PiS przegrywa i to coraz wyraźniej, nie tylko w sondażach, ale w sensie utraty kontroli nad biegiem wydarzeń, kreowaniem politycznej rzeczywistości, znaczenia i rangi liderów, ich zdolności przekonywania do swoich racji. Banalne jest powtarzanie, że nie ma żadnego efektu Czarnka, bo to od pewnego czasu jest oczywiste, ale to, iż tego efektu być nie może, bo Czarnek ścigając się z Konfederacją Brauna na radykalizm, traci w pozostałych obszarach. Nacjonalistyczne centrum bardziej zagospodarowuje Morawiecki. W dodatku wielu komentatorów koncentruje się na słabnięciu roli Kaczyńskiego, co wiąże się z wyodrębnianiem w PiS coraz bardziej wrogich sobie i różniących się politycznie frakcji nazywanych stowarzyszeniami. I co dodatkowo przyczynia się do słabnięcia, a w dalszej perspektywie rozkładu i upadku PiS-u. Klasyczna sytuacja przedrozłamowa.
Nic już nie zostało z buńczucznej zapowiedzi Bielana, że konflikt w PiS został zażegnany, bo przecież, kto się lubi, ten się czubi. Obok stowarzyszenia obejmującego kilkudziesięciu parlamentarzystów, na czele którego stoi Morawiecki, nazywającego się kłamliwie i prowokacyjnie Rozwój Plus, powstaje drugie pod równie fałszywą i absurdalną nazwą – Po Pierwsze Polska, co sugeruje, że skupia ono prawdziwych Polaków.
Ważniejsze jest to, że faktycznie skończyła się dominująca rola Kaczyńskiego zarówno na prawicy, jak i szerzej w całym obszarze polskiej polityki. Nie będzie współczesną wersją marszałka Piłsudskiego, na którego zawsze pozował, także zdał sobie sprawę z tego, że nie dorósł do misji intelektualnego przywódcy narodowo-katolickiej prawicy, czyli nigdy nie będzie Dmowskim. Aczkolwiek nigdy nie był w żadnym podziemiu ani więzieniu, ale za to podobnie jak Dmowski nie znał się na sprawach wojskowych i nie założył rodziny, jednak na tym podobieństwa się kończą. Wygląda na to, że Kaczyńskiego czeka wygnanie na coś w rodzaju współczesnego Sulejówka, tyle tylko że z tego Sulejówka powrotu do władzy, w drodze czegoś w rodzaju zamachu majowego, już nie będzie. Wiele wskazuje, że paskudny, znaczony podziałami, nienawiścią, ludzką krzywdą, rozpaleniem zimnej wojny domowej i gigantycznymi podziałami oraz taką samą korupcją i negatywnymi konsekwencjami w polskiej polityce rozdział dobiega końca. Nie tak dawno Kaczyński strącał w polityczny niebyt na polskiej prawicy ludzi, którzy w jakiś sposób mu się sprzeciwili albo narazili lub z jakichś jemu tylko wiadomych powodów okazali się nieprzydatni, jak m.in.: Gowin, Legutko, Dorn, Jurek, Ziobro (na słynnym wiecu piskliwym głosem proszący Jarka o zgodę), Lepper, Czarnecki itd. Obecnie nie jest w stanie nawet wyrzucić Morawieckiego ani zabronić mu budowania wewnątrz PiS-u konkurencyjnej struktury. Jest bezsilny, a autokrata nawet w groteskowym wymiarze pisowskiej małpiarni, niezdolny do stosowania represji, jest śmieszny. To prowadzi do tego, że przestają się go bać, a to droga do utraty władzy wewnątrz PiS i do upadku, który pociągnie za sobą upadek całej konstrukcji, na której zbudowane jest PiS. Czas i forma tego upadku to zagadnienie odrębne, chociaż fascynujące.
Kaczyński miał mimo wszystko to coś, co pozwalało mu przez 20 lat przewodzić nacjonalistycznej partii. Ale ten czas właśnie się kończy. To, co go napędza, to zemsta na tych, którzy w jego mniemaniu go krzywdzą, a krzywdzi go każdy, kto stoi na drodze do niekontrolowanej władzy, sprowadzającej się do hasła: możesz kraść i będziesz bezkarny, ale musisz mi służyć. Przede wszystkim zżera go patologiczna nienawiść do Donalda Tuska, który już kilkakrotnie nie dopuścił go do rządzenia Polską, skutecznie pozbawił władzy w wyborach 2023 roku, co było niesłychaną zuchwałością, bo przecież tak wielu komentatorów wychwalało genialnego stratega, który już „domknął system” i zapewnił sobie i swojej klice bezkarność oraz nieoddanie władzy przy pomocy kartki wyborczej. Jak kiedyś Gomułka, do którego pod wieloma względami Kaczyński jest bardzo podobny, tyle tylko, że Gomułka był odważniejszy, bo postawił się w 1956 roku Chruszczowowi, mówiąc Rosjanom: „Wynoście się”.
