Pod znakiem pandemii

0
67
REKLAMA

Marek ZuberRok 2020 był rokiem pandemii. Właściwie wszystko kręciło się wokół niej. W szczególny sposób odczuliśmy jej skutki w gospodarce. Załamanie gospodarki, które nastąpiło na początku 2020 roku, najpierw w Chinach, a potem w innych krajach świata nie jest z niczym porównywalne. To prawda. Z drugiej strony wszystko wskazuje na to, że ten kryzys będzie znacznie łagodniejszy niż Wielki Kryzys 1929 – 1933. To znaczy jestem tego absolutnie pewien, natomiast brak jednoznaczności w poprzednim zdaniu wynika z jakiegoś niewielkiego prawdopodobieństwa, na przykład problemów ze szczepionką. Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie zakładam, że coś będzie nie tak. Ale jak Państwo pamiętacie, jeszcze w połowie roku nikt nie zakładał, mam tu na myśli specjalistów epidemiologów, że druga fala w Europie będzie tak dotkliwa. W tym sensie teoretycznie może się jeszcze coś złego wydarzyć, a to z kolei może wpłynąć na sytuację gospodarczą. Ale to wizja naprawdę bardzo mało prawdopodobna.

REKLAMA

A zatem wszystko na to wskazuje, że na szczęście ten kryzys jest znacznie mniej dotkliwy, niż wspomniany Wielki Kryzys. Przywołuję go dlatego, że w drugim kwartale przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego dopuszczali scenariusz, w którym skutki pandemii będą porównywalne z tym, co działo się w latach 1929-1933. Czyli właśnie w Wielkim Kryzysie. Owszem zapaść gospodarki, która nastąpiła w drugim kwartale, szczególnie w takich krajach jak Francja czy Wielka Brytania, nigdy wcześniej nie miała miejsca. Cała sytuacja była jednak krótkotrwała, w przeciwieństwie do procesów, które towarzyszyły wydarzeniom zapoczątkowanym w roku 1929. Obecnie konsekwencje mogłyby być inne, ale zdecydowano się na działania absolutnie bez precedensu, czyli na gwałtowny wzrost zadłużenia połączony z „drukowaniem” pieniędzy. Tymi środkami „zasypano” gospodarczą katastrofę. I w dużej mierze dzięki tym pieniądzom świat szybko wrócił do życia. Choć konsekwencje zostaną z nami oczywiście na dłużej.

Mało tego: dzięki tym bilionom dolarów w skali świata odczucia zdecydowanej większości ludzi są takie, że ten kryzys przyniósł znacznie mniej negatywnych skutków gospodarczych, niż kryzys 2008 – 2009. Albo kryzys strefy euro, jeśli mówimy o Europie, bo innych kontynentów tamten kryzys specjalnie nie dotknął. Owszem, spadek PKB był większy. Ale wzrost bezrobocia już nie. Są takie kraje gdzie długo ono nie rosło, a potem wzrosło minimalnie. To efekt „kupienia” sobie miejsc pracy za owe biliony USD. W USA mieliśmy wzrost bezrobocia, znowu można nawet użyć określenia „bezprecedensowy”, ale po pierwsze szybko zaczęło ono spadać, i to spadać gwałtownie, a po drugie tracący pracę dostawali dodatkowe świadczenia. Dodatkowe obok normalnego zasiłku. A zatem sytuacja była o wiele lepsza niż w roku 2009. Jeśli rzeczywiście najgorsze mamy za sobą, jeśli ze szczepionką, a właściwie ze szczepionkami, nie będzie problemów, to druga połowa 2021 powinna już przynieść realne uspokojenie sytuacji. Także w gospodarce. No i w takim scenariuszu ewidentnie wpływ kryzysu na poziom życia przeciętnego obywatela zdecydowanej większości krajów świata będzie z pewnością mniejszy, niż w 2009 roku. A w Europie dodatkowo w 2012 i 2013 roku.

Oczywiście 2020 rok to nie tylko pandemia, choć właściwie we wszystkich obszarach odcisnęła ona swoje piętno. Na co jeszcze można zwrócić uwagę jeśli chodzi o ważne gospodarcze, albo z gospodarczego punktu widzenia wydarzenia? Na pewno zmianę w Białym Domu. Joe Biden może inaczej położyć akcenty w polityce USA, także w kwestiach gospodarczych. Więcej ekologii, jeszcze większe wsparcie dla nowych technologii, programy infrastrukturalne, wszystko warte biliony dolarów – to się może wydarzyć. W kwestii Chin nie wierzę w zmianę polityki, Chiny są realnym zagrożeniem dla USA i Biden doskonale o tym wie. Ale w kwestii podejścia do UE to może już być zupełnie inna retoryka, niż w przypadku Trumpa. A propos Unii: 2020 rok to rok uchwalenia nowego budżetu. No i, znowu wydarzenie bez precedensu, powstania programu New Generation EU finansowanego po raz pierwszy długiem, którego emitentem będzie cała UE.

I jeszcze jedno. Od lat świat ekscytuje się tym, kiedy pod względem wielkości gospodarki Chiny przegonią USA. To w dużej mierze kwestia wizerunkowa i symboliczna, choć faktycznie robiąca wrażenie. Chiny to cztery razy więcej mieszkańców niż Stany Zjednoczone, a zatem samo pokonanie Amerykanów pod względem wielkości PKB nie oznacza, delikatnie mówiąc, że Chiny staną się najbogatszym krajem świata. Tak czy inaczej, Chiny, co będzie ewenementem w roku 2020, znowu urosną. Prawdopodobnie o około 1,5% – 2%. Standardem roku 2020 będą mocne spadki PKB. Będzie to także dotyczyło gospodarki amerykańskiej. A zatem Chiny bardziej zbliżą się do swojego głównego konkurenta. To także będzie efekt pandemii…

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o