Później na emeryturę?

0
50

Najważniejsze fakty są takie: po pierwsze, żyjemy coraz dłużej, a po drugie, rodzi się coraz mniej dzieci. Z pierwszego wynika, że skoro żyjemy coraz dłużej i jednocześnie nie zmieniamy wieku emerytalnego, to oczywiście dłużej pobieramy emerytury, czyli więcej pieniędzy trzeba na nie przeznaczyć, a środki na wypłatę bierze się ze składek płaconych przez aktualnie zarabiających. I to jest drugi problem – za jakiś czas liczba pracujących w stosunku do biorących świadczenia wyraźnie spadnie. Czyli albo będzie trzeba obniżyć emerytury, albo podnieść składki. Ale to drugie rozwiązanie oznacza podwyższenie kosztów pracy ze wszystkimi tego konsekwencjami, na przykład chęcią do wchodzenia w szarą strefę lub odstraszaniem inwestorów zagranicznych, chcących budować tu swoje fabryki. Skutków jest oczywiście znacznie więcej.
No to jakie mamy wyjścia? Teoretycznie wiele. Możemy, na przykład, nic nie zmieniać, zdecydować się tylko na inny model finansowania emerytur. Ot, choćby z podatków pośrednich. Ale to oczywiście wymagałoby podniesienia na przykład VAT albo akcyzy na samochody czy na paliwa. Mówiąc innymi słowy – zrobiłoby się drożej i to wyraźnie drożej, bo żeby zebrać pieniądze wystarczające na pokrycie potrzeb ZUS, należałoby dokonać prawdziwej podatkowej rewolucji.
Mówiąc innymi słowy to jest arytmetyka: po jednej stronie są dochody, po drugiej wydatki. I skądś dochody na pokrycie wydatków trzeba znaleźć.
Jeśli niektóre partie i ruchy społeczne chcą przeprowadzenia referendum, a w nim chcą zadać pytanie: „Czy jesteś za wydłużeniem okresu aktywności zawodowej? ”, to ja muszę zadać pytanie o sens takiego referendum? Bo kto chce pracować dłużej?! Wiadomo, że w naszej rzeczywistości niewiele osób. W rzeczywistości, w której duża część z nas wykonuje pracę, której nie lubi, w dodatku za zbyt małe pieniądze. Nie mówiąc już o tym, że pod koniec okresu aktywności zawodowej trudno jest o jakiekolwiek zajęcie.
A zatem takie pytanie postawione dzisiaj nie ma sensu. A jeśli już, to muszą się pojawić następne: „Jeśli nie chcesz wydłużenia okresu aktywności zawodowej, to z czego chcesz finansować emeryturę? Z wyższych podatków? Z wyższej składki rentowej? A może chcesz, żeby twoja, i tak niewysoka, emerytura była jeszcze niższa? ”. Innych możliwości po prostu nie ma.
Ale największy problem w związku z dyskusją o emeryturach leży, moim zdaniem, gdzie indziej. Ograniczyliśmy ją do przesunięcia wieku emerytalnego, tymczasem potrzebna jest refleksja nad całym systemem, w szczególności nad tym, co się może wydarzyć za dwadzieścia czy więcej, lat. Oczywiście taka perspektywa czasowa jest szalenie trudna, bo mało przewidywalna. Ale inaczej się nie da – taki jest bowiem charakter zabezpieczenia emerytalnego. Dzisiaj sześćdziesięcioletni mężczyzna ma trudności ze znalezieniem pracy, przesunięcie wieku emerytalnego o dwa lata będzie dla niego kolejnym niepotrzebnym stresem. Kolejnymi dwoma latami problemów na rynku pracy. Mamy oczywiście okres ochronny, ale to nic nie zmienia. Sytuacja, o której mówię, dotyczy czasu przed wejściem w ten okres. Nie mówię już o kobietach, w przypadku których mówimy o dodatkowych siedmiu latach. Problem w tym, że wszystkie badania demograficzne pokazują, że za dwadzieścia lat zabraknie w Polsce rąk do pracy, czyli będziemy mieli do czynienia z zupełnie inną rzeczywistością. Rzeczywistością, w której te osoby będą na rynku pracy bardzo potrzebne. Tylko o tym nikt nie mówi.
Mamy dzisiaj w Polsce 13% bezrobotnych, 25% wśród ludzi młodych. Jak taki młody człowiek ma być za wydłużeniem czasu aktywności zawodowej? Z drugiej strony nie ma ludzi do pracy. Cały czas poszukuje się elektryków, automatyków, hydraulików, tokarzy itd. Bo nie ma w Polsce żadnej zależności między potrzebami rynku pracy, a kształceniem. Szkolnictwo zawodowe zniszczyliśmy pod koniec lat dziewięćdziesiątych i wmówiliśmy młodym ludziom, że każdy może być magistrem zarządzania. Rzeczywiście, może być, ale czy znajdzie potem pracę?
Czy zatem zmiany w systemie emerytalnym nie powinny być powiązane ze zmianami sytemu edukacji, aby w przyszłości nie dochodziło do takich paradoksów? Czy nie powinniśmy ponadto tworzyć mechanizmów zachęcających ludzi po sześćdziesiątce do pracy? I zachęcających przedsiębiorców do ich zatrudniania?
To musi być pakiet zmian. Przesunięcie wieku emerytalnego jest konieczne, ale jeśli ma to być cały wymiar reformy, to spotka się on z mocnym sprzeciwem społecznym. I prawdę mówiąc, trudno się temu dziwić…

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o