Sprawa Gowina

0
77
REKLAMA

Przypomnę, że w poprzedniej kadencji ministrem sprawiedliwości początkowo był Zbigniew Ćwiąkalski, którego premier odwołał pod pretekstem samobójczej śmierci jednego ze skazanych w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika, a potem urząd przejął Krzysztof Kwiatkowski, którego nawet opozycja raczej nie krytykowała. Dlaczego zatem Kwiatkowski nie został ministrem kolejnej kadencji?
Jakoś dziwnie jestem przekonany, że Donald Tusk powołał Jarosława Gowina nie dlatego, że ten miał jakiekolwiek kompetencje predestynujące go na ministra sprawiedliwości, ale dlatego, że w minionej kadencji krakowski poseł mocno kontestował przywództwo premiera. Donald Tusk, wciągając Jarosława Gowina do rządu, mocno to kontestowanie ograniczył, ale oczywiście nie pozbawił się kłopotów. Premier po prostu wpadł z deszczu pod rynnę.
Kontestowanie w poprzedniej kadencji groziło powstaniem frakcji Gowina, i być może rozpadem PO. Głupoty, które dziś wygaduje minister grożą ośmieszaniem premiera, i to nie tylko tutaj, w kraju, ale także za granicą. A nic tak nie godzi w wizerunek polityka jak śmieszność. Okaże się zatem, ba, gdy Państwo czytacie te słowa już się okazało, czego premier obawia się bardziej – frakcji i możliwości skrócenia kadencji, czy śmieszności.
Jarosław Gowin nie jest najgorszym ministrem w rządzie PO. Swoje za uszami ma minister Krystyna Szumilas, która działa dosyć chaotycznie, a przede wszystkim nie robi nic w kierunku unowocześnienia naszej edukacji. Kiepskim ministrem jest też Bartosz Arłukowicz, którego zakłopotana mina przy kolejnych kryzysach służby zdrowia już dawno przestała wzruszać, a budzi tylko politowanie. Zwłaszcza widać to gdy do pionu stawia ministra Jerzy Owsiak, człowiek, który dla służby zdrowia zrobił więcej niż wszyscy ministrowie (i ministry) w ciągu ostatnich 23 lat. Złe notowania ma też Joanna Mucha, którą obwinia się często o niezawinione czyny. Mucha nie miała wpływu na to czy dach na Stadionie Narodowym (podobno imienia Kazimierza Górskiego, ale czy ktoś z Państwa słyszał by stadion tak nazywano?) zostanie zasunięty, czy nie, i nie ona, ale Mirosław Drzewiecki, podpisywała horrendalnie wysokie premie dla zarządzających stadionem. Jeżeli miałbym jakąś pretensję do minister Muchy, to jedynie taką, że jest na tyle bystrą kobietą, by dostrzegać, że jej urząd jest po prostu niepotrzebny, więc nie rozumiem dlaczego pani minister trwa i dlaczego toleruje tę fikcję.
Na tle tej trójki Jarosław Gowin być może wygląda w miarę przyzwoicie, ale tylko na pierwszy rzut oka. Zgoda, zasługą ministra są wszystkie ruchy deregulacyjne, chociaż nie wiem dlaczego deregulację musi inicjować akurat minister sprawiedliwości, ale mniejsza z tym. Jako obserwator życia politycznego mam wrażenie, że cała energia ministra Gowina skierowana jest w stronę blokowania technologii zapłodnienia „in vitro”. Co więcej, odnoszę też wrażenie, że minister nie zna się na tym wystarczająco dobrze, i że wypowiadając się na temat „in vitro” wspiera się raczej dogmatami, a nie wiedzą. Przy ocenie ministra Gowina wiele mówi też fakt, że jest on jedyną osobą w rządzie, której nie krytykują politycy PiS. Ostatnio widziałem nawet Jarosława Sellina, który wił się pod ogniem pytań Bogdana Rymanowskiego, który chciał wiedzieć czy Sellin przyjąłby Gowina do PiS.
A jakiego ministra sprawiedliwości ja bym chciał? Ano takiego, który doprowadzi do sytuacji, że wyroki nie będą zapadały po 18 latach od rozpoczęcia procesu.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o