To zdanie, które nie wydaje się odkrywcze, trzeba w ostatnim czasie jednak powtórzyć, bo nabrało ono w świetle skandalicznych wypowiedzi amerykańskiego ambasadora nowego, istotnego znaczenia. Marszałek Czarzasty, nie popierając absurdalnego wniosku o przyznanie Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla, nie tylko nie zrobił niczego złego i w najmniejszym stopniu nie obraził amerykańskiego prezydenta, ale postąpił całkowicie słusznie. Poparcie tego wniosku byłoby kpiną z Trumpa, a samo dopominanie się tej nagrody miało w sobie coś z zachowania Nerona, który domagał się od Aten przyznania olimpijskiego wieńca laurów i tryumfów w kilku dziedzinach, przede wszystkim w poezji, śpiewie i muzyce. Miało to zresztą dla Nerona smutny finał, gdy umierając samobójczą śmiercią w obawie przed zasłużoną zemstą mieszkańców Rzymu, stwierdził: Jakiż to artysta ginie we mnie lub – według innych historyków – jakim będę artystą ginąc?
Ogłoszenie przez niefortunnego ambasadora USA w Polsce, że zrywa wszelkie kontakty z marszałkiem Czarzastym to właśnie przejaw kolonialno-imperialnej mentalności, oznaczającej, że zachcianki Trumpa są prawem i wszystkie państwa na świecie, a zwłaszcza sojusznicy Ameryki, mają obowiązek je spełniać. Jeszcze bardziej kompromitująca dla ambasadora (niż samo oświadczenie o „zerwaniu kontaktów” z marszałkiem Czarzastym) była bezczelna odpowiedź polskiemu premierowi. Na stwierdzenie (spokojne, rzeczowe i całkowicie słusznie), że sojusznicy nie powinni się wzajemnie pouczać, p. ambasador był uprzejmy zauważyć, że odpowiedź premiera przez pomyłkę została wysłana do niego, a w rzeczywistości została udzielona Czarzastemu i dlatego bardzo się p. Rose podobała. To nie tylko bezczelność na granicy chamstwa, ale także przejaw dość specyficznego, prostackiego poczucia humoru, a także niebywałej pychy i arogancji tego ambasadora, który moim zdaniem powinien sobie znaleźć inne zajęcie. Polska przez wiele razy była zajmowana, atakowana, nawet podbijana, na 123 lata zniknęła z mapy świata rozdarta przez trzy drapieżne imperia, a przez 45 lat była podporządkowana Związkowi Radzieckiemu i rządzona przez dyspozycyjnych wobec moskiewskiej centrali komunistów. Kilka też razy zrywała się do powstańczej, często heroicznej walki o wolność, aż w efekcie wielkiego społecznego ruchu „Solidarność” przyczyniła się do wyzwolenia Europy Wschodniej spod komunistycznych reżimów, co w efekcie doprowadziło do powstania wielu niepodległych państw. Ale nigdy nie była niczyją kolonią i nie jest ani nie będzie kolonią Ameryki, rządzonej przez pana Trumpa i jego ludzi.
Nacjonaliści są nie tylko w Polsce, ale polscy liczą na to, że to Trump doprowadzi ich do władzy. Prowadzi to do szeregu zachowań, które stoją w całkowitej sprzeczności z deklarowaną polityką „godnościową” i obroną niepodległości Polski przed zakusami złowrogiej niemieckiej Unii oraz jej klientów, czyli demokratycznych liberalnych polityków na czele z Donaldem Tuskiem.
