Przerwana chwila wolności

0
47
REKLAMA

Stan wojenny w zamyśle jego autorów był próbą stłumienia i wyeliminowania ruchu społecznej solidarności i samego NSZZ „Solidarność”, ostatnim „rzutem na taśmę” słabnącej dyktatury i systemu komunistycznego lub – jak ktoś woli – realnego socjalizmu. Użyto siły dla zachowania władzy aparatu partyjno‑policyjnego państwa, utrzymania narzuconego Polsce przez Związek Sowiecki systemu politycznego.
Wobec rozkładu komunizmu w samym Związku Sowieckim wiemy już dziś, że utrzymanie władzy komunistycznej w Polsce nie było w dłuższej perspektywie możliwe, ale wówczas wcale nie było to tak oczywiste. Autorzy stanu wojennego, a przede wszystkim gen. Jaruzelski, konsekwentnie twierdzą, że uchronili kraj – coraz bardziej ich zdaniem pogrążający się w anarchii i będący w stanie dwuwładzy – od sowieckiej interwencji militarnej ze wszystkimi jej konsekwencjami. Dziś w świetle ujawnianych dokumentów wydaje się, że taka interwencja była bardzo mało realna.
Na posiedzeniu Biura Politycznego KC KPZR 10 grudnia 1981 roku Andriej Griszyn powiedział: „Sytuacja w Polsce zmierza ku dalszemu pogorszeniu. Stanowisko naszej partii wobec wydarzeń polskich jest całkowicie słuszne. Jeżeli chodzi o propozycję Jaruzelskiego dotyczącą rozwiązania PZPR i utworzenia nowej partii, to nie można się z tym zgodzić. O wprowadzeniu wojsk nie może być nawet mowy. Sprawom gospodarczym trzeba będzie się jeszcze przyjrzeć i to, co można, Polakom dać.” („Przed i po 13 grudnia”, Wybór dokumentów, Warszawa, 2007 r.).
Prawie w tym samym czasie, konkretnie 7 grudnia, odbyło się w Białym Domu spotkanie prezydenta Cartera, sekretarza stanu i kilku najważniejszych prezydenckich doradców, w tym Zbigniewa Brzezińskiego. Tak opisuje je Brzeziński: „Zwróciłem uwagę na trzy podstawowe konkluzje: Związek Radziecki w ciągu 48‑72 godzin wkroczy do Polski w sile 15 dywizji i chce całą akcję przeprowadzić pod przykrywką manewrów na zaproszenie rządu polskiego. Wspólna decyzja Układu Warszawskiego w sprawie inwazji zapadła 5 grudnia” (Andrzej Lubowski, „Zbig człowiek, który podminował Kreml”, Warszawa, 2011).
Z drugiej strony nigdy chyba nie będziemy w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy było możliwe i co by się stało, gdyby PZPR utraciła władzę i kontrolę nad Polską? Pisanie alternatywnej historii jest zajęciem jałowym i raczej należy pozostawić je autorom powieści political‑fiction.
Stan wojenny przerwał proces demokratyzacji systemu i przekreślił nadzieje społeczeństwa wiązane z wielkim ruchem społecznym, którego symbolem była „Solidarność”. Do dziś trwa dyskusja na temat ceny i kosztów stanu wojennego nie tylko w sensie liczby ofiar, cierpień i zniszczeń, ale w wymiarze utraty ośmiu lat zmarnowanych i bardzo trudnych do odrobienia. Jak zawsze, tego rodzaju dyskusja jest nierozstrzygalna, ale w świadomości społecznej utrwaliło się przekonanie, że o ile argument tzw. mniejszego zła został z powodzeniem zastosowany przez obrońców stanu wojennego, o tyle nie mają oni dobrej odpowiedzi na zarzut zmarnowanej szansy zreformowania gospodarki, jaką być może było wprowadzenie wojskowej dyktatury i narzucenie społeczeństwu pod jej osłoną trudnych reform wolnorynkowych – niektórzy prawicowi publicyści powołują się na przykład Chile i gen. Pinocheta. Z drugiej strony warto pamiętać, że autorom stanu wojennego chodziło o zachowanie władzy w rękach aparatu partyjnego i nie byli chyba zdolni do radykalnych reform ekonomicznych, których skutków nie potrafili sobie wyobrazić, przewidzieć ani tym bardziej nad nimi zapanować.
Generał Jaruzelski starał się zrealizować plan likwidacji oporu zwolenników „Solidarności” przy minimalnym użyciu przemocy. Oczywiście nie zawsze to się udało i doszło do tragedii, a największą była śmierć górników kopalni „Wujek”. Także w następnych latach protesty i starcia uliczne nie miały krwawego charakteru – całkowita liczba ofiar stanu wojennego i generalnie protestów demonstracji w latach 1981‑1989 jest trudna do dokładnego wyliczenia, ale nie przekracza kilkudziesięciu osób.
Miało to istotny wpływ na dalszy przebieg wydarzeń w Polsce, a przede wszystkim na proces włączenia się Kościoła w mediacje między władzą a skupioną wokół „Solidarności” opozycją demokratyczną. Doprowadziło to w efekcie do częściowo wolnych wyborów, a następnie upadku systemu realnego socjalizmu w Polsce.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments