Rządy kłamstwa

0
38

Sowiecki opozycjonista, zdaje się Josif Brodski lub Aleksander Zinowiew, określił komunizm jako „carstwo słów”. Wydaje mi się, że reżim pisowski pod wieloma względami bardzo podobny do komunizmu, można określić jako rządy kłamstwa. Po pięciu latach rządów – tak jak kiedyś z rozwiniętym socjalizmem – mamy już do czynienia z rozwiniętą pod wieloma względami dyktaturą. Ciągle jest to dyktatura łagodna, niemordująca przeciwników, z wieloma elementami typowymi dla fasady demokracji, ale demokracją już nie jest. Polska od jakiegoś czasu nie jest demokracją, mniej więcej od niepublikowania wyroków sądu przez pisowski rząd, od złamania Konstytucji i uczynienia z Trybunału Konstytucyjnego atrapy podporządkowanej partii rządzącej, od podporządkowania takich instytucji jak prokuratury, służby specjalne, publiczne media, bezkarności dla swoich i bogacenia się dygnitarzy reżimu w poczuciu bezkarności itp. To wszystko działo się stopniowo, ale w efekcie pisowcy już nie oddadzą władzy w wyniku wyborów. Moim zdaniem, w przypadku utraty poparcia społecznego w stopniu tak znaczącym, że wygranie wyborów okaże się praktycznie niemożliwe, użyją siły lub w inny sposób, trudny dziś do określenia, utrzymają się przy władzy. Temu służy obecny etap tej dyktatury, który określiłbym jako rządy kłamstwa. Jak na razie używanie przemocy okazuje się niepotrzebne, przynajmniej w znaczącym stopniu wystarczy przekupstwo i przede wszystkim kłamstwo. Chodzi o wytresowanie społeczeństwa do uległości i złamanie woli oporu, o poczucie bezsiły, rozpaczy, konieczności pogodzenia się z reżimem, uznania go za jedyny możliwy do pomyślenia.

REKLAMA

Podobieństwo do komunizmu jest tak uderzające, że aż śmieszne. Komuniści twierdzili, że stworzyli najbardziej demokratyczny system na świecie, że panuje pełna wolność, a ludzie są szczęśliwi i dziękują nieustannie rządzącym za stworzenie im tak wspaniałych warunków życia. W rzeczywistości wybory były fikcją, władza była efektem wewnątrzpartyjnych porachunków, istniała cenzura, prześladowania przeciwników politycznych, specjalne sklepy, przywileje i wynagrodzenia dla swoich, reżim hojnie opłacał swoich funkcjonariuszy i lizusów. Jest to dobrze znane i wielokrotnie opisywane. Istotą komunizmu było utrzymanie władzy w rękach swoich, czyli partii rządzącej i wmówienie społeczeństwu, że to dla jego dobra, w jego imieniu i oczywiście w interesie Polski. Dokładnie tak samo jak obecnie. Dlatego konieczne jest zafałszowanie historii, monopol informacyjny i pełne podporządkowanie mediów. Kłamstwo rządowe nie ma pełnego monopolu w mediach i co bardzo przykre, musi rywalizować z nielicznymi słabymi i niezwykle uprzejmymi wobec fali kłamstwa i agresji, ale jednak niezależnymi innymi mediami. Dyktatury rozwiązywały ten problem prosto – zamykały w więzieniach tych, którzy nie zgadzali się z reżimem. Pisowcy do tego jeszcze posunąć się nie mogą. Nie mają wprawdzie komfortu jaki mieli ich poprzednicy, ale czasy są inne, a po drugie chodzi w końcu o władzę, a nie o komfort.

Wystarczy, że ich jest Polska, wszystkie możliwości dużego europejskiego państwa w środku Europy przeszły w ręce aparatczyków jednej partii, pieniądze, pełna bezkarność i majestat policyjnego państwa. Kłamstwo jest potrzebne do względnego komfortu i do eliminowania przeciwników. Tworzona jest alternatywna rzeczywistość, która nie istnieje realnie, ale istnieje w mediach, najlepiej gdyby to były jedyne media. W Brukseli zadecydowano o ścisłym powiązaniu funduszy unijnych z praworządnością, ale pisowscy dygnitarze i ich media głoszą, że nic takiego nie ma miejsca. Negują każdy fakt niewygodny, w każdej dziedzinie odnoszą sukcesy. Ta władza nie przegrywa, nie cofa się, jej przeciwnicy to zdrajcy, antypolacy. To nic, że to nie wygląda wiarygodnie, komuniści też nie byli wiarygodni, a rządzili. Dlatego aresztowani są tylko ludzie związani z przeciwnikami PiS-u, nie było żadnej afery SKOK-ów, getbanku, dwóch wież, Szumowskiego, Sasina, tu 200 milionów dla swoich, tam 70 milionów za „wybory Stasina”, tu wypłaty w NBP dla uroczych asystentek, tam premia dla zapracowanych urzędników, ministrów, których już są chyba setki, to wszystko zgodne z prawem, legalne, przyzwoite. Aresztowany jest za to Sławomir Nowak i przez kilka dni mieliśmy serial z wbijaniem do głowy, kto jest przestępcą, a kto stróżem prawa. Dygnitarze kłamią tak bezczelnie, że nawet komuniści byliby chyba zawstydzeni, chociaż im nie zadawano takich pytań, przynajmniej przez pierwsze 30 lat rządów. Rzeczywistość prawdziwa jest zastępowana rzeczywistością fikcyjną, panuje dobrobyt, nie ma epidemii, ceny są niskie, ludzie zdrowi, edukacja ma się świetnie, środowisko jest czyste, życie stało się piękne – tylko musi rządzić PiS. Pisowska Polska jest jak Kraj Rad, szczęśliwa ojczyzna mlekiem i miodem płynąca. Budowane są drogi, porty, rurociągi, lotniska, zapory, mieszkania i elektryczne samochody. Polska jest potęgą, z którą liczą się wszyscy. Ciągle jeszcze istotna część społeczeństwa w to kłamstwo wierzy. Ale kłamstwo na dłuższą metę nie wygrało nigdy, nawet uzbrojone i rozległe. Nie sądzę, aby Polska mogła stanowić wyjątek?

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o