Odwagi zawsze brakowało Kaczyńskiemu. Za to nienawiść do Tuska, Wałęsy i politycznych przeciwników ma gigantyczną, rozdętą do monstrualnych rozmiarów. Stąd bierze się absurdalna brednia smoleńska, która przez wiele lat zatruwała Polskę i za którą ciągle jeszcze Macierewicz i Kaczyński nie odpowiedzieli karnie. I stąd bierze się sączone przez nacjonalistyczną propagandę, absurdalne kłamstwo o niemieckim agencie Tusku i niemieckiej polityce, którą prowadzi każdy, kto popiera Tuska, KO i koalicję 15 października. Ta brednia w swoim absurdalnym, podłym kłamstwie bardzo przypomina nazistowską, czyli aryjską brednię o Żydach, przez których Niemcy przegrały I wojnę, którzy wywołali drugą i którzy niszczą naszą (czyli aryjską, cokolwiek ta brednia znaczy) kulturę. To kłamstwo nadal żyje i jak widać także w Polsce ma się dobrze, a niestety pewną rolę w propagandzie antysemityzmu miał i ma nadal Kościół, udzielający swoich pomieszczeń i mediów pisowskiej szczujni, m. in. TV Republika, oraz nacjonalistycznym partiom i organizacjom. I to Kaczyński, walcząc o władzę nad Polską, wielokrotnie rozpalał zimną wojnę domową, dzielił naród, formułował najbardziej podłe, brutalne i niszczące, całkowicie absurdalne i bezpodstawne pod każdym względem oskarżenia (Smoleńsk), byle utrzymać władzę. Nic innego chyba dla niego nie jest ważne?
Starzenie się ludzi sprawujących władzę zawsze stanowiło problem dla sukcesji i często w systemach autorytarnych prowadziło do walki frakcji, spisków i w końcu do farsy, często chaosu i przemocy. Starzejący się Breżniew powtarzał: „Towarzysze, dajcie spokojnie umrzeć”, co miało zapobiec walkom frakcji, marszałek Petain prowadząc obrady rządu Vichy pytał: „Kim jestem i co tu robię?”, Mao Tse-Tung bredził coś niezrozumiałego i podobno tylko jedna zaufana pielęgniarka potrafiła go zrozumieć, a podczas jednej z ostatnich audiencji wyjaśniała myśl przewodniczącego: „Dręczą mnie nogi, świat jest w wielkim nieładzie”. Z Kaczyńskim nie jest tak źle, a walka frakcji być może wyłoni nowego lidera. Ale nie wydaje mi się, by mógł zostać nim Morawiecki. Mentalnie nie jest on pisowcem, nie pasuje do takich tytanów intelektu i myśli politycznej jak Czarnek, Sasin, Macierewicz, Nawrocki, Jaki, Obajtek, Szydło itp. Dla ludu pisowskiego to oni są idolami. Moim zdaniem dojdzie do podziału i obóz nacjonalistyczny będzie składał się z pięciu podmiotów: dwie Konfederacje, dwa PiS-y i ewentualnie obóz skupiony wokół Nawrockiego. PiS na szczęście nie rządzi i dlatego to, co dzieje się w tym środowisku, ma tylko charakter kosztownej dla Polski tragifarsy.
Zgodnie z przewidywaniami wielu komentatorów żadne wyciszenie walk w PiS-ie nie nastąpiło, ale przeciwnie, teraz do zakładania własnego stowarzyszenia przystępuje Czarnek i coraz częściej pojawia się wątek „aksamitnego rozwodu”. Być może taki on będzie, ale nie bardzo sobie wyobrażam, że ta chciwa szajka nacjonalistów jest zdolna do jakiejkolwiek dżentelmeńskiej umowy, dotrzymania warunków, przestrzegania porozumień, nawet zawartych we własnym gronie. Warto też pamiętać, że nacjonalizm zarówno ten w wydaniu Putina, krwawy i zbrodniczy, jak i ten coraz bardziej komiczny w wydaniu Trumpa ponosi klęskę za klęską. Trump przegrał wojnę na Środkowym Wschodzie i teraz za wszelką cenę usiłuje się jakoś z tego wyplątać, ale nie sądzę, aby przesympatyczne grono ajatollahów chciało mu w tym pomóc. Nikt już nie pamięta o groteskowej radzie pokoju, jak o „zdobyciu” Grenlandii i Kanady. Pachołek Putina i przyjaciel Batyra, węgierski autokrat, poniósł sromotną klęskę i właśnie do władzy dochodzi obóz demokratów i zwolenników europejskiej współpracy, czyli Unii. Przypominam – w obliczu brunatnej fali polskiego i europejskiego nacjonalizmu, połączonej z agresją rosyjską i zagrożeniem naszej niepodległości – to, co jest złe dla PiS, najpewniej okazuje się dobre dla Polski. A złych wiadomości dla PiS jest więcej: afera Zondacrypto, której nie przykryją idiotyczne pomysły o klimatycznym referendum z pytaniem w rodzaju – „czy chcesz, żeby było tanio i dobrze?” albo pomysł, aby ludzie w rodzaju Przyłębskiej (kucharki Kaczyńskiego), jego lizusów, czcigodnych weteranów jak marszałek Zych itp. pisali nową konstytucję, którą ostatecznie zatwierdzi Nawrocki. Wreszcie decyzja ETPC w sprawie Święczkowskiego i odwrotność efektu Czarnka, bo co prawda nie wzrosło poparcie dla PiS, ale w niektórych sondażach Lewica przegoniła Konfederację Brauna.

![Średniowieczne klimaty na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zamkomania 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/06/Zamkomania-2026-9-218x150.jpg)











![Weekend pełen smaku. Tak tarnowianie bawili się na Gastromajówce [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Gastromajowka-14-218x150.jpg)





