Rozważania pod koniec roku można określić jako pewne podsumowanie i zakończenie koszmaru, jakim stało się objęcie (co prawda bez przeliczenia głosów i nacechowane paniczną obawą nacjonalistów przed przeliczeniem) wysokiego urzędu przez Batyra. Pierwszy szok spowodowany tym, że ktoś taki może pełnić wysoki urząd prezydenta RP już minął, ale jednak. To, co cechuje Batyra, to mieszanina agresji, mizoginizmu, nieuctwa, a przy tym mieszanina pychy i przekonania, że nadaje się absolutnie do wszystkiego, jest genialny, doskonały, wybrany przez samego Pana Boga dla zbawienia Polski. A ci, co go nie uwielbiają i krytykują, to podli wrogowie Polski niezasługujący na nic innego, jak tylko natychmiastowe unicestwienie.
Ktoś, kto ma w swoim życiorysie rozdziały wyjątkowo nikczemne, uczestnik kibolskich ustawek, znajomek gangstera Wielkiego Bu i Śledziu z tatuażami szwabachą na klacie, prowadzi krucjatę mającą na celu zmianę systemu politycznego z demokracji parlamentarnej na system prezydencki, wzorowany na amerykańskim prostaku. Ktoś poruszający się, jakby cały czas stał w narożniku albo wchodził na ring i miał zamiar komuś przyłożyć. Ktoś, kto nie chodzi a wkracza, i to z miną organizatora walk na pięści albo na maczety lub drągi, albo kibolskich ustawek, pełni w moim kraju najwyższy urząd. Dla mnie ma to charakter osobistej zniewagi i poniżania Polski, bo wiele lat walczyłem o ten kraj.
Naiwnie wydawało mi się, że nic gorszego niż Duda już Polsce przytrafić się nie może, a to przecież był tylko pozujący na męża stanu, zakompleksiony, prowincjonalny karierowicz, którego przerosło wszystko od początku aż do końca. Taki stuprocentowy Dyzma III RP, irytujący, ale w sumie niegroźny z tym swoim zakłopotanym uśmiechem i krzykiem, próbujący nadać znaczenie temu, co bezmyślnie powtarzał. I co wydawało mu się odkrywczymi myślami. Batyr nie mówi normalnie, tylko krzyczy, albo przemawia, jak wszyscy nacjonalistyczni wodzowie, którzy w krzyku widzą rację i siłę swoich argumentów. Jak ten najsłynniejszy, który nadal stanowi dla nich wzór i ideał, a ostatnio odżył w niemieckiej AfD. On tylko idzie do zwarcia, dla niego pełnienie urzędu to walka, a ustępstwo to kapitulacja. Mamy do czynienia z zajadłym, mściwym nacjonalistą i cała nadzieja w tym, że trafił na szczęście na kogoś klasy i formatu Donalda Tuska, i dlatego myślę, że Polskę przed Batyrem i jego szajką obóz wolności i demokracji potrafi jednak obronić.
Z grubsza mamy już karty rozdane. Batyr będzie dążył do obalenia rządu i systemu demokracji parlamentarnej, a nasz obóz będzie mu w tym przeszkadzał. Mechanizm działania Batyra jest i będzie prymitywny. Będzie wetował wszystkie ustawy, które mają mniej lub bardziej istotne znaczenie dla rządu. Rząd powinien obchodzić te weta przy pomocy rozporządzeń i wszelkimi możliwymi (oczywiście zgodnie z prawem) metodami bronić demokracji. Polem starcia będzie najpewniej obszar praworządności i im szybciej po stronie rządu pojawi się przekonanie, że jakiekolwiek ustępstwa, negocjacje czy porozumienia z Batyrem są stratą czasu (bo je złamie lub będzie grał na czas), tym lepiej dla Polski. Prędzej czy później rząd będzie musiał stosować bezpośrednio Konstytucję albo odrzucać weta Batyra jako niezgodne z Konstytucją i odwoływać się do orzecznictwa unijnego. Unia jest tu cennym sojusznikiem, a Polska należąc do Unii zobowiązana jest do stosowania unijnych przepisów. Każde ustępstwo wobec Batyra to błąd, jest to bowiem osobnik, z którym negocjacje są (przynajmniej na razie i w dającej się przewidzieć przyszłości) daremne. Ale są też pewne elementy nowe. To przede wszystkim słabnięcie Batyra, który stopniowo traci poparcie. To oczywiście niczego nie przesądza, ale jest też przejawem szerszego zjawiska – słabnięcia nacjonalizmu w Polsce i chyba w Europie? Na tym tle warto odnotować bardzo słaby poziom polityczny (nie mówiąc o moralnym) otoczenia Batyra. Jest to zespół wyjątkowo mizerny. Jeszcze nigdy tak marny zespół w jakiejkolwiek dziedzinie polityki nie reprezentował Polski.
