Pierwszy komentarz

0
95
REKLAMA

Pierwszy komentarz oparty na częściowych i sondażowych jedynie wynikach wyborów jest zawsze ryzykowny, ale można i warto w tym momencie zaryzykować. Zwłaszcza, że kilka spraw związanych z wyborami wydaje się bezspornych. Stało się to, co najgorsze dla Polski – mianowicie dalsze trwanie reżimu i kontynuowanie budowania autorytarnego systemu.

REKLAMA

Najpewniej demokratycznej opozycji nie udało się odsunąć od władzy dyletantów, demolujących Polskę, niszczących wszystkie w zasadzie osiągnięcia i zdobycze odbudowanej po 45 latach komunizmu, z takim trudem, demokracji. Nawet, jeśli jakimś cudem okaże się, że pis-owcom jednak nie udało się zdobyć 231 mandatów, to przecież raczej bez większych trudności podkupią kilku posłów z tzw. narodowej prawicy, co znakomicie wypraktykowali w mijającej kadencji. Interesujące jest, że wystąpienie Kaczyńskiego nie robiło wrażenia wystąpienia triumfatora, jak w roku 2015. Był rozczarowany, rozgoryczony i wyraźnie podirytowany. Liczył na więcej, albo ma jakieś nieznane szerzej informacje np. o porażce pis-owców w senacie, lub mniejszej liczbie mandatów. Targowanie się z Korwinem-Mikke zawsze musi budzić niesmak, a ponadto musi mieć w sobie coś z ponurej farsy, lub politycznego cyrku, w który Korwin zamienia każdą dyskusję ze swoim udziałem. Nigdy też nie jest przewidywalny, jak wielokrotnie mieliśmy okazję się przekonać.
Największym przegranym tych wyborów jest jednak Schetyna. Po raz kolejny poniósł klęskę, gdyż jego koalicja (obejmująca PO, Nowoczesną i kilka pacynek), której zmontowanie miało być jego sukcesem, dającym prawo decydowania o losach opozycji, uzyskała mniejsze poparcie niż w poprzednich wyborach. Trudno też mówić o sukcesie Kidawy-Błońskiej, której przywództwo skończyło się zanim na dobre się zaczęło. Oczywiście Schetyna obsadził swoimi ludźmi większość „jedynek” i będzie miał duże wpływy w PO, ale wydaje się, że po kolejnej klęsce coraz więcej polityków związanych z PO zrozumie, że pozbycie się Schetyny jest pierwszym warunkiem przetrwania tej formacji, skazanej pod jego rządami na rozkład i upadek. I tak wejście do sejmu lewicy utrudni partii Schetyny występowanie w roli hegemona po stronie demokratycznej opozycji. Natomiast największym zwycięzcą tych wyborów jest moim zdaniem lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz i oczywiście Polskie Stronnictwo Ludowe, partia, której wielu komentatorów i sondaży nie dawało szans na wejście do sejmu i którą przeróżni dziennikarze oskarżali o rozbijanie jedności, bo nie chciała podporządkować się przywództwu Schetyny. Okazało się, że budowanie koalicji z Unią Europejskich Demokratów (partią, którą budowali Bronisław Geremek, Jacek Kuroń i Tadeusz Mazowiecki) oraz z p. Kukizem (mimo zrozumiałych obaw o obliczalność i lojalność w/w) było posunięciem racjonalnym i bardzo udanym. Kukiz nie odgrywa już samodzielnej roli politycznej, a PSL staje się partią nie tylko klasową i obecną wyłącznie na wsi, ale formacją ogólnopolską, także mającą oparcie w miastach. Sukces wyborczy partia, uważana przez wielu, mylnie i niesłusznie, za partię wyłącznie chłopską, odniosła także w dużych miastach, a jej zdolność koalicyjna jest sporo większa niż talenty koalicyjne p. Schetyny.
Należy się cieszyć z powrotu do sejmu zjednoczonej i odmłodzonej lewicy, która już zapowiada walkę o poszanowanie Konstytucji i przestrzeganie praworządności, i z pewnością będzie obok PSL poważnym wyzwaniem dla pis-owskiego nacjonalizmu i pogardy dla demokracji. Wybory w Polsce nie są jeszcze ciosem w nacjonalizm takim, jakiego Polska i Europa potrzebują. Wybory pokazały, jak bez żadnego wstydu stronnicze mogą być środki przekazu i jak łatwo może nastąpić recydywa systemu autorytarnego. Ale jednocześnie okazuje się po raz kolejny, że Polska to nie Węgry, ani Białoruś, nie wszystkich można przekupić albo zastraszyć, a kandydatom na polskich Orbanów i Erdoganów nie będzie po tych wyborach łatwiej.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o