Pojedynek na grobie

0
77
REKLAMA

W związku z czym politycy lansujący się w ten sposób nie zostali potępieni. W najlepszym wypadku zachowanie ich zbyły tzw. wiodące media dyskretnym milczeniem.
Otóż tuż przed „długim weekendem” minęła piąta rocznica samobójczej śmierci Barbary Blidy, byłej minister budownictwa w rządzie Leszka Millera, która zastrzeliła się podczas próby aresztowania przez ABW pod zarzutem korupcji. Swego czasu usiłowano z tej śmierci uczynić koronny dowód łamania prawa przez rząd PiS, LPR i Samoobrony, a z samej Blidy − męczennicę. Powołano nawet sejmową komisję do „wrobienia” w śmierć byłej minister Kaczyńskiego i Ziobry. Komisji tej nie udało się jednak znaleźć żadnej sensownej przesłanki, która uzasadniałaby ich oskarżenie − jedynym konkretnym przykładem „przekroczenia kompetencji”, jaki zdołała podać, była biurokratyczna drobnostka dotycząca trybu powoływania komisji międzyresortowej.
Wątłość tego zarzutu nie przeszkodziła jednemu z liderów SLD, panu Kaliszowi, ogłosić bardzo gromko „naruszenia konstytucji” i zapowiedzieć wniosek o postawienie politycznych konkurentów przed Trybunałem Stanu, pod zarzutem „stworzenia atmosfery zastraszenia” (jakkolwiek kuriozalnie to brzmi, taki właśnie zarzut ze śmiertelną powagą podał publicznie). Rządząca PO zapowiedziała poparcie tego wniosku, ale po medialnym skonsumowaniu „faktu prasowego” sprawę wyciszyła, by uniknąć ośmieszenia się.
Zarzuty wróciły dopiero teraz, ponieważ toczący rozpaczliwą wojnę z SLD Palikot postanowił odebrać postkomunistom ich świętą męczennicę. No, a jak on zaczął, to dysponent tego męczeństwa, czyli Miller, nie mógł być gorszy. No i zaczęło się licytowanie, która z „lewicowych” (co jeszcze to słowo znaczy?) partii bardziej rozdzierająco oskarży PiS o zamordowanie byłej minister.
W ten sposób nieboszczka staje się czymś w rodzaju − proszę wybaczyć to skojarzenie − rzekomej katastrofy UFO w Rosswell. Można sto razy powtórzyć, jakie były fakty, ale ci, którzy się do wygodnej bajki przyzwyczaili, i tak będą ją w kółko powtarzać. Mimo to jednak fakty przypomnijmy.
Otóż nie można rozstrzygnąć, czy Barbara Blida popełniła przestępstwo, bo zgodnie z prawem nie prowadzi się postępowania przeciwko zmarłemu. Ale dokładnie te same zeznania Barbary Kmiecik, które były podstawą decyzji o zatrzymaniu Blidy, zostały w innym procesie − byłego posła BBWR − uznane przez Sąd Rzeczpospolitej Polskiej za wiarygodny materiał dowodowy. I na podstawie wyłącznie tych zeznań owego byłego posła skazano. Nieprawomocnie, rzecz jest w apelacji − ale jeśli sąd, który z zasady tłumaczyć ma wątpliwości na rzecz oskarżonego, tak właśnie uznał, to prokuratura kierująca się zasadą odwrotną wręcz miała obowiązek na ich podstawie Blidę zatrzymać.
Już samo to powinno uciąć wszelkie spekulacje o „naciskach”. Ale jeśli to mało, jest jeszcze drugi wyrok, prawomocny, w procesie wytoczonym przez rodzinę Blidy przeciwko ABW − przegranym, bo sąd nieprawidłowości przy zatrzymaniu się nie dopatrzył.
Ale tym razem wyroki sądów dla takich wielkogębych stróżów „państwa prawa” jak Kalisz, Miller czy Palikot nie istnieją. Trudno ich postępowanie podsumować inaczej niż jako po prostu obrzydliwe.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o