Święto sportu tak, biznes nie

0
79
REKLAMA

Przyjrzyjmy się najpierw bardziej precyzyjnie igrzyskom w Soczi. Oczywiście trudno jednoznacznie oceniać realność podawanych kwot, trzeba pamiętać, że mówimy o Rosji, gdzie nie da się dokładnie powiedzieć, co ile kosztuje, szczególnie jeśli budowa ma trwać kilka lat. Wszechobecna korupcja zaburza obraz analitycznego budżetowania. Ale trzeba pamiętać, że Soczi to miasto specyficzne, rozciągające się na prawie sto pięćdziesiąt kilometrów, które pod względem infrastrukturalnym było dość zacofane. Konieczność budowy autostrad, dróg szybkiego ruchu, innych dróg, połączeń kolejowych, obiektów użyteczności publicznej znacząco podniosły koszt przygotowania igrzysk. Nie wystarczyło stworzyć jedynie zaplecze sportowe i wioskę olimpijską. Ale nawet uwzględniając te wszystkie aspekty, trudno uwierzyć, że trzeba było wydać ponad 50 mld USD. Dla porównania: to o wiele więcej niż koszt wszystkich wybudowanych autostrad, dróg szybkiego ruchu i stadionów, włącznie z najdroższym narodowym, w Polsce. A przecież co do kosztów naszych realizacji mamy wiele wątpliwości….
Są tacy, którzy uważają, że nawet połowa ze wspomnianych 50 mld USD została „przechwycona”. Łapówki, zawyżone koszty, prowizje bardziej i mniej oficjalne, to wszystko jest w Rosji faktem. Do naszych rozważań obniżmy zatem tę sumę o połowę, zbliżając się do bardziej realnego kosztu organizacji olimpiady. Możemy zejść jeszcze niżej, podając przykład Wielkiej Brytanii. Igrzyska w Londynie kosztowały 14 mld USD. Dużo mniej, bo Brytyjczycy znaczną część infrastruktury mieli już u siebie, trzeba ją było co najwyżej zmodernizować. I teraz już można zadać pytanie: czy wydając takie pieniądze, da się na tym zarobić?
Moim zdaniem absolutnie nie! Bezpośredni budżet samych zawodów nie ma żadnych szans na zbilansowanie, jeśli uwzględnimy wszystkie wpływy z biletów, pośrednio z hoteli, restauracji i wszystkich innych potencjalnych okołoolimpijskich aktywności biznesowych, włącznie z transmisjami TV itd. itp. Szacuje się, że w przypadku wielkiej Brytanii możemy tu mówić o maksymalnie kwocie 3 mld USD. Pozostaje oczywiście kwestia wizerunku i reklamy. Najczęściej słyszymy, że olimpiada czy inne zawody sportowe o zasięgu globalnym dają olbrzymi zastrzyk na wspomnianych polach. I jest to oczywiście absolutnie prawda. Wszystkie badania pokazały, że dokładnie tak odbierano igrzyska w Londynie. Wielka Brytania, jeśli chodzi o postrzeganie, triumfowała. Ale czy ten efekt jest wystarczająco silny, żeby uzasadniać wydawanie tak olbrzymich pieniędzy?
Nie jesteśmy w stanie tego dokładnie policzyć. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę efekt na przykład zwiększonego zaufania i zainteresowania danym krajem oraz związane z nim zwiększenie ruchu turystycznego lub różnego rodzaju inwestycji, to wciąż ciężko jest dotrzeć do kwoty wydatkowanej na zawody. Tak przynajmniej wynika po analizie efektów imprez organizowanych w ostatnich latach. Jestem tu brutalny, mówię tylko o pieniądzach, ale taki jest sens tej skrótowej analizy.
Oczywiście pozostaje jeszcze jedna kwestia, którą wyraźnie widzieliśmy w Polsce w związku z mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Przecież duża część inwestycji, choć nie wiem, czy tak do końca dotyczy to Soczi, i tak by musiała powstać, żeby poprawić poziom życia mieszkańców i, a to jest może nawet ważniejsze, jeśli mówimy o pieniądzach, zachęcić inwestorów do zainteresowania się danym krajem. W polskim przypadku mam tu na myśli przede wszystkim infrastrukturę drogową. Dzięki mistrzostwom przyspieszyliśmy jej realizację i to w sposób naprawdę imponujący. To także trzeba uwzględniać, mówiąc o kwestiach ekonomicznych. I wtedy nasza analiza sensu ekonomicznego wielkich imprez sportowych jest nieco bardziej łagodna. Ale wciąż na niekorzyść.
Przy okazji mówienia o finansach związanych z olimpiadą nie sposób nie wspomnieć o Grecji. Igrzyska kosztowały Helladę 12 mld USD i z pewnością nie pomogły w stabilizowaniu sytuacji finansów publicznych w tym kraju. A wiemy, czym się ów brak stabilizacji skończył.
Olimpiada czy inne wielkie wydarzenia sportowe są wielkim świętem. Szczególnie dla kibiców. I oczywiście w tym sensie warto je organizować. Ale nie okłamujmy się: to nie jest żaden wielki biznes i na tym się w dzisiejszych czasach nie zarabia. Ale kto powiedział, że przyjemności nie kosztują?

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments