Psucie państwa

0
76
REKLAMA

Jak wiadomo, nie wygrał, a sprawa referendum raczej mu zaszkodziła, niż pomogła. Nerwowość, by nie powiedzieć histeria tej propozycji wręcz rzucała się w oczy. A już treść pytań zaproponowanych przez ówczesnego prezydenta wołała o pomstę do nieba. I tak za 10 dni część obywateli pójdzie głosować za nie wiadomo czym.
Teoretycznie tematami referendum są Jednoosobowe Okręgi Wyborcze, sposób finansowania partii i to, w jaki sposób fiskus powinien traktować obywateli. To ostatnie zagadnienie jest szczególnie bulwersujące, ponieważ pytanie o to, czy obywatele powinni być traktowani przez władzę jako potencjalni przestępcy, jest wręcz niestosowne. Pozostałe pytania są zaś na tyle niejasne, że referendum, nawet jeżeli zmobilizuje ponad połowę uprawnionych do oddania głosu, i tak niczego nie rozstrzygnie. Skutkiem ubocznym wrześniowego referendum jest to zaproponowane przez prezydenta Andrzeja Dudę na dzień wyborów parlamentarnych. Jak się bowiem okazało, rację mieli ci prawnicy, którzy mówili, że nie da się dopisywać nowych pytań do tych zaproponowanych przez Bronisława Komorowskiego. (Stwierdzili to zresztą ci sami konstytucjonaliści, którzy jeszcze miesiąc temu mówili, że jak najbardziej można wszystko dopisać). I załamywanie rąk przez panią premier, że prezydent jest jednopartyjny, nie zmieni faktu, że 6‑latki, wiek emerytalny i lasy państwowe były tematem kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy, a ponieważ jest on z PiS, to są to też tematy kampanii parlamentarnej tej partii. W dodatku rzeczywiście osoby zainteresowane tymi sprawami zebrały ileś milionów podpisów pod wnioskami o referendum, więc raczej dziwne by było, gdyby prezydent po wyborach powiedział, że te sprawy go już nie obchodzą.
Smutne natomiast jest to, w jaki sposób pan prezydent tym się zajął. Referendum w dniu wyborów parlamentarnych wcale nie będzie dużo tańsze, ale na pewno będzie o wiele bardziej chaotyczne. Trzeba będzie bowiem odpowiedzieć sobie na mnóstwo pytań, które dotychczas nie były zadawane. Na przykład jak zorganizować pracę komisji wyborczych, czy ma być jedna, czy dwie urny, jak liczyć frekwencję, itd. W dodatku prezydent zaproponował znowu nieostre pytania w nieostrych sprawach. Późniejsze przechodzenie na emeryturę nie jest polską fanaberią, ale tendencją ogólnoeuropejską. Za to, w jaki sposób rozwiązanie to PO wprowadziło, partia zapewne zapłaci w wyborach. 6‑ latki nie muszą chodzić do szkoły, jeżeli rodzice sobie tego nie życzą. Wystarczy złożyć podanie i dziecko zostanie w domu albo w zerówce. Nie wiem, po co robić w tej sprawie zamieszanie. A o tym, że nikt lasów nie zamierza sprzedawać, napisano już wystarczająco dużo.
Prawdopodobnie jednak prezydent wie, że do referendum w dniu wyborów nie dojdzie, bo senatorowie PO do tego nie dopuszczą. Prezydent wciągnął bowiem PO w pułapkę niemożności podjęcia dobrej decyzji. (Dobrej nie dla kraju, ale dla PO). I to jest najsmutniejsze. Prezydent Komorowski ogłasza referendum, bo zdaje mu się, że poprawi to jego szanse wyborcze. Prezydent Duda ogłasza referendum, żeby zaszkodzić PO. Obaj panowie psują mój kraj, psują nasze państwo.
Warto też pamiętać o fakcie, że po to regularnie chodzę do wyborów, by to politycy naprawiali naszą wspólną przestrzeń, a nie po to, by co chwilę pytali się mnie, czego ja chcę, w dodatku pytali nader nieudolnie. System parlamentarny na tym bowiem polega, że po referendum sięga się od wielkiego dzwonu. W naszej 26 letniej historii dotychczas zrobiono to dwa razy. Przy okazji nowej Konstytucji i przy wejściu do UE. A teraz panowie pytacie mnie o finansowanie partii? O lasy? Źle się panowie bawicie. Bardzo źle.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments