POpękanie

0
71
REKLAMA

Dlaczego Donald Tusk postanowił to w ostatnich miesiącach zmienić? Przez większość swej kariery zachowywał się jak kameleon dostosowujący się zawsze do barwy tła. Starannie wczytywał się w sondaże i badania socjologiczne, żeby mieć zawsze takie zdanie, jak większość. Teraz robi inaczej. Większość Polaków bynajmniej nie jest zwolennikami europejskiej konwencji (przepchniętej przez Tuska kolanem), która pod pretekstem ochrony kobiet przed przemocą wprowadza do każdej rodziny nadzorującego urzędnika. Większość Polaków bynajmniej nie jest zwolennikami podnoszenia homoseksualnych konkubinatów do rangi małżeństw. Tak jak − z nieco innej beczki − większość Polaków jest zdecydowanie przeciwna rezygnowaniu ze złotego na rzecz wspólnej waluty europejskiej.
Narzuca się domysł, że to część starań Tuska o posadę w Unii Europejskiej. W kraju osiągnął już, co mógł, co więcej, za wiele swych sprawek stanąć może przed sądem − ucieczka w europejski immunitet byłaby mu bardzo na rękę. Stara się więc zasłużyć tym, którzy europejskie synekury rozdają. A im zależy dziś na dwóch sprawach. Po pierwsze − na wciąganiu do euro kolejnych gospodarek, których skanibalizowanie mogłoby poprawić jej szanse na przetrwanie. Po drugie − na rewolucji obyczajowej, niszczeniu tradycji, marginalizowaniu chrześcijańskich wartości. Oto prosty i oczywisty powód, dla którego priorytety Tuska uległy zasadniczej zmianie w porównaniu z czasami, kiedy podpisywał wspomnianą już deklarację ideową.
Ale wydaje się, że przyśpieszenie obyczajowe miało obok podlizania się europejskim salonom jeszcze jeden cel, taktyczny. Miało po prostu odwrócić uwagę od gwałtownie narastających problemów gospodarczych. Dzieje III RP pokazały wyraźnie, że kiedy się władzy wszystko wali, najlepiej jest dla niej rozpocząć − czy raczej wznowić − wieczną wojnę o aborcję, in vitro czy legalizację homozwiązków. Uderzyć w tony antyklerykalnej histerii, przedstawić się jako ofiara próbujących się we wszystko wtrącać „czarnych” … Stary chwyt, ale zawsze działa jak supermarketowe sztuczki z cenami kończącymi się na 9,99. Tusk miał prawo przypuszczać, że zadziała i teraz.
Tymczasem zaplanowaną operację pijarowską uniemożliwili mu posłowie jego własnej partii. Jarosław Gowin, który w planach Tuska miał być taką katolicką maskotką, kukiełką stwarzającą pozory pluralizmu, okazał się zdolny do postawienia się liderowi kantem. W sprawie konwencji „o zapobieganiu przemocy” musiał ustąpić i przełknąć upokorzenie. Teraz wziął odwet. Jeśli nic mu się za to w najbliższym czasie nie stanie, będzie to dla Tuska początek końca.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o