Prowadzi to do całkowicie bezkrytycznego, służalczego uwielbienia dla Trumpa, które tak komentuje publicysta „Polityki”: „Prezydentowi Nawrockiemu nie wypada dziś nawet upomnieć Donalda Trumpa, gdy ten obraża honor polskich żołnierzy kłamliwą uwagą o misji NATO w Afganistanie. A jednym z naszych problemów pozostaje plaga trumpofilii. Wyjątkowo niewygodna, kiedy manifestacje w Ameryce żądają winnej zabójstw na ulicach służby ICE, Springsteen śpiewa o ‘prywatnej armii króla Trumpa’, a zwykli Polacy zrobili się nieufni wobec naszego wielkiego sojusznika… (…) do pokojowego Nobla nie wystarczy częste przebywanie w tym samym pokoju co Jeffrey Epstein. A Trump i trumpofile mają kolejne problemy wizerunkowe po upublicznieniu dalszych fragmentów akt pedofilskiej afery Epsteina. Wygląda to wszystko tak, jak gdyby spora część naszej prawicy uparcie zaciągała za Oceanem coraz większy kredyt polityczny w obliczu coraz wyraźniej już pękającej bańki poparcia dla prezydenta USA” (Bartek Chaciński, „Nasze fobie i filie”, „Polityka”, 4-10.02.2026 r.).
Na tym tle widać, jak skandaliczne, lizusowskie i niegodne jest zachowanie polskich nacjonalistów, przede wszystkim pisowskich, bo Konfederacja (najpewniej z powodów taktycznych, bardziej od PiS antyukraińska i proputinowska) w stosunku do Trumpa zachowuje pewne poczucie przyzwoitości. Uderzające jest podobieństwo tchórzliwego zachowania pisowców wobec Trumpa do zachowania komunistów, zwłaszcza okresu stalinowskiego: Bieruta, Minca, Osóbki-Morawskiego, Wasilewskiej itp., w stosunku do Stalina. Stalin jednak mógł w każdej chwili swoich polskich klientów umieścić w gułagu albo nawet pozbawić ich życia, co czasami (zwłaszcza w okresie międzywojennym) miało miejsce, a Trump takimi możliwościami na szczęście nie dysponuje. Interesujące jest, co powoduje całkowity brak godności, zanik rozsądku i elementarnego poczucia przyzwoitości polskich nacjonalistów względem Trumpa. Najpewniej jakieś kalkulacje związane z kampanią wyborczą, może kolorowe wielkie fotografie z Trumpem? Ale coraz bardziej się wydaje, że te fotografie będą raczej obciążeniem, kulą u nogi, niż bonusem. Mam nadzieję, że co do poparcia ze strony Trumpa nacjonaliści przeżyją gorzkie rozczarowanie?
Być może kariera Trumpa załamie się w listopadowych wyborach uzupełniających do Kongresu, po których w przypadku sukcesu demokratów może dojść do usunięcia Trumpa z urzędu. Najnowszy wynik uzupełniających wyborów w Teksasie, gdzie zawsze zdecydowanie wygrywali Republikanie, a tym razem wygrali Demokraci, pozwala mieć pewną nadzieję na pomyślny rozwój sytuacji w USA, korzystny dla demokracji i wolności, a więc dla Polski. „Tak zwana ludzkość pogrąża się w resentymentach na skalę niespotykanych od ostatnich wojen światowych. Mocarstwami atomowymi rządzą obłąkani starcy, którym jest już wszystko jedno, więc odchodząc z tego świata, mogą zechcieć zabrać go ze sobą. Wobec tego nasz Batyrek i tak wciąż zdaje się zgoła poczciwym hultajem. Niechże tylko te psy spuści z łańcucha” (Wojciech Kuczuk, „Pielgrzym hultaj”, „Przegląd”, 12-18.01.2026 r.). „Te psy” to kibole i tego typu lumpy, a cały powyższy tekst jest poświęcony wzruszającej wizycie kiboli na czele z Dragonem i księdzem Wąsowiczem na Jasnej Górze, nazywanej słusznie i coraz częściej – brunatną górą.
