Prawda mimo woli

0
59
REKLAMA

Spraw takich, jak na przykład to, że po wejściu bardzo restrykcyjnych przepisów wykonawczych do ustawy lekowej ponad 70 procent lekarzy w obawie przed karami finansowymi, które NFZ może im wlepić pod byle pretekstem, w ogóle przestało wypisywać pacjentom recepty na leki refundowane. Jak praktyczne wstrzymanie budowy niedokończonych autostrad, jak masowe zamykanie szkół i przedszkoli, trzeszczące budżety samorządów, grożące kary finansowe na rzecz Brukseli za niewdrożenie unijnych dyrektyw, które zobowiązaliśmy się zrealizować do roku 2009 (!) i załamywanie się kolejnych rządowych obietnic − długo by wymieniać, wspomnijmy tylko o fiasku informatyzacji i wprowadzeniu elektronicznych dowodów osobistych, których odłożenie na świętej Nigdy skutkuje wywalaniem się jak w domino kolejnych programów − w tym elektronicznego systemu ubezpieczeń medycznych, który miał skrócić horrendalne i wciąż rosnące kolejki do lekarzy.
Ta władza od pięciu lat nie robi nic innego, tylko przykrywa swą nieudolność i brak działań „wrzutkami”. Szczytem tego obłędu była kariera obecnego ministra zdrowia, którego − jak twierdzą wtajemniczeni − zachęcono do partyjnego transferu fikcyjnym, acz kosztownym stołkiem „ministra od wykluczonych” tylko dlatego, iż rządowi groziło, że tematem weekendu może się stać w mediach ujawniony przez jeden z tygodników rozkład lotów premiera z Warszawy do Gdańska, z którego wynikało, że pracuje on tylko trzy dni w tygodniu.
Ludzie Tuska odkryli po prostu, iż słowo drukowane dociera w naszym kraju do jakiegoś miliona, góra półtora miliona obywateli, pozostali zaś oglądają tylko telewizję, i to wyłącznie programy rozrywkowe. I uznali, że byle stale zalepiać umysły tych „nieinteresujących się polityką” duperelami, to nigdy nikt władzy się nie postawi.
Zastanawiam się tylko, czy ten „wajchowy”, który w tej funkcji postanowił użyć młodszej Kwaśniewskiej, przemyślał, co robi. Zwłaszcza że w całej tej paplaninie natrętnie wpychano słowo „dynastia”. No, pięknie − dwóch byłych komunistycznych aparatczyków z KC żeni swe potomstwo, jeden sięgnął szczytów w polityce, drugi w biznesie, obaj siedzą na górach kasy, którą wydają bez gustu, ale za to oburącz − i to się nazywa „dynastia”. Trudno doprawdy o bardziej dobitne potwierdzenie, że wszystko, co „prawicowe oszołomy” mówiły o uwłaszczeniu nomenklatury i historycznym szwindlu w Magdalence, to święta prawda. A jeśli komuś jeszcze się nóż w kieszeni nie otworzył, na deser pokażmy mu balangę na urodzinach „Bolka”.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o