Pojęciowe zamieszanie

0
60
REKLAMA

Piramida finansowa to jeden z najprostszych sposobów oszustwa. Polega on z grubsza na tym, że zyski, które ma się otrzymywać z inwestycji, de facto nie mają żadnego związku z inwestycją. Są one wypłacane z pieniędzy wpłaconych przez klientów. Czyli każdy kolejny klient jest źródłem profitów dla tych, którzy wpłacili wcześniej. A często jest nawet tak, że zyski pochodzą z pieniędzy wpłaconych przez klienta, który otrzymuje zysk. Jasne jest, że tego typu działalność wcześniej czy później musi się zakończyć, bo zabraknie kolejnych klientów. Zazwyczaj dochodzi do tego bardzo szybko, bywa jednak, jak choćby w przypadku Bernadra Madoffa, że udaje się oszustom działać nawet kilkanaście lat.
Pranie pieniędzy to popularne określenie legalizacji funduszy pochodzących z przestępstwa. Na przykład handlu narkotykami. Grupa przestępcza ma środki, ale nie może ich ujawniać, bo natychmiast rzuca się w oczy. Próbuje się zatem znaleźć takie możliwości, dzięki którym jesteśmy w stanie pokazać dochody, których tak na prawdę nie ma. W niektórych branżach, ze względu na ich charakter, jest to trudne, w innych łatwiejsze. Standardowo najczęściej próbuje się prać pieniądze w gastronomii, turystyce (hotele), niektórych działalnościach finansowych czy w marketingu. Tu bowiem relatywnie najprościej jest tworzyć wirtualną rzeczywistość. W Polsce lat 90. często widywaliśmy restauracje, w których nie było specjalnego ruchu, a na papierze przynosiły one ogromne zyski. Te zyski to była właśnie legalizacja lewych pieniędzy.
I wreszcie parabanki. Są to instytucje, które mogą działać według dwóch modeli. Pierwszy to udzielanie pożyczek ze środków własnych parabanku, czyli klienci nie wpłacają pieniędzy na procent. I to jest podstawowa różnica w stosunku do klasycznego banku, który udziela kredytów i pożyczek dzięki lokatom tworzonym przez klientów. I drugi model, czyli pieniądze są zbierane od klientów i pożyczane klientom, ale dzieje się to w oparciu o funkcjonujące przepisy, czyli jest forma prawna, która to umożliwia. Przykładem tego jest choćby spółdzielczość bankowa, czyli kasy spółdzielcze. Jeśli instytucja finansowa działa na innych zasadach, to znaczy nie udziela pożyczek ze środków własnych, zbiera pieniądze, następnie je pożycza, a nie jest bankiem spółdzielczym i nie ma licencji bankowej, to prowadzi działalność nielegalną. I faktem jest, że część osób także taką działalność nazywa działalnością parabankową.
Tak czy inaczej, przy okazji Amber Gold doszło, w powszechnym rozumieniu, do zatarcia pewnych pojęć. Pamiętajmy zatem: parabanki, w sensie instytucji udzielającej pożyczek z własnych środków, lub kasa spółdzielcza, to zupełnie legalna działalność. Czy jest ona atrakcyjna, to już zupełnie inna kwestia. O ile w przypadku kas spółdzielczych warunki oferowane klientom są porównywalne z systemem bankowym, o tyle w przypadku pożyczek ze środków własnych możemy się często spotkać z bardzo wysokim oprocentowaniem. Dostępność tych pożyczek jest jednak zazwyczaj znacznie większa niż w bankach. Skoro zatem ryzyko z punktu widzenia udzielającego pożyczkę rośnie, a rośnie, skoro dostają pieniądze osoby mające zdolność kredytową poniżej tej, którą akceptują banki, to i potencjalny zysk instytucji musi być większy. To dlatego mamy często do czynienia z oprocentowaniem idącym nawet w setki procent.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o