To powrót do takiej Europy, która pozostawiła po sobie ruiny i stosy trupów. Nacjonalizm to całkowita pogarda dla rachunku ekonomicznego, sprawiedliwości, zdrowego rozsądku, to często także ideologiczne i religijne zaślepienie, które prowadzi do podziału ludzi na swoich i obcych, gorszych i lepszych, takich, których można bezkarnie więzić, prześladować upokarzać i takich, którzy są zawsze bezkarni. Nacjonalizm to często motywowana religijnie przemoc i kłamstwo, to kult siły, nacjonalizm prawie zawsze natrafia na jakiś inny wrogi nacjonalizm, a to może prowadzić do wojny.
W Europie panuje dziwaczna moda na populizm i nacjonalizm, wielu polityków, także polskich, liczy na zniszczenie Unii w znanym nam kształcie i utworzenie nowej Unii opartej o populistyczne hasła i nacjonalizm jako wyznanie wiary. To bardzo zły scenariusz dla Polski. Polska nigdy nie zyskiwała na wzroście nacjonalizmów, a nacjonalizm niemiecki doprowadził do niewyobrażalnych zbrodni dokonanych w ogromnej mierze na Polsce i Polakach. Ten czarny scenariusz, którego zarys przedstawiłem, nie dokona się z pewnością zaraz, myślę, że nie dokona się nigdy. Ale obserwując radosne kibicowanie przez niektórych polskich polityków, a także duchownych nacjonalistom, wrogom Unii, zwolennikom brexitu (czyli powolnego rozpadu Unii, w tym wyjścia Polski z Unii), nasuwa się pytanie: dokąd ta wrogość nienawiść i ignorancja może nas doprowadzić. W elementarnym interesie Polski jest utrzymanie Unii jako gwarancji demokracji, pokoju, praworządności, wolności i dobrobytu. Za taką Unią będę głosował przeciwko nacjonalistom i populistom.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o