Spadek wiarygodności USA?

0
95
REKLAMA

Bankructwo. Bardzo często właśnie to określenie pojawiało się w opisie sytuacji amerykańskich finansów publicznych. Tylko czy na pewno jest to najlepsze słowo oddające naturę problemu? Bankructwo wynika z tego, że nie mamy środków na pokrycie swoich zobowiązań. Tyle tylko, że w przypadku USA nie ma żadnych trudności ze znalezieniem tych środków. Po amerykańskie obligacje ustawiają się kolejki. Wielu chce je mieć. Mało tego, największa gospodarka świata jest po kryzysie i co do tego absolutna większość ekonomistów nie ma wątpliwości. Oczywiście stosuje się jeszcze nadzwyczajne metody pobudzenia, głównie w postaci dodruku pieniądza, ale otwarcie mówi się, że ten mechanizm długo już nie potrwa. Lepszym określeniem na to, co groziło finansom publicznym USA, jest zatem „techniczna niewypłacalność”. Techniczna, bo wynikająca jedynie z tego, że przepisy obowiązujące nie pozwalają na dalsze zadłużanie się. Przepisy, ale nie wiarygodność w oczach tych, którzy pieniądze pożyczają. Moim zatem zdaniem „bankructwo” jest terminem zdecydowanie nieadekwatnym do tego, co się w USA działo. I dzieje.
Dług publiczny w USA faktycznie rośnie. Jest tak z kilku powodów. Finasowanie wojny z terroryzmem, konieczność walki z kryzysem lat 2008-2009
oraz zwiększanie wydatków socjalnych to najważniejsze z nich. I właśnie głównie ostatni element stanowi problem, a dokładnie stanowi go projekt ujęcia prawie wszystkich Amerykanów ubezpieczeniem medycznym. Zdaniem przeciwników bez cięć w innych obszarach doprowadzi to do zbytniego obciążenia budżetu. Bez względu na to, czy się z tym zgadzamy, czy nie, to właśnie dlatego przy każdej nadażającej się okazji przeciwnicy projektu powszechnego ubezpieczenia, czyli spora część republikanów, próbuje wymóc zablokowanie wprowadzenia go w życie, co ma nastąpić w 2014 roku.
Dług publiczny w USA przekroczył 100% PKB. Niewiele brakuje już zatem do poziomu z połowy lat czterdziestych ubiegłego stulecia, kiedy Stany Zjednoczone zadłużyły się dramatycznie w związku z koniecznością prowadzenia drugiej wojny światowej. Dług jest wysoki, ale z drugiej strony USA to wciąż najpotężniejsza, najbardziej elastyczna i wydajna gospodarka świata. O największym potencjale technologicznym.
Dwa lata temu, kiedy po raz pierwszy doszło do walki o podniesienie limitu zadłużenia, na rynkach finansowych dało się odczuć nerwowość. Ale to dlatego, że konieczność zmiany przepisów była nowością. Teraz międzynarodowi inwestorzy, nauczeni doświadczeniem sprzed dwóch lat, w ogóle się tym nie przejęli. I było to widać na wszystkich rynkach, na czele właśnie z rynkiem obligacji skarbowych. Mówienie zatem o jakimś kolosalnym spadku wiarygodności USA jest nieporozumieniem. I nawet obniżenie ratingu, czyli oceny wiarygodności amerykańskiego długu, nie ma tu nic do rzeczy. Także dlatego, że wiarygodność nadających ratingi, czyli agencji ratingowych, po wydarzeniach z 2008 roku dramatyczne spadła. Agencje te w ogóle nie pokazały wtedy problemów finansowych firm, które po kilku miesiącach padały jak muchy.
A zatem problemu nie ma? Oczywiście problem jest. Narastanie długu w USA trzeba będzie ograniczyć, bo i to państwo bez końca zadłużać się nie może. Batalie takie jak w ostatnich tygodniach będziemy zatem oglądać. Jednak granica wytrzymałości tych, którzy USA pożyczają pieniądze, jest naprawdę bardzo daleko. Tym bardziej że nie ma obecnie dla USA alternatywy.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments