Reżim trochę się cofa

0
125
REKLAMA

Pisowski reżim trochę się w ostatnim czasie cofa. Nie jest to oczywiście żadna klęska, nie jest to, jak mówił kiedyś wielki Churchill – początek końca, nawet nie jeszcze koniec początku. Można powiedzieć, że te sygnały słabości i zapowiedzi upadku reżimu mogą zostać odwrócone i czekać nas będzie jeszcze długa niewola. Ale moim zdaniem, gdzieś za górami pisowskiej pychy widać początek upadku, może tylko ostrożnego kroku w tył, a może spektakularnej klęski?

REKLAMA

Gdzieś tam za wszystkimi intelektualnymi grymasami przemiłego Morawieckiego, podbródkiem intelektualisty Dudy, za uroczym uśmiechem uduchowionego Terleckiego, za medialnymi występami Horały, Dworczyka, Czaputowicza, Jackowskiego, Sellina itd. wyłania się wolna Polska.
Reżim słabnie na przykładzie Senatu, gdzie nie udało się nikogo przekupić, ani zastraszyć. Okazuje się także, że możliwości Senatu wcale nie są wyłącznie symboliczne, a być może okaże się, że to Senat może nie tylko przesłuchiwać panów Morawieckiego czy Banasia, ale według niektórych prawników powstrzymać demolowanie praworządności sądownictwa, a nawet demokracji i państwa. Mamy wreszcie pomruki jednej z postaci polskiej demokracji, który głosował, ale się nie cieszy, był za, ale miał wątpliwości, który co jakiś czas zapowiada swój obywatelski sprzeciw wobec pisowskiej „tyranii”. Kolejnym mitem jest to, że geniusz z Nowogrodzkiej nie dopuści do żadnej siły po prawej stronie. Ta siła powstała i jej trzonem jest p. Korwin. Nie sądzę, aby komukolwiek i w czymkolwiek mógł poważnie zaszkodzić p. Korwin lub ktoś w tym rodzaju, ale do odpalenia petardy, czy zdetonowania jakiegoś ładunku może okazać się nieoceniony. Wszystko to są jednak robaczkowe ruchy politycznego planktonu. Walka o demokratyczną Polskę zostanie stoczona z pisowcami, stoczy ją przede wszystkim Lewica i PSL, być może także PO, kiedy wreszcie przestanie zajmować się doniosłym problemem kondycji p. Schetyny i mam nadzieję, że będzie to walka nie na ulicach, a przy urnach?
Reżim słabnie politycznie, co widać po coraz większej śmiałości polityków i niektórych dziennikarzy, i słabnie ekonomicznie, co z kolei synchronizuje się ze słabnięciem politycznym. 500+ to realnie około 200+, decyzja TSUE, moim zdaniem, będzie dla pisowców bardzo niewygodna, a konflikt z Unią w obliczu kryzysu będzie klęską. Ponadto mamy olbrzymie (250 000 ludzi w Pradze) protesty w Czechach, które jeśli doprowadzą do upadku tamtejszego Orbana (nazywa się Babisz), będą wspaniałym przykładem, jak przywracać demokrację, budującym dla grzęznącej w marazmie Polski. To z pewnością nie będzie Rumunia, bo Babisz ani Orban to nie Ceausescu, raczej Boliwia lub Tunezja? Nadchodzący rok będzie rokiem starcia pomiędzy falą nacjonalizmu, rasizmu, populizmu prowadzącego do nędzy, ze społeczeństwami obywatelskimi i rządami broniącymi demokracji oraz rozwoju gospodarczego. W grudniu mamy wybory w Wielkiej Brytanii, gdzie jest szansa na odepchnięcie fali nacjonalizmu, przekreślenie głupoty brexitu i zwycięstwo rozsądku, potem może obalony zostanie nieszczęsny Trump, potem kolej na Dudę. Pomijając w międzyczasie wybory w kilku krajach europejskich i landach niemieckich. To wszystko ma ogromny wpływ na Polskę i mam nadzieję, że doprowadzi do umocnienia Unii, osłabienia nacjonalizmu w Europie i w Polsce, odsunięcie od władzy nacjonalistów.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o