Powracający dylemat

0
69
REKLAMA

Dla mnie jednak największym problemem pozostaje to, że wciąż nie potrafimy poradzić sobie z państwową własnością w gospodarce.
Czy Igor Ostachowicz powinien zarabiać dwa miliony złotych rocznie jako członek zarządu Orlenu? Prawdę mówiąc, nie mam zielonego pojęcia… Być może wiedza i doświadczenie Ostachowicza warte są dla tego typu spółki jak Orlen nawet więcej. Ale ponieważ jest to firma kontrolowana przez państwo, nie mamy takiej gwarancji. A fakt, że zatrudnienie znalazł tak szybko i to akurat właśnie w spółce państwowej, daje do myślenia. W przypadku Marii Wasiak podejrzane wydaje się to, że osoba, która zwalnia się z pracy, bo przecież tylko tak można intepretować to, co się stało w związku z jej nominacją ministerialną, w ogóle dostaje jakąś odprawę. A jeśli już, to może być ona związana na przykład z zakazem konkurencji, czyli z tym, żeby odchodzący z pracy nie pracował przez jakiś czas dla kogoś, kto jest konkurencją dotychczasowego pracodawcy. Z pewnością taka sytuacja nie zachodzi w przypadku podjęcia pracy na stanowisku ministra infrastruktury.
Nie mam w zasadzie jakichś specjalnych pretensji do dwóch wymienionych przeze mnie z nazwiska osób. Chociaż z pewnością można by było jakieś etyczne rozważania prowadzić. Z drugiej strony właściwie co im zarzucić? Że chcą dobrze zarabiać? Jedynym beneficjentem ataków, moim zdaniem zresztą słusznych, powinni być ci, którzy im to w takiej formie umożliwiają. Czyli ci, którzy decydują o umowach członków zarządu, doradców itd. itp. O zarobkach, formach zwolnienia, odprawach i wielu innych rzeczach. Rady nadzorcze, prezesi czy zarządy, to oni ponoszą odpowiedzialność za taką sytuację. A tak naprawdę, w przypadku Orlenu i PKP, zapewne właściciel, czyli minister skarbu. Kto na niego wpływa? No, na to pytanie to już Państwo sami sobie odpowiedzcie. Oczywiście, być może, nikt.
Problem, moim zdaniem, związany jest jednak z inną kwestią, która od lat zresztą pozostaje nierozwiązana. Czy powinniśmy mieć w ogóle jakieś państwowe spółki? I im dalej idziemy w las, tym bardziej widać, że chyba jednak wciąż nie dorośliśmy do ich posiadania. Nie potrafimy stworzyć systemu nadzoru, który gwarantowałby tylko i wyłącznie merytoryczny klucz obsady stanowisk. Wciąż rządzi, w mniejszym czy większym stopniu, partyjniactwo i różnego rodzaju układy, a zmiany polityczne oznaczają czyszczenie na wszystkich istotniejszych stanowiskach w biznesie kontrolowanym przez państwo. Na świecie są tacy, którzy potrafią oddzielić politykę od biznesu. Czy zmiana na stanowisku prezydenta Francji doprowadziła do odwołania Carlosa Ghosna ze stanowiska prezesa koncernu Nissan – Renault? Choć państwo posiada w nim na tyle duże udziały, że mogłoby taka zmianę inicjować. Nikomu to jednak nie przyszło do głowy.
W strategicznie istotnych obszarach gospodarki, jak choćby przemysł paliwowy czy w ogóle energetyczny, można stosować zasadniczo dwie koncepcje ochrony i realizowania zadań istotnych z punktu widzenia interesu narodowego. Pierwsza to własność państwowa. Ale jak już wspomniałem, my sobie z nią ewidentnie nie radzimy. No i druga to własność prywatna, i takie przepisy prawne, które strategiczne interesy, na przykład związane z bezpieczeństwem energetycznym, zapewnią. Moim zdaniem, to jest jedyny sensowny kierunek w Polsce. W Stanach Zjednoczonych przemysł zbrojeniowy jest w prywatnych rękach. Ale żaden kraj nie jest w stanie kupić myśliwca F22, który jest szczytowym obok bombowca B2 osiągnięciem technologii budowy amerykańskich samolotów wojskowych, bo państwo na to zwyczajnie nie pozwala. Zresztą w USA zgoda na eksport dotyczy wielu rodzajów uzbrojenia, a najlepszym tego przykładem jest nasza batalia o zakup pocisków JASSM. Mamy zgodę amerykańskiego rządu i tylko dlatego pociski te trafią do naszych F16. Zakaz eksportu dotyczy także na przykład ropy naftowej.
Problem jest zatem poważniejszy i nie dotyczy tylko jednej nominacji i jednej odprawy. W ostatnich latach uznaliśmy bowiem, że co trzeba było sprywatyzować, zostało w zasadzie sprywatyzowane. A w ramach bezpieczeństwa naszej gospodarki, ba, może i całego kraju, dalej prywatyzować już nie można. A nawet, takie głosy też się pojawiły, może trzeba by było zwiększyć udział państwa w niektórych sektorach czy przedsiębiorstwach. Wspomnę tylko o branży paliwowej i chemicznej. Jest też oczywiście taka możliwość, że zaczniemy jak Francuzi oddzielać politykę od biznesu. Ale czy to jest realne? Już drugi raz w tym felietonie odpowiedź na moje pytanie pozostawiam Państwu.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments