Protesty lekarzy

0
61

Głodujący lekarze domagają się przede wszystkim nie podwyżek dla siebie, jak kłamią pisowscy politycy i propagandyści, ale wzrostu nakładów na służbę zdrowia do wysokości 6,8% PKB (obecnie 4,5% co jest jednym z najniższych nakładów w Europie). Granicą bezpieczeństwa dla pacjentów, jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, jest 7%. Z powodu niskich nakładów w Polsce rośnie śmiertelność, co z kolei likwiduje oczekiwaną z powodu 500+ poprawę sytuacji demograficznej, a nawet ją pogarsza, gdyż liczba zgonów przekracza liczbę urodzeń.
Sam protest głodowy nie robi na obecnym rządzie wrażenia, a bezczelne żądanie p. Szydło o konieczności zakończenia głodówki, aby raczyła usiąść do rozmów, świadczy o dużym stopniu arogancji i pewności siebie obecnej władzy. Nie jeden rząd w przeszłości wywrócił się z powodu przekonanie, że jest nieśmiertelny i tak samo upadnie obecny. Ważnym pytaniem jest – kiedy i w jakich okolicznościach? Wydaje mi się, że konieczne jest mocniejsze wsparcie lekarzy ze strony przede wszystkim pacjentów (pacjentem jest każdy). Być może masowa i długotrwała demonstracja połączona ze strajkiem generalnym w służbie zdrowia przekona p. Szydło, że może warto poważnie rozpatrzyć propozycję głodujących lekarzy zamiast kłamać, że ich postulaty zostały spełnione.
Plotki i przecieki na temat zmian w rządzie mają także na celu odwrócenie uwagi od samospalenia na Placu Defilad w Warszawie. Chodzi zwłaszcza o manifest wyjaśniający powody tego desperackiego i bohaterskiego czynu, który pisowscy propagandyści wyśmiali i próbowali zohydzić, a dziennikarze mediów niezależnych raczej zignorowali. Uważając, że spekulacje na temat losów pp. Waszczykowskiego, Adamczyka, Szyszki lub Jurgiela są ważniejsze i bardziej interesujące.
W tle mamy dalsze niszczenie armii, przekazywanie gigantycznych pieniędzy na tzw. obronę terytorialną będącą upolitycznioną armią „dobrej zmiany” dziwaczną formacją podejrzewaną o bycie czymś w rodzaju pisowskiej rezerwy na wypadek protestów (nowa wersja ORMO). Podwyżki cen wody i energii, gigantyczne pieniądze na rządową telewizję, która osiągnęła poziom propagandowego upadku porównywalny moim zdaniem do stalinowskiej propagandy tyle, że bez terroru (przynajmniej na razie). Jednak mamy już w Polsce około 800 procesów politycznych przede wszystkim uczestników prodemokratycznych demonstracji. Dodatkowego smaku tym procesom nadaje uroczyste podejmowanie w Polsce tureckiego satrapy p. Erdogana, który wprowadził w swym kraju dyktaturę (55 000 więźniów politycznych, torturowanie, represje, szykany i całkowita likwidacja demokracji). Trudno oprzeć się wrażeniu, że absurdalne poparcie dla dyktatury tego pana i zapewnienie o poparciu przez rząd PiS‑u dla udziału Turcji w Unii jest potwierdzeniem dalszej izolacji i kompromitacji naszego kraju, popierającego wszelkie maści dyktatorów, nacjonalistów i megalomanów.
Na tym tle jedynym chyba sukcesem opozycji demokratycznej w Polsce jest zwycięstwo samotnej i osaczanej przez grupę Schetyny pani Hanny Gronkiewicz‑Waltz, która nie ma zamiaru dać się linczować Jakiemu i na mocy wyroku sądu nie musi w płacić wymyślonych przez niego kar. Przykład sędziego w Suwałkach świadczy, że sędziowie jak w PRL‑u nie są niezależni, ale nie wszyscy.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o