Rekordowe zyski firm

0
48

Wzrost wyników finansowych może dziwić, skoro cały czas mówi się o spowolnieniu gospodarki w 2016 roku. Wszystko przez to, że rzetelne analizy mieszają się z polityczną nagonką. Rzeczywiście polska gospodarka w zeszłym roku zwolniła, to fakt, ale przecież i tak rozwijała się szybko. W najbardziej ogólnym oglądzie oznacza to mniej więcej tyle, że przeciętnej firmie czy też przeciętnemu Kowalskiemu się poprawiało, tylko wolniej. Mieliśmy już taki moment w roku 2015, kiedy PKB rosło o 4,6%. Tymczasem w roku 2016 zeszliśmy w trzecim kwartale do 2,5%. Ale to jednak dalej 2,5% wzrostu.
To, co nas zaniepokoiło, to oczywiście załamanie, bo takiego słowa można użyć, inwestycji. Spadek o prawie 6% w całym roku musi martwić. Nie zmienia to jednak faktu, że przedsiębiorstwa zarobiły więcej niż w poprzednich latach. Zarobiły najwięcej w okresie transformacji. Dlaczego?
Pierwszy czynnik to akt, że jednak cały czas się rozwijamy. W czasie tych dwudziestu ośmiu lat nie było ani jednego roku, w którym PKB by spadał. Sam ten fakt nie musi oczywiście tłumaczyć poprawy wyników finansowych, mogą przecież na przykład spadać marże na skutek wzrostu konkurencji, ale jednak stanowi on istotny potencjał do poprawy sytuacji z roku na rok.
To, co szczególnie istotne w roku 2016 – był on rokiem wyraźnego wzrostu konsumpcji. To ona w głównej mierze napędzała wzrost gospodarczy. Skoro konsumpcja, to i sprzedaż. A skoro sprzedaż, to i szansa na poprawę wyników. Sprzedaż, nie ma co ukrywać, była w części napędzana programem 500+. A zatem i on przyczynił się do poprawy sytuacji firm. Sprzedaż to także sprzedaż za granicę. Eksport wciąż rośnie, jego dynamika jest porównywalna z tym, co osiągaliśmy w poprzednich latach, widzimy zainteresowanie polskimi towarami i usługami. Firmom udaje się znajdować nowe rynki. W 2016 roku pomogło osłabienie złotego. Skoro na przykład euro było droższe, to utrzymując cenę w euro, można było w złotówkach więcej zarobić. I tak też się działo, eksport był bardziej opłacalny.
Z drugiej strony przedsiębiorstwom udawało się utrzymać koszty w ryzach. Pomogły na przykład niskie ceny paliw. Faktem jest, że zaczęły one w połowie roku rosnąć, ale i tak do rekordowych poziomów sprzed kilku lat mamy bardzo daleko. Deflacja sprzyjała z kolei ograniczeniu presji płacowej. I do tego wszystkiego doszły rekordowo niskie stopy procentowe. To oznacza niskie koszty finansowania na przykład związane z kredytem obrotowym.
Wszystko to razem doprowadziło do tego, że firmy odnotowały rekordowe wyniki. Większe firmy – jeszcze raz podkreślmy, badanie dotyczy przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 50 osób.
A co będzie dalej? Po stronie przychodowej powinno być w miarę w porządku. Nie mamy w tej chwili przesłanek, żeby wieszczyć ograniczenie wzrostu konsumpcji. Dodatni efekt 500+ będzie działał znacznie słabiej, przez większą część zeszłego roku program już obowiązywał, ale spodziewamy się spadku bezrobocia i wzrostu płac, co powinno pomóc. Nie widać też jakiegoś istotnego zagrożenia w eksporcie. Może dojść do wzrostu wartości złotego, ale nawet jeśli, to nie spodziewamy się zmian radykalnych.
Z pewnością będzie trudniej po stronie kosztowej. 2017 rok zapowiada się jako rok wzrostu inflacji. Pod kontrolą, ale jednak… To dodatkowo zwiększy nacisk na wzrost płac. Dodatkowo, bo sam spadek bezrobocia będzie robił swoje. Wzrost płac, o czym pisałem, pomoże konsumpcji, ale będzie także oznaczał wyższe koszty funkcjonowania firm. Płace już zresztą rosną, miejscami nawet dość wyraźnie. Wzrostu cen paliw się nie spodziewam, ale już w kwestii prądu czy wody taki pewien nie jestem. Przedstawiciele rządu w tej kwestii wypowiadali się bowiem różnie.
A zatem o poprawę wyników finansowych firm w najbliższym czasie będzie trudniej, ale jest na nią szansa. Najważniejsze teraz, żeby firmy zaczęły inwestować. Pierwsze sygnały z roku 2017 są pozytywne.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o