Pytania, których nie było

0
29
REKLAMA

Nie wiem, czy rację ma Janusz Palikot, który twierdzi, że to było najgorsze wystąpienie Donalda Tuska w historii, w mojej pamięci gorsze było to, które uzasadniało sens walki z dopalaczami. Wtedy premier uderzył w bardzo populistyczne nuty i skutki prawne tego wystąpienia też były mocno populistyczne, a prawo, które wtedy uchwalono, rychło trzeba było poprawiać. Ale tutaj porównuję zawartość merytoryczną, być może Janusz Palikot ocenia całość.
Po wystąpieniu zauważyłem, że komentatorzy nie bardzo wiedzą, co było w nim najważniejsze. W Polsce najczęściej mówiono o rocznym urlopie macierzyńskim, za granicą wybijano na pierwszy plan zapowiedź stworzenia państwowej spółki inwestycyjnej. Co do tych inwestycji, to przyznam się od razu, że nie wierzę w skuteczność państwowych spółek, ale faktem jest, że kilka krajów w Europie zdecydowało się na podobne posunięcia, więc może coś w tym jest. Jeżeli chodzi o zapowiedź wydłużenia urlopu po urodzeniu dziecka, to wątpliwości mam dużo większe. Premier przywołał Szwecję jako jedyny kraj, który ma podobne rozwiązanie, ale to jest nieprawda.
Rzeczywiście Szwedki mogą wziąć roczny urlop macierzyński, ale mają do wyboru albo taką decyzję, albo miejsce w żłobku. Polka, która takiego wyboru najczęściej nie ma, jest w sytuacji, delikatnie mówiąc, dosyć niewygodnej. Jak wszyscy wiemy, w naszym kraju nie jest łatwo o pracę i młoda kobieta, która po urodzeniu odchodzi z firmy na rok, naraża się na to, że już do niej nie wróci. Po pierwsze, przez rok ktoś w firmie przejmie jej obowiązki, po drugie, świat dosyć szybko się zmienia, także technologicznie, i po roku wszystko może wyglądać inaczej (widzę to w TVN24). Szwedki mają komfort wyboru, Polki rok zamiast wyboru, ale lepsze to niż nic.
Nie bałamućmy jednak opinii publicznej porównaniami do bogatej Szwecji. Premier zapowiedział budowę żłobków i przedszkoli – i brawo. Nie powiedział jednak, dlaczego nie wybudowano ich po 2007 roku, kiedy premier też zapowiadał ich budowę.
I na koniec jeszcze o słowach, które nie padły. Oto największa w Polsce partia opozycyjna zrezygnowała z zadania jakichkolwiek pytań premierowi. Nie pierwsza to demonstracja PiS, które najwyraźniej stara się powiedzieć, że nasze państwo nie jest ani legalne, ani prawdziwe. A ja się będę upierał, że jest jak najbardziej legalne, prawdziwe i w dodatku demokratyczne. Czasem ta demokracja pokasłuje i kuleje, ale jest. I pana obowiązkiem, panie prezesie Kaczyński, jest zadawanie premierowi pytań, zgłaszanie wątpliwości chociażby takich, jakie powyżej miałem ja. Tym bardziej że płacimy panu całkiem spore pieniądze.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o