Świat się zadłuża

0
70
REKLAMA

Marek ZuberMiędzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że skumulowana wartość światowego długu przekroczyła już skumulowaną wartość PKB. Pobiliśmy właśnie dotychczasowy rekord, czyli wartość długu po drugiej wojnie światowej.

Najważniejszy wskaźnik oceny stanu zadłużenia danego państwa to odniesienie wartości jego zadłużenia do wielkości gospodarki, którego wymiarem jest Produkt Krajowy Brutto. Jak wiemy w Unii Europejskiej wprowadzono zasadę, że wskaźnik ten nie powinien przekraczać 60%. Ten poziom uznano za bezpieczny. W innych częściach świata niekoniecznie tak jest, co widać doskonale choćby na przykładzie Stanów Zjednoczonych, czy Japonii. Ale rzeczywiście, szczególnie w odniesieniu do krajów nieco mniej zamożnych, używa się poziomu 60% jako swego rodzaju wyznacznika w ocenie sytuacji finansów publicznych.
Stan finansów publicznych ocenia się formalnie po zakończeniu danego roku. To jasne. Skoro bierzemy pod uwagę wartość długu i wartość PKB to te wielkości poznamy dopiero po zakończeniu danego okresu. I to wyraźnie po jego zakończeniu. O ile wartość długu publicznego liczy się dość szybko, o tyle wartość PKB już nie. Dość powiedzieć, że na przykład w Polsce wciąż nie mamy ostatecznych danych za 2019 rok. A zatem wszelkie wielkości podawane w ciągu roku są tylko szacunkami i to obarczonymi dużym błędem. Ale mogą one dawać pogląd na to, co się dzieje.

REKLAMA

No i właśnie takie szacunki przedstawia nam MFW. Według niego wartość światowego długu przekroczyła właśnie wartość światowej gospodarki. Czyli wartość światowego PKB. Na koniec 2019 roku wskaźnik ten wynosił nieco powyżej 80%. Potężny przyrost długu wynika oczywiście z pomysłów na walkę z kryzysem koronawirusowym. Każdy kraj na świecie się zadłuża i to zadłuża poważnie. Bywa, że wzrost długu przekracza znacznie 25 punktów procentowych PKB. W sumie wydano już lub przygotowano do wydania ponad 16 bilionów dolarów i nie wiadomo czy to koniec. Sami przecież zderzamy się dzisiaj z nasileniem pandemii. W naszym przypadku dalsze poważne zwiększanie długu byłoby już dość trudne. Ale w przypadku USA czy Niemiec kolejne setki miliardów USD czy euro nie wprowadziłyby żadnego zamętu.

Ale wydawanie pieniędzy to jedna strona medalu. Druga to sama wartość PKB. Przecież obserwujemy zapaść gospodarki, co oznacza zmniejszenie mianownika ułamka pokazującego bezpieczeństwo finansowe państw. Dług do PKB. Skoro spada PKB, rośnie cały ułamek. A przecież w niektórych krajach widzimy sytuację bez precedensu. Choćby w Wielkiej Brytanii czy we Francji, gdzie gospodarki zapadły się o około 20%. Oczywiście to dane tylko z jednego kwartału, trzeba wziąć pod uwagę cały rok. Ale ten wyłom zostawi ślad w danych za pełny okres.
Tak czy inaczej, MFW uwzględniając informacje o wielkościach środków pomocowych stawianych do dyspozycji przez poszczególne kraje oraz swoje prognozy gospodarcze na ten rok szacuje, że całkowita wartość długu do PKB przekroczy 100%. Tak źle nie było od końca drugiej wojny światowej. A właściwie to teraz jest jeszcze gorzej, czyli właśnie osiągamy historyczne maximum zadłużenia. Wtedy wzrost długu wynikał przede wszystkich z konieczności zadłużania się na wojnę oraz z konsekwencji Wielkiego Kryzysu 1929 – 1933. W USA, nieprzypadkowo wspominam o tym kraju, program New Deal rzeczywiście wydobył gospodarkę z zapaści, skutkował jednak wzrostem długu. Dzięki przyspieszeniu gospodarki sam wskaźnik długu do PKB nie wzrósł jednak mocno, zaledwie bowiem o kilka punktów procentowych. Druga wojna światowa odcisnęła jednak znacznie większe piętno, dodała bowiem szokujące 70 punktów procentowych PKB. W sumie w 1946 roku dług publiczny w USA dobił do poziomu 118% PKB. I był to historyczny rekord, który zostanie pobity, wszystko na to wskazuje, dopiero w tym roku. Ale, co warto podkreślić, już 10 lat po zakończeniu drugiej wojny światowej dług do PKB spadł w okolicę 60%, co pokazuje potencjał amerykańskiej gospodarki. Trzeba też podkreślić, że te ogromne środki pożyczone na wojnę doprowadziły do mocnego przyspieszenia gospodarki. Na przykład w 1942 roku wzrost PKB w Stanach osiągnął prawie 19%.

W innych krajach z reguły było jednak znacznie gorzej i spadek długu do jakichś rozsądnych poziomów, czyli w okolice właśnie 60% – 70% PKB zajmował zazwyczaj około 30 lat. Co będzie teraz? Dobre pytanie. Na razie oszczędzanie mogłoby zdusić proces wydobywania się gospodarek z recesji. W tym roku i w przyszłym nikt nie będzie pytał o wielkość długu. Ale jak dobrze pójdzie, już w roku 2022 będziemy musieli znowu wrócić do bardziej restrykcyjnego podejścia do zadłużania się państw. W każdym razie, i powtarzam to za każdym razem, gospodarcze skutki koronawirusa choćby w postaci zwiększonych długów, zostaną z nami na lata.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o