Sytuacja nadzwyczajna

0
74
REKLAMA

Zanim przejdziemy do meritum, zacznijmy od pytania: czy takie rozmowy powinny się w ogóle toczyć? Moim zdaniem oczywiście tak. Jeśli rozmawiamy o jakichś rozwiązaniach, szczególnie nadzwyczajnych, to przecież jakoś musimy się komunikować. Pewnie lepiej by było, gdyby spotkania te odbywały się w NBP lub w MSW, czy tez w ministerstwie finansów, ale nie miejsce jest najważniejsze. Oczywiście możemy dyskutować o formie, języku itp. Nie zmienia to jednak faktu, że same konsultacje, analizowanie rozwiązań, jest dopuszczalne lub nawet konieczne. Pod warunkiem, rzecz jasna, że wszystko jest w obszarze prawa. Jeśli prezes banku centralnego uczestniczy na przykład w akcji, która ma na celu uderzenie w jakąś partie polityczną, to już zupełnie inna kwestia. Czy mamy do czynienia z taką sytuacją? Raczej nic na to nie wskazuje, ale nie do mnie należy odpowiedź na to pytanie.
Przejdźmy jednak do meritum. Czy bank centralny może drukować pieniądze, aby finansować dług państwa? Żeby odpowiedzieć na pytanie, czy jest to możliwe, wystarczy popatrzeć na dzisiejszy świat, Przy czym jeszcze pięć lat temu, przed wielkim kryzysem finansowym, byłoby to traktowane jak nieodpowiedzialna polityka. Rzeczywistość wymusiła jednak nadzwyczajne rozwiązania, a najlepszym przykładem jest oczywiście największa gospodarka świata, czy Stany Zjednoczone.
Jak zwał, tak zwał, formalnie używa się określenia luzowania ilościowego, ale skoro amerykański bank centralny wykupuje obligacje wyemitowane przez państwo, to jest to finansowanie długu. Choć faktem jest, że czymś innym jest po prostu finansowanie deficytu budżetowego, a czymś innym skup obligacji już wyemitowanych. A z tym ostatnim mamy do czynienie w Stanach.
W Polsce finansowanie dziury w budżecie jest zakazane przede wszystkim ze względu na zapisy konstytucyjne. Jeśli zatem na poważnie rozważać tego typu działania, to albo trzebaby było zmienić Konstytucję, albo wymyśleć takie rozwiązane, które oznaczałoby to samo, ale nie wprowadzało konieczności zmian w ustawie zasadniczej. Czy jest to możliwe? Zmiana Konstytucji pewnie nie, ale kombinacje z prawem, określeniami i klasyfikacjami… No, w tym to jesteśmy mistrzami, wystarczy popatrzeć, jak zgrabnie radzimy sobie z długiem publicznym. Co chwile okazuje się, że coś już do finansów publicznych nie należy, do długu publicznego zatem wliczać tego nie trzeba. Dodatkowo jednak ustawa o NBP zakazuje także skupu już wyemitowanych obligacji i tej kwestii, jak się wydaje, dotyczyła rozmowa między szefem NBP, a szefem MSW. Jeśli bank centralny skupywałby takie obligacje, to albo ograniczałby przyrost długu, bo nie trzeba by było emitować nowych papierów, żeby wykupić zapadające, albo ograniczałby konieczność wysupłania środków w budżecie na wykup tych ostatnich. A to jest odciążeniem budżetu.
Zakaz finansowania państwa przez NBP, podobnie zresztą jak sześćdziesięcioprocentowy limit zadłużenia, wpisano do Konstytucji nieprzypadkowo. Nieprzypadkowo także ustawa o NBP ma taki kształt, a nie inny. Chodziło oczywiście o to, żeby ograniczyć ryzyko złej polityki budżetowej. Jesteśmy jednym z niewielu krajów na świecie, które tak radykalnie podchodzą do kwestii stabilności finansów publicznych. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że obecne czasy są nadzwyczajne. Takiego kryzysu, jaki wybuchnął w 2008 roku, nie było od osiemdziesięciu lat. A nadzwyczajne sytuacje mogą wymagać nadzwyczajnych rozwiązań. A zatem dyskusje o takich nadzwyczajnych, w normalnych warunkach mocno ryzykownych, czy też niedopuszczalnych działaniach, z pewnością nie są niczym złym. Oczywiście pod warunkiem, że poruszamy się tylko w tych obszarach. Jeśli w grę wchodzą choćby kwestie personalne, to już zupełnie inna sprawa. Ale, jak już napisałem, nie mnie to oceniać.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments