To, co charakteryzuje obecną sytuację polityczną, to obok brunatnej fali (czyli generalnie zaostrzenia wszystkich, bez wyjątku, negatywnych zjawisk towarzyszących dążeniu do władzy nacjonalistów) nasilenie podłości po ich stronie. Nacjonaliści w Polsce to najkrócej rzecz ujmując obydwie Konfederacje, PiS i to wszystko, co tworzy środowisko skupione wokół Batyra. Jest to środowisko wewnętrznie dość skłócone, czego przykładem może być wzruszająca wymiana „uprzejmości” pomiędzy konfą Brauna a Kaczyńskim, ale traktowane przeze mnie i wielu komentatorów jako jedna grupa. Czy zdolna do wspólnego dorwania się do rządów, gdyby Polskę spotkało nieszczęście w postaci niedostatecznej liczby mandatów dla obozu wolności i demokracji w najbliższych wyborach? To zagadnienie odrębne. Obecne sondaże są mniej więcej remisowe, ale potrzebna jest wyraźna większość porównywalna do węgierskiej dla odrzucania wet Batyra i generalnie ograniczenia złowrogiej fali nacjonalizmu i populizmu. Konieczna do sprawnego rządzenia i skutecznego reformowania Polski, której zagraża rosyjska agentura (współczesna forma targowicy), która może doprowadzić do nędzy, utraty suwerenności i być może wojny domowej?
Nacjonaliści w Polsce przekroczyli kolejną granicę podłości i nikczemności, jeszcze bardziej upodabniając się do europejskiego nacjonalizmu w latach trzydziestych XX wieku. Mieliśmy w ostatnich dniach do czynienia z falą wrogości i nienawiści w stosunku do Ukrainy jako państwa, ale także do Ukraińców jako narodu. Nacjonaliści usuwali i niszczyli ukraińskie flagi oraz domagali się usuwania osób narodowości ukraińskiej z zajmowanych stanowisk, a przede wszystkim uniemożliwienia im pełnienia funkcji we władzach i centralnych urzędach. To dokładnie przypomina praktyki nazistów eliminujących Żydów z wielu stanowisk, co w końcu doprowadziło do zbrodni. Przekroczona została kolejna granica podłości, polegająca na stosowaniu kryterium etnicznego przy obsadzaniu urzędów i funkcji państwowych, a także fala nienawiści przypominająca haniebne słowa p. Jędraszewskiego o „tęczowej zarazie” i generalnie wprowadzanie takich kryterium, jak rasa, wyznanie, narodowość do polityki. Jednocześnie kłamstwo stało się oficjalną doktryną obozu nacjonalistycznego, który nawet nie próbuje stosować takiej zasady, jak zgodność głoszonych twierdzeń z faktami oraz stosowanie się do najbardziej elementarnych zasad przyzwoitości, poszanowania godności, wreszcie logiki arystotelesowskiej, która mówi, że coś może być prawdziwe albo fałszywe, ale nie ma stanu pośredniego i nie można rezygnować z kryterium prawdy. Ich przekaz to po prostu tępe powtarzanie tych samych kłamstw, czego przykładem mogą być weta Batyra w kwestii ustawy o Zondacrypto.
Dla nacjonalistów wszystko, co nie jest zgodne z ich opiniami i wersjami wydarzeń, jest w najlepszym wypadku niejasne, wątpliwie, niepoddające się ocenom, a w końcu niepewne. Prawda nie istnieje, a raczej dokładnie tak jak dla komunistów i nazistów – prawdziwe jest tylko to, co służy ich interesom. Najważniejsze jest, jak zaszkodzić rządowi i w jaki sposób uzyskać korzyść polityczną, która sprowadza się do tego, aby dorwać się do władzy i bezkarnie kraść. Wszystko inne jest drugorzędne i nieistotne. Stąd popisy chamstwa i przerywanie oraz nieodpowiadanie na pytania przez nacjonalistów w mediach. Dlatego uważam zapraszanie ich do uczciwych mediów za niepotrzebne dowartościowywanie.