Prawdopodobnie w 2026 roku dojdzie do starcia w obszarze przynależności Polski do Unii, bo coraz wyraźniej widać, że polexit to pomysł polityczny części obozu nacjonalistów na dorwanie się do władzy? Nie wydaje mi się, aby ten pomysł zakończył się sukcesem (to znaczy nie uda się „wyprowadzić” naszego kraju z Unii), ale konieczne jest, podobnie jak w wielu innych obszarach, bardziej stanowcze działanie rządu i obozu wolności.
Natomiast konieczne jest moim zdaniem zdelegalizowanie prorosyjskiej, jawnie antyeuropejskiej i antysemickiej, partii p. Brauna. Nie bardzo rozumiem, na co czekają ludzie, w których obszarze działania ten problem się znajduje. Delegalizacja tej szkodliwej grupki to moim zdaniem nikomu niezagrażające i konieczne dla ratowania demokracji w Polsce posunięcie. Demokracja ma prawo i powinna się bronić, a Braun bardzo zadanie ułatwił, bo negując istnienie komór gazowych i szerzej holokaustu utracił nie tylko obrońców w całym demokratycznym świecie, ale też bardzo uprościł działania sądów. Czyli do czynu – czynu, czynu, naród czeka – jak pisał Zygmunt Krasiński. I jeszcze błagam o ograniczenie bizantyjskich wydatków kancelarii Batyra. Za każde weto, za każde działanie przeciwko Polsce powinna być kara, a nic tak nie boli nacjonalistów i tego typu mężów stanu jak ograniczenie im wydatków. To też nic nie kosztuje, a przynosi duży zysk i korzyść dla Polski.
Na tym tle zupełnym detalem jest niemianowanie p. Pełczyńskiej-Nałęcz, lubiącej trochę poszantażować premiera, wicepremierem w jego rządzie. Wydaje mi się, że ta dama polskiej polityki nie zostanie wicepremierem, podobnie jak nie widzę świetlanej przyszłości przed ugrupowaniem p. Hołowni, który okazał się jeszcze jedną efemerydą polskiego obozu demokratycznego, ale też z drugiej strony zaprezentował taki poziom obłudy i hipokryzji, że trudno się dziwić, że tak to się skończyło.
W nowy rok Polska wkracza jako 20-ta gospodarka świata. To ogromny sukces. Dobrze pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych Balcerowicz mówił na posiedzeniu klubu AWS o znikomych szansach dogonienia Zachodu w ciągu 15 lat i prosił, aby tę informację potraktować jako dyskretną, gdyż to bardzo utrudni obozowi reform rządzenie i konfrontację z populistami, którzy bezmyślnie gotowi są obiecywać każdemu wszystko, byle dorwać się do władzy. Pod tym względem populiści się nie zmienili, ale zmieniła się gospodarcza sytuacja Polski.
Zmieniła się za to (i to na gorsze) sytuacja militarna i polityczna naszego kraju. Nie możemy już liczyć na Amerykę, przynajmniej w takim stopniu jak jeszcze kilka lat temu. Trump przekreślił sto lat amerykańsko-europejskiego sojuszu i pomoc, jaką Ameryka przekazywała Europie w zamian za nasze wsparcie i gotowość do wspólnej obrony. Przkreslił to z typową dla nacjonalistów pychą i ignorancją – trudno. Unia bardziej musi liczyć na siebie, to jasne, ale Rosja okazała się zdumiewająco słaba. Sytuacja trochę przypomina Wojnę Krymską, z wszystkimi modyfikacjami i zmianami i widać, że Rosja nie jest w stanie pokonać Ukrainy, co nie znaczy, że w swojej desperacji nie będzie próbować. Trump bardziej stoi po stronie Rosji niż Ukrainy, w czym popiera go obóz nacjonalistów w całej Europie, i oczywiście polscy nacjonaliści, dla których największym wrogiem jest Unia, i których tak naprawdę interesuje tylko dorwanie się do władzy. Bredzą o Wołyniu, czym stawiają w trudnej sytuacji zwolenników sojuszu z walczącą i krwawiącą Ukrainą, dla którego nie istnieje żadna rozumna alternatywa. Pokonamy ich.


![Szpetne graffiti w centrum Tarnowa już nie razi w oczy [ZDJĘCIA] Wiadukt PKP](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/02/Wiadukt-Krakowska-Tarnow-3-218x150.jpg)

![W Ładnej montują fotoradar [ZDJĘCIA] Montaż fotoradaru Ładna](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/02/Fotoradar-Ladna-6-218x150.jpg)









![Wernisaż wystawy „IMPULS” w Galerii Bema 20 [ZDJĘCIA] Impuls](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Bema-20-wystawa-14-218x150.jpg)
![Cudowny czas zamknięty w kształcie i kolorze… [ZDJĘCIA] Magdalena Latawska-Honkisz](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Wystawa-Magdaleny-Latawskiej-Honkisz-3-218x150.jpg)




