„Polityka” zagraniczna

0
17

Nie chodzi o samego p. Waszczykowskiego, którego, zabierając głos w sejmowej debacie, określiłem jako jednego z najgorszych ministrów obecnego rządu, a przecież konkurencja jest bardzo silna.
Polityka zagraniczna po 1989 roku, z krótkim wyjątkiem lat 2005‑2007, była przedmiotem prawie powszechnego konsensusu (przynajmniej biorąc pod uwagę partie parlamentarne), tym samym nie będąc polem do wewnętrznej walki politycznej i partyjnej rywalizacji. Istniało coś w rodzaju wewnętrznego porozumienia, aby nie walczyć o władzę przy pomocy polityki zagranicznej i aby w tej kwestii partie porozumiewały się z sobą. PiS złamało to porozumienie, czyniąc ze spraw międzynarodowych, tak jak ze wszystkich innych, pole walki o dorwanie się do władzy, a obecnie o jej utrzymanie. Polityka zagraniczna stała się zakładnikiem całej pisowskiej strategii atakowania opozycji za bycie obcą agenturą, „targowicą” z wszystkimi tego konsekwencjami, a poprzednie rządy, zwłaszcza rządy PO/PSL, rządami narodowej zdrady, zaprzaństwa, „białej flagi” i uległości wobec możnych tego świata, a zwłaszcza Niemców. PiS gruntownie zniszczyło obowiązujący konsensus i uczyniło z polityki zagranicznej obszar szczególnie zajadłej konfrontacji.
W Europie i całym świecie miały i mają miejsce wydarzenia, które można scharakteryzować jako wzrost fali populizmu i nacjonalizmu, wszystkie te zjawiska są skrajnie szkodliwe i niebezpieczne dla Polski. Tymczasem polityka oparcia naszego kraju o zachodnie struktury polityczne i ekonomiczne, przynależności i aktywnego udziału w UE jest kwestionowana przez PiS. Od dawna ze strony partii Kaczyńskiego płyną sygnały krytyczne wobec Unii Europejskiej, ataki np. na unijne instytucje i niszczenie demokracji w Polsce, co nieuchronnie musi prowadzić do marginalizacji naszego udziału w Unii, gdyż warunkiem przynależności jest poszanowanie demokracji i przestrzeganie praw oraz wolności obywatelskich łamanych obecnie w Polsce.
Pisowska Polska popiera i jest popierana przez prorosyjskich autokratów jak Orban, kibicowała brexitowi i zwycięstwu Donalda Trumpa, który sugerował rezygnację z gwarancji bezpieczeństwa przez USA dla wszystkich członków NATO. W Parlamencie Europejskim sojusznikami pisowskiego reżimu są prorosyjscy nacjonaliści, separatyści, brexitowcy itp. Wiele wypowiedzi pisowskich polityków ma jawnie antyunijny charakter, taki sam charakter ma wyrażanie sympatii dla różnego typu nacjonalistów zarówno zagranicą, jak i w kraju. Popieranie i korzystanie z poparcia organizacji, które walkę z „brukselską dyktaturą”, podobnie jak walkę z demokracją, traktują jako podstawę ideologiczną swojego działania jest kompromitujące.
Polityka zagraniczna jest jednym z podstawowych elementów stanowiących o bezpieczeństwie państwa i jego rozwoju. Nie ma racjonalnej alternatywy dla UE, a jej zwalczanie prowadzi do powrotu do rywalizacji nacjonalizmów, a ostatecznie do wojny jako jedynego czynnika przesądzającego w ujęciu nacjonalizmu o racji i słuszności. Ta skompromitowana przez Hitlera prymitywna wersja darwinizmu „przeżywanie najsilniejszego” leży u podstaw ideologii populizmu i nacjonalizmu bardzo bliskiej PiS‑owi. Jest to ideologia całkowicie sprzeczna z chrześcijaństwem, a wyprowadzana z niej obrona tzw. interesu narodowego (o tym, co nim jest i kto go reprezentuje, decyduje przywódca polityczny, z reguły autokrata lub dyktator) prowadzi do prześladowań i konfliktów. Palenie unijnej flagi nazywanej przez niektórych polityków bliskich PiS‑owi szmatą, popieranie i branie udziału w politycznych imprezach wymierzonych w jedność europejską oraz formułowanie absurdalnej, bezmyślnej i szkodliwej koncepcji „reformy UE”, polegającej na ograniczeniu integracji, zmiany traktatów i układów europejskich, prowadzić może do dezintegracji Unii, na czym najbardziej straci m.in. nasz kraj. Bezmyślnie popierany przez wielu polityków PiS Donald Trump już podjął niektóre działania przeciwko Polsce (utrudnienia w przyznawaniu wiz), ale – co ważniejsze – wypowiedział się przeciwko Unii, dając przykład kompletnej ignorancji i sprzeniewierzając się dotychczasowej polityce swoich wielkich poprzedników pamiętających o tym, że już dwa razy amerykańscy żołnierze ginęli w Europie za wolność naszego kontynentu, w tym także Polski.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o