Kilka dni temu odbyła się w Łasku uroczystość przekazania Polsce nowych amerykańskich samolotów bojowych F-35, w której miałem przyjemność uczestniczyć. Podczas niej przemawiał Batyr i jak zwykle było to żenujące przemówienie, które wygłosił krzykliwym, przechodzącym miejscami we wrzask tonem. Chwalił bez żadnych podstaw Błaszczaka, podlizywał się Trumpowi i ani słowem nie wspomniał o Solidarności Lecha Wałęsy, ani o ludziach demokratycznej opozycji, którzy doprowadzili poprzez porozumienia okrągłego stołu do uwolnienia Polski spod sowieckiej dominacji i wyzwolenia połowy Europy. Mówił to człowiek, który zawetował program SAFE, będący podstawą naszego uzbrojenia i zaatakował naszą drogę do wolności i niepodległości, nazywając porozumienia okrągłego stołu – postkomunizmem. Nie widziałem żadnego powodu, aby stać podczas przemówienia Batyra i chyba jako jedyny uczestnik tego zgromadzenia siedziałem podczas jego przydługiej mowy.
W internecie krąży tekst, którego fragmenty pozwalam sobie przytoczyć: „Cały jego życiorys to jedno kłamstwo. Willa też nie jest Kaczyńskich. Odebrana zasłużonemu żołnierzowi, który otrzymał wille od Piłsudskiego. Ich wysiedlono i dano ubeckiej rodzinie Kaczorów. Cała jego rodzina to bolszewiki Ubeki Sbeki komuchy… Ten wyraz twarzy mówi wszystko. Zmęczony, przybity, bez dawnej pewności siebie. Jarosław Kaczyński wie, że era PiS dobiega końca. Po latach budowania swojego imperium, kontroli nad wszystkim i dzielenia Polaków – został sam ze swoimi błędami i porażkami. To nie jest twarz zwycięzcy. To twarz człowieka, który widzi, jak jego projekt się rozpada. Polacy mają dość. Czas na reset”. To trafna moim zdaniem i bardzo przenikliwa diagnoza podpalacza oraz niszczyciela Polskie, jakim od około 25 lat jest Kaczyński.
W związku z nadchodzącymi wyborami, które odbędą się najpewniej już za półtora roku, nie należy oczekiwać żadnego złagodzenia konfliktów ani jakiejkolwiek racjonalności w działaniach nacjonalistów. Dla nich głównym wrogiem jest rząd Donalda Tuska, sam Tusk i oczywiście będąca wsparciem dla demokracji w Europie Unia Europejska. Naprawdę liczy się tylko dorwanie do władzy. Być może Braun w swoim szaleństwie połączonym z moskiewską agenturalnością zdobędzie się na działanie podyktowane motywem ideologicznym w tym sensie, że dla swoich absurdalnych racji odrzuci porozumienie z Kaczyńskim na jego warunkach. Ale wówczas najpewniej Kaczyński ustąpi i zrobi wszystko, byle tylko doprowadzić do władzy nacjonalistyczny obóz. Cena jest obojętna, a już najmniej w tej kalkulacji liczy się Polska.
Dla polityków, którzy wchodzili do sejmu tzw. kontraktowego w 1989 roku i przejmowali odpowiedzialność za Polskę, argument, że to nie opłaca się Polsce albo jest zbyt kosztowne i może być niebezpieczne dla Polski, był często podstawowym, decydującym i skutecznym argumentem w dyskusjach, jakie prowadziłem z politykami zarówno strony solidarnościowej, jak również ówczesnego obozu rządzącego. Dziś argument o interesie i ewentualnych kosztach dla Polski wywołuje albo zdumienie i śmiech, albo zastanowienie, o co jego autorowi naprawdę chodzi? Bo to, że politykowi może chodzić o dobro kraju nacjonalistom nie przychodzi do głowy. Koszty tego są ogromne i widoczne we wszystkich obszarach naszej rzeczywistości. Pocieszające jest to, że nacjonaliści nie rosną w siłę, efektu Czarnka nie ma, a Konfederacja Brauna spada na piąte miejsce w sondażach, za Lewicą. Nic nie jest rozstrzygnięte. Nacjonaliści nie wygrywają w Europie. Ostatnio przegrali i to bardzo wyraźnie w Armenii. Nie pomogła materialna, logistyczna i polityczna pomoc, którą wrodzy wobec Unii i prorosyjscy nacjonaliści w Armenii otrzymali od Putina.
Coraz wyraźniejsza jest też przewaga strony ukraińskiej. Putin nie tylko nie wygrywa wojny, ale zaczyna ją przegrywać. Co może mieć wpływ na działanie strony amerykańskiej i oczywiście ma ogromne znaczenie dla europejskich krajów NATO. Oczywiście istotna jest liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce i liczba amerykańskich baz w naszym kraju. Tyle tylko, że nie jest jasne, czy Trump w ogóle zdecydowałby się na udzielnie napadniętym europejskim krajom NATO zbrojnej pomocy? Czy nie ograniczyłby się do pomocy dyplomatycznej, jakiejś absurdalnej misji pokojowej, czy czegoś w tym rodzaju. Lepiej tego nie sprawdzać, a dopóki Ukraina dzielnie i skutecznie walczy na froncie i przy pomocy dronów dalekiego zasięgu niszczy rosyjskie rafinerie i inne ważne obiekty w głębi Rosji, sprawdzać nie musimy. Dlatego antyukraińskie działania, wypowiedzi i szereg tego rodzaju posunięć po stronie polskiej uważam za głupotę, szkodzenie naszym najistotniejszym interesom, a najpewniej jawną zdradę ze strony promoskiewskiej agentury, którą w naszym kraju stanowią i zawsze stanowili nacjonaliści. Nic się nie zmieniło do wojny 1920 roku, podczas której sprzymierzone z Ukrainą Semena Petlury polskie wojska dowodzone przez Piłsudskiego maszerowały na Kijów, a nacjonaliści w Polsce zajmowali się atakowaniem sojuszu z Ukrainą, samego Piłsudskiego i całej zagranicznej polityki polskiej, polegającej na budowaniu sojuszu z państwami, które powstawały na wyzwolonych spod rosyjskiej niewoli terytoriach. Nie do końca jak widać prawdziwy jest pogląd, że historia nie lubi się powtarzać?
Na tym tle zupełnie już groteskowo wygląda „nieoficjalna” wizyta Batyra na gali Trumpa, podczas której mają odbyć się walki MMA czy jakoś tak? Żarty w rodzaju – nie wiadomo czy Nawrocki będzie tam gościem i widzem tego pasjonującego widowiska, jakim jest naparzanie się umięśnionych osiłków, czy ich uczestnikiem – uważam za kpiny z Polski i prosiłbym na wszelki wypadek o dementi Nawrockiego, że walczyć przed Trumpem i jego gośćmi nie zamierza. Oczekuję od niego tylko jednego, że poprosi Trumpa, aby nie udzielał azylu kryminaliście Ziobro, wydał go Polsce, i aby USA nie stały się przystanią dla agentury Putina?
![Smakowicie i klimatycznie. Festiwal wina na półmetku [ZDJĘCIA] Festiwal wina 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Festiwal-wina-2026-6-218x150.jpg)

![Zmiana organizacji ruchu na Bernardyńskiej [ZDJĘCIA] Kontraruch Bernardyńska](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Kontraruch-Bernardynska-zmiana-2-218x150.jpg)


![Mur oporowy linii kolejowej Tarnów–Leluchów zamieni się w turystyczną atrakcję [ZDJĘCIA] Żegiestów budowa promenady i plaży](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Zegiestow-budowa-promenady-i-plazy-2-218x150.jpg)