Niedawno odbył się huczny brunatny zjazd w Łochowie, gdzie ujawnili się tacy wielbiciele Brauna, jak Piskorski, Korwin-Mikke, Jaszczur itp. Nie rozumiem, dlaczego media i część mało rozgarniętych polityków pasjonuje się jakimś żołnierzem, który uciekł na Białoruś, sędzią Szmydtem, także na Białorusi, podrzędnym urzędnikiem MON, który okazał się szpiegiem itp. Przecież zamiast tropić tego typu indywidua (nie mówię, żeby ich nie zamykać, ale nie są oni chyba specjalnie groźni) mamy łatwych do znalezienia, służących Putinowi i Rosji takich niezłomnych patriotów, jak Braun, Kamraci, Macierewicz (polecam książki redaktora Piątka), Rydzyk, Cenckiewicz czy polski Dyzma Obajtek, który zawarł kosztem miliardowych strat kontakt naftowy z krajami Półwyspu Arabskiego. Myślę, że straty, które Polska poniosła w efekcie chwalebnej, patriotyczno-biznesowej działalności p. Obajtka oraz ścigania przez p. Macierewicza autorów zbrodniczego zamachu smoleńskiego zasługują na wnikliwą analizę ze strony prokuratury i odpowiednich instancji kontrolnych. I są to straty znacznie przewyższające wiele szkód wyrządzonych przez przestępców.
Wreszcie skończyła się tragifarsa pod nazwą „areszt dla Zbigniewa Ziobry”. Jego obrońcy, a faktycznie wspólnicy, uczestniczą w procederze szkalowania Polski i oskarżania naszego kraju, że jest dyktaturą, łamie demokrację, prześladuje przeciwników politycznych, nie gwarantuje uczciwego procesu itp. W/w obrońcy od kilku miesięcy zamulają sądy wnioskami o kolejne odroczenia, zmiany składu, nowe wnioski dowodowe, kolejne stosy dokumentów itp., co w praktyce oznacza, że zdaniem tych wielbicieli PiS-u sąd musiałby ustawicznie i praktycznie, w nieskończoność, zajmować się odroczeniami wydania wyroku. Tym razem anielska cierpliwość pani sędzi się skończyła i Ziobro został skazany na areszt, co oczywiście niczego nie zmienia, bo przebywa u pisowskiego kamrata Orbana i dopóki Orban będzie rządził na Węgrzech Ziobro będzie tam spokojnie mieszkał, a pieniędzy w okresie sprawowania władzy zebrał tyle, że dla niego i p. Patrycji Koteckiej z pewnością wystarczy.
Autorytarny reżim Kaczyńskiego udało się odsunąć od władzy, ale czy uda się to w przypadku Orbana, to wielka niewiadoma i wielkie pytanie o możliwości pokonania dyktatury w procesie demokratycznym. Orban śledzi to, co stało się w Polsce i użyje wszelkich metod, oczywiście nie poprzez bezpośrednie zastosowanie przemocy w stylu białoruskim, ale przy wykorzystaniu wielu różnych możliwości, jakimi dysponują dyktatury, aby władzy nie oddać. Robi się gorąco i ciekawie. Do podobnych działań coraz wyraźniej skłania się Trump, który stara się karać sondażownie publikujące wyniki niekorzystnych dla niego sondaży, i stara się ograniczać niezależność wymiaru sprawiedliwości.
Podobieństwo dyktatur jest uderzające. Wszystkie one uderzają w niezależne sądy i media, które stają się szczujnią i medialnym ściekiem, co mieliśmy okazję oglądać w okresie medialnych wyczynów p. Kurskiego, a dziś w pisowskiej szczujni Republika. Na tym tle „katolicki głos w twoim domu”, czyli tuba p. Rydzyka, to już tylko niewinne pisowskie i konfowe popłuczyny.







![Noga z gazu na DW975 w Wierzchosławicach [ZDJĘCIA] Nowy chodnik Wierzchosławice](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/03/Nowy-chodnik-WIerzchoslawice-2-218x150.jpg)






![Maksymilian Kwapień wrócił na scenę w Tarnowie [ZDJĘCIA] Maksymilian Kwapień](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/02/Koncert-13-218x150.jpg)





