Strajk trwa

0
85
REKLAMA

Taktyka rządu nie wydaje się zbyt skomplikowana, najpierw podpisał „porozumienie” ze związkową przybudówką, noszącą nazwę Solidarność, a następnie chce zmusić i upokorzyć autentyczny i reprezentujący interesy pracownicze Związek Nauczycielstwa Polskiego do podpisania aktu, będącego oczywiście aktem kapitulacji i poddaństwa. Sytuacja jest bardzo podobna do zamierzchłych czasów Polski Ludowej, tylko wówczas interesy pracownicze reprezentowała NSZZ „Solidarność”, a związki rządowe przedstawiały i broniły stanowiska rządu. Istotnym czynnikiem jest czas, PiS i rząd grają na przeczekanie, zmęczenie strajkujących nauczycieli, rodziców, samych dzieci, opinii publicznej, nie proponując niczego nowego, powtarzając ciągle te same, nienadające się nawet do dyskusji „propozycje” i zapewniając jednocześnie o swojej dobrej woli i szacunku dla nauczycieli. Dokładnie to samo powtarzali negocjatorzy ze strony PZPR w latach osiemdziesiątych. Myślę, że nauczyciele, kierownictwo ZNP i sam Przewodniczący Sławomir Broniarz (wyjątkowo spokojny, opanowany i rzeczowy) mają pełną świadomość tego, z kim negocjują, kim są przedstawiciele Solidarności i czego można spodziewać się po publicznych mediach oraz znajdą odpowiednią odpowiedź na ich czytelną i mało skomplikowaną taktykę. Nauczyciele nie potrzebują rad, ale konkretnego wsparcia solidarnościowych demonstracji i pomocy finansowej. I jedno, i drugie ma miejsce, i chociaż jak zawsze w takich przypadkach mogłoby być większe, to jednak wystarczy, aby mówić o sukcesie strajku. Nadchodzący tydzień wydaje się rozstrzygający, a w każdym razie bardzo ważny dla losów polskiej oświaty i w konsekwencji dla losów Polski. Proszę wybaczyć może górnolotne i irytujące, być może, niektórych słowa, ale czasami takie słowa najlepiej oddają istotę konfliktu. Oświata w Polsce doszła do ściany, granicy biedy, pogardy, lekceważenia i ideologizacji. Dalej nie ma się dokąd cofać. Z jednej strony mamy jedną z najbiedniejszych grup zawodowych w Polsce, nauczycieli zarabiających nieco powyżej 2000 złotych (są oczywiście wyjątki, ale większość nauczycieli żyje w bardzo ciężkich warunkach materialnych). Z drugiej kampanię nienawiści, kłamstwa, szyderstwa o celibacie i zrobieniu sobie dziecka, nierobach, dawnych aparatczykach, którzy z PZPR przeszli do szkolnictwa, pracy dla idei (której symbolem ma być p. Karczewski, który zarabia rocznie ok. 100 tys.), biorących dzieci za zakładników itp., lewackich polityków i przeciwników Polski (jak wiadomo każdy kto nie popiera PiS-u jest w najlepszym przypadku idiotą, a raczej wrogiem Polski). Tej kampanii towarzyszą takie kwiatki, jak palenie książek (chociaż to raczej autorskie występy jakiegoś księdza – Kościół nie wyróżnia się odważnym i pięknym stanowiskiem w sprawie strajku nauczycieli, ale to odrębny temat) i wypowiedzi o oczyszczeniu naszej wspólnoty z ludzi niegodnych (jeden z prominentnych polityków PiS-u). Zwykle, gdy w polityce pojawia się kategoria „oczyszczania” lub „odszczurzania” oznacza to prześladowania, pogardę najpierw dla zasad demokratycznych, a potem konkretnych ludzi. Wypowiadanie takich słów w Polsce czy szerzej w Europie, która doświadczyła koszmarnych skutków „oczyszczania”, usuwania „pasożytów i robactwa” oraz czystek etnicznych powinno automatycznie eliminować ich autorów z życia publicznego.
Mało kto miał chyba złudzenia, że rząd ustąpi w obliczu protestów nauczycieli. Kwestia form tego protestu, jego czasu i przystąpienia do ewentualnych rokowań jest suwerenną decyzją dzielnych ludzi, którzy biorą na siebie odpowiedzialność za losy polskiej młodzieży, a więc w konsekwencji naszej ojczyzny. Degradacja zawodu nauczyciela, tragicznej w skutkach deformy p. Zalewskiej, niedofinansowanie nauki kosztem propagandy politycznej (nikomu z wyjątkiem polityków PiS-u niepotrzebny tzw. IPN otrzymuje kilkakrotnie więcej pieniędzy niż PAN) już widać. Lekarze nie mogąc doczekać się poprawy warunków po prostu wyjeżdżają, opuszczają nasz kraj, mają dość. Nauczyciele nie mają dokąd wyjechać, degradacja zawodu lekarza oznacza pogorszenie losu wszystkich, ale w pierwszej kolejności pacjentów, degradacja zawodu nauczyciela oznacza degradację Polski. Dlatego z całego serca popieram strajk nauczycieli, bo strajkują o nas wszystkich, którzy żyją teraz i którzy przyjdą po nas.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o