Refleksje znad morza

0
28
REKLAMA

Ulice, w ubiegłym roku zapchane turystami, są prawie puste. Na prawie każdym domku napisy: „WOLNE POKOJE”. Uwaga, bardzo mało napisów: „ZIMMER FREI”. Ale „POKOJE DO WYNAJĘCIA” pełno.
Rozmawiam z właścicielką knajpki. „Proszę pana… już 25 lat prowadzę tę firmę i takiego złego sezonu jeszcze nigdy nie było”.
Przez pierwsze dni, gdy rozmawiałem w Gdyni, zwalano wszystko na EURO 2012, że niemieccy turyści przerazili się chuligaństwa i postanowili nie przyjeżdżać. To w jakimś stopniu tłumaczy tę sytuację, ale tylko w jakimś stopniu. Wierzyłem w to przez kilka dni, a to dlatego, że cztery lata temu pisałem, że taki właśnie będzie efekt EURO: przyjedzie 300 000 kibiców, a za to nie przyjedzie milion normalnych turystów…
Ostatecznie do Polski przyjeżdża co roku 40 milionów ludzi, z czego 6 milionów turystów.
To tłumaczenie działało przez kilka dni. Trudni jednak uwierzyć, że obawa przed chuliganerią odstrasza ludzi w miesiąc po zakończeniu EURO…
Jeśli ludzie nie przyjechali nad polskie morze, to w takim razie pewno winna pazerność gospodarzy. Bo „WOLNE POKOJE” są, ale nadal żądają po 60 zł za byle łóżko dziennie.
To świadczy o małej elastyczności. Gdyby zamiast sprzedać połowę pokoi po 60 zł od łóżka, sprzedano wszystkie po 35, to zysk byłby większy, a branża gastronomiczna by zarobiła. Bardzo wielu wynajmujących pokoje prowadzi przecież lokale, sklepiki z pamiątkami… Jak nie oni, to ich rodziny…
No tak, ale to w dalszym ciągu nie tłumaczy, dlaczego rok temu przy takich samych cenach na ulicach było tłoczno i gwarno. Nie, żebym ja chciał żyć w tłoku, nie, ja się prywatnie cieszę, ale publicznie nie, bo na spotkaniach ze mną jest też mniej ludzi niż przed rokiem…
Zaraz, skoro pazerni hotelarze tak zdzierają skórę z ludzi, to na pewno Polacy postanowili wyjechać nad ciepłe morza. Tam przecież jest taniej niż nad Bałtykiem i gwarancja pogody…
Sprawdzamy te hipotezę: BZDURA!
Polacy na wczasy zagraniczne też nie wyjeżdżają. Biura turystyczne obniżają ceny, kilka przesadziło i zbankrutowało, i nic nie pomaga.
Pozostaje więc jedno wyjaśnienie:
Nastąpiło dawno przewidywane przeze mnie załamanie gospodarcze. Nadciąga Wielki Kryzys, i Polacy bardzo rozsądnie postanowili zacząć oszczędzać. Zaczynając od wywczasów.
Ostatecznie nikt nie schudnie od tego, że nie wyjechał na wakacje. Jest to więc naprawdę rozsądna decyzja: oszczędzamy.
Tyle że ten kryzys nie jest spowodowany nieurodzajem, klęską ani nawet jakimś dołkiem cyklu gospodarczego, tylko świadomymi działaniami tych łajdaków rządzących Unią Europejską. To ONI wywalają, na przykład, rocznie 200 miliardów eurosów na „walkę z globalnym ociepleniem” (można by złośliwie powiedzieć: nawet IM się to częściowo udaje, bo nad morzem 15 stopni C…); z tego 180 miliardów idzie w błoto tylko po to, by ONI mogli pozostałe 20 miliardów ukraść. To ONI zmuszają nas do kupowania żarówek po 15 złotych, a nie po 80 groszy…
… i setki takich działań generują kryzys.
A klika Kaczyński‑Tusk (plus Miller, Pawlak, Palikot, Ziobro…), która negocjowała te traktaty, wychwalała, głosowała za nimi, a nade wszystko brała czynny udział w tej grabieży i mega‑marnotrawstwie, nie może temu zapobiec. Zresztą: po 1‑XII‑2009 już niewiele mogą zrobić, nie jesteśmy już niepodległym państwem…
Gdy rząd JE Donalda Tuska w rzadkim porywie rozpaczy zawetował dalsze poszerzanie walki z GLOBCIEm, towarzysze euro‑komisarze powiedzieli, że ONI to veto jakoś obejdą…
I pewno obejdą. Zresztą na jesieni i tak to wszystko się zawali.
Na razie: kradną na potęgę. Pod hasłem: „Po nas, choćby potop”.
Spokojnie. Potopu nie będzie. Ale może wróci normalność?

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o