Świat według Ewy Kopacz

0
77
REKLAMA

Jest to oczekiwanie – przepraszam pana prezydenta za bezpośredniość – dość naiwne. Nie jest to przecież całkiem nowy rząd. Większość ministrów ma za sobą ładnych kilka lat rządzenia i trudno byłoby mi zapomnieć, jak to rządzenie wyglądało. To, że minister Arłukowicz ocalał, moim zdaniem nie jest związane z oceną jego trzyletniej działalności, ale jest pochodną faktu, że zaproponował on jakieś zmiany w opiece zdrowotnej, które mają wejść w życie za trzy miesiące i które – na moje oko – będą katastrofą. Nie ma żadnego powodu, by skutki katastrofy miał brać na klatę ktoś wyznaczony przez Ewę Kopacz. Raczej zapłaci za to sam Bartosz Arłukowicz i będzie to prawdopodobnie w lutym, a może w marcu przyszłego roku. Sama zmiana rządu w okolicznościach sukcesu, jakim jest powołanie Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej jest dla PO korzystną okolicznością. Widać to zresztą w sondażach.
Myślę też, że Polacy byli trochę zmęczeni rządami Donalda Tuska, stąd rząd Ewy Kopacz ma na starcie pewne plusy, ale nie przeceniałbym tych plusów. Największym zagrożeniem dla nowego rządu jest sama Ewa Kopacz. Podsłuchane przez kamerę „Faktów” TVN słowa wypowiedziane przez Donalda Tuska do minister kultury Małgorzaty Omilanowskiej o tym, że Ewa Kopacz była załamana po prezentacji swojej ekipy, były słowami o tyle załamującymi, że dotyczyły tego, że pani premier pomyliła minister kultury z bodajże minister nauki i szkolnictwa wyższego. Tyle tylko, że taka pomyłka może się zdarzyć każdemu, zwłaszcza gdy ten ktoś znajduje się w zupełnie nowej dla siebie sytuacji. Mnie o wiele bardziej uderzyła wypowiedź pani premier dotycząca Ukrainy. Wielu komentatorów zwróciło uwagę na to, że pani premier skupiła się na tym, że w obliczu konfliktu zbrojnego Polska powinna się zachować jak rozumna polska kobieta, czyli że po zobaczeniu kogoś, kto wywija karabinem, powinno się zamknąć w domu i przytulić swoje dzieci. Oznaczałoby to swojego rodzaju zwrot w polskiej polityce zagranicznej i ogłoszenie dewizy, że nasza chata z kraja. Czyli że niech się tłuką na tej Ukrainie, ale to nie jest nasz kłopot. Zgoda, taka opinia jest bulwersująca i nasuwa się pytanie czy Grzegorz Schetyna podziela tę opinię.
Mnie natomiast porusza także to, że pani premier przeciwstawiła zalecane przez siebie kobiece zachowanie wobec zagrożenia zachowaniu mężczyzn. Wedle pani Kopacz, zaatakowany przez uzbrojonego przeciwnika mężczyzna chwyci za kij, żeby zaatakować napastnika. Oznacza to, że pani premier uważa, że wszyscy mężczyźni są idiotami. Szanowna pani premier, jeżeli zobaczę „zielonego ludzika” mierzącego do mnie z kałasznikowa, to nie będę chwytał za kij. Schowam się i wcale nie oznacza to, że jestem tchórzem. Mam po prostu swój rozum i wiem, co oznacza chwytanie za kij w obliczu kogoś, kto grozi mi karabinem. Ucieknę, bo moja śmierć nie będzie w żaden sposób korzystna dla mojego kraju. Ucieknę, by poszukać innego kałasznikowa. A pani słowa, szanowna pani premier, są skrajnie seksistowskie. Są tak samo bez sensu jak zdanie – kobiety powinny zajmować się domem, gotować, prać i rodzić dzieci, bo tylko do tego się nadają. Szanowna pani premier, świat nie dzieli się tylko na kobiety i mężczyzn. Owszem, to jest ważny podział, ale jeszcze ważniejszym jest podział na ludzi rozumnych i bezrozumnych. A ten podział jest niezależny od płci.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments