Pierwsza recesja od trzydziestu lat

0
136
REKLAMA

Marek ZuberPolska gospodarka zmniejszyła się w roku 2020 o 2,8%. To pierwsza taka sytuacja od okresu początku gospodarki wolnorynkowej w Polsce.
Główny Urząd Statystyczny podał wstępne dane dotyczące zmian PKB w roku 2020. Niespodzianki nie ma. Gospodarka nam się zmniejszyła i że tak będzie wiedzieliśmy od drugiego kwartału. Zapaść, która wtedy nastąpiła była tak duża, że odrobienie strat było po prostu niemożliwe. Pozytywne jest to, że spadek PKB jest mniejszy, niż oczekiwania z połowy roku. I to pomimo drugiej, bardzo mocnej fali pandemii. Oczywiście dane podane przez GUS są danymi wstępnymi, zmienią się one jeszcze na pewno. Ale ogólna ocena pozostanie mniej więcej taka sama. I warto dodać, że na tle Europy wyglądamy nieźle. Tym tematem zajmę się jeszcze zresztą w którymś z kolejnych felietonów.
Tak na marginesie: przez media przewija się określenie, że Polska po raz pierwszy od trzydziestu lat weszła w recesję. Jest to prawda. Ale to stwierdzenie wcale nie wynika z opublikowanych kilka dni temu danych za cały rok. Recesja formalnie to dwa kwartały ujemnego wzrostu PKB. Można ją rozpatrywać albo w kontekście dwóch ujemnych kwartałów w ujęciu kwartał do kwartału, czyli w kolejnych dwóch kwartałach gospodarka się zmniejsza w porównaniu do poprzedniego kwartału, albo w ujęciu rocznym, czyli rok do roku. W tym przypadku porównujemy dany kwartał z odpowiednim kwartałem poprzedniego roku. I jeśli w dwóch kolejnych mamy minus mówimy o recesji. Osobiście uważam, że więcej o realnej sytuacji mówi podejście rok/rok. Ogranicza ono bowiem np. sezonowość. W takim ujęciu recesja stała się faktem po danych z trzeciego kwartału, który pokazał spadek w stosunku do trzeciego kwartału 2019. Podobnie było bowiem w drugim kwartale.

REKLAMA

Wróćmy jednak do danych rocznych. Potwierdzają one to, że z koronawirusowego dołka od końca drugiego kwartału wydobywa nas eksport. Wartość dodana brutto w przemyśle zmniejszyła się bowiem tylko o 0,2%. A to przemysł odpowiada głównie za sprzedaż za granicę. Wiemy zresztą z danych szczątkowych, że eksport w drugiej połowie roku, po załamaniu szczególnie w kwietniu, wyglądał naprawdę nieźle. Po raz pierwszy w historii przekroczyliśmy 100 mld złotych miesięcznej wartości sprzedanych towarów i usług.
Znacznie gorzej było, jeśli chodzi o spożycie. W całości spadło ono o 1,5% rok/rok. Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko spożycie gospodarstw domowych, czyli ich konsumpcję, to tu mamy spadek o 3% rok/rok. I to również mogliśmy wnioskować na podstawie danych szczątkowych, głównie w postaci sprzedaży detalicznej.
Ale najgorzej wygląda sytuacja w inwestycjach. Nakłady brutto na środki trwałe zmniejszyły się o 8,4% w ujęciu rocznym. GUS podaje szacunkowe dane za cały rok, nie potrafi jednak podać wstępnych danych za czwarty kwartał. Błąd byłby zbyt duży. Można jednak szacować, że oznacza to około piętnastoprocentowy spadek w czwartek kwartale. A to po prostu dane fatalne.

Nad tym wątkiem chciałem się na chwilę zatrzymać. Rząd PiS-u ma potężny problem z inwestycjami firm, które są szalenie istotnym czynnikiem wzrostu PKB w średnim i długim terminie. Decydują one o nowoczesności gospodarki, wpływają na wydajności pracy, która z kolei ma olbrzymie znaczenie dla potencjału wzrostu wynagrodzeń. Inwestycje załamały się w roku 2016. Wielokrotnie podejmowałem ten temat. Załamanie stabilności otoczenia gospodarczego i problemy z pracownikami były głównymi czynnikami ograniczającymi inwestycje, o jakich mówili i o jakich wciąż mówią przedsiębiorcy. W roku 2016 wartość inwestycji w stosunku do PKB spadła do poziomu 18%, rok później była nawet na poziomie 17,5%, czyli najniższym od 1995 roku. Potem wskaźnik zaczął rosnąć, ale nie przekroczył 19%. Mateusz Morawiecki zostając wicepremierem w roku 2015 twierdził, że 20%, które zastał po poprzednich rządach to niski poziom i zakładał osiągnięcie 25% w ciągu kolejnych lat. I to jest zapisane w jego Strategii. Wyszło jak wyszło, moim zdaniem także przez działania rządzących. Chodzi mi tu głównie właśnie o niestabilność czynników kreujących warunki, w jakich działają przedsiębiorcy.

Teraz dochodzi jeszcze pandemia i wszystko co z nią związane. Inwestycje w stosunku do PKB w roku 2020 spadły prawdopodobnie do poziomu około 17%. A to jest już katastrofa. I zwiększenie tego wskaźnika w najbliższych latach będzie jednym z najważniejszych wyzwań rządu. Inwestycje publiczne nie będą w stanie zrównoważyć problemów z inwestycjami prywatnymi. Ale oczywiście są konieczne także.
2020 rok się już skończył. Teraz patrzymy, co wydarzy się dalej. Podtrzymuję to co już pisałem. W tym roku PKB wzrośnie, wszystko na to wskazuje, choć do poziomu z roku 2019 raczej nie dojdziemy. Ale koniec tarcz i rozliczeń z nimi związanych, mam tu na myśli głównie pierwszą tarczę finansową i pożyczki, które mogą być potencjalnie umorzone, doprowadzą do wzrostu liczby upadłości i do wzrostu bezrobocia. Czyli niby będzie lepiej, będzie się poprawiać, jeśli chodzi o dane o PKB, ale odczucia społeczne będą takie, że jest gorzej. Zupełnie inaczej, niż w roku 2020.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments