Szansa na zmiany strukturalne?

0
16
REKLAMA

Marek ZuberPo raz pierwszy w historii Unia Europejska jako całość wyemituje obligacje. W sumie zbierze 750 mld euro. Czy będą to pieniądze, które pomogą Polsce w transformacji energetycznej?
Czas jest absolutnie nadzwyczajny. Załamanie gospodarki światowej, niewynikające z czynników ekonomicznych, jest z jednej strony gwałtowne, z drugiej bardzo głębokie. Widać to oczywiście także w Unii Europejskiej. Dość przypomnieć, że w drugim kwartale Francja skurczyła się o prawie 20% w ujęciu rocznym. A Wielka Brytania o ponad 20%. Jak wiemy, ten ostatni kraj w Unii jest już tylko jedną nogą, ale sytuacja na Wyspach ma wpływ na to, co się dzieje w innych krajach. Trudno zatem dziwić się temu, że szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen postanowiła przygotować na te nadzwyczajne czasy nadzwyczajny plan działań. Po raz pierwszy w historii UE wyemituje obligacje i w ten sposób zbierze pieniądze na wydobycie gospodarki z problemów. Dotychczas, jak wiemy, było tak, że poszczególne kraje Unii wpłacały środki do budżetu centralnego, a te środki były potem przeznaczane na różne cele. Oczywiście ta forma finansowania potrzeb poszczególnych członków wspólnoty zostaje, ale dodatkowo pojawi się, właśnie z tego zaciągniętego długu, 750 mld euro. W sumie zatem całkowita wartość pieniędzy, jakie będą postawione do dyspozycji poszczególnych państw w latach 2021-2027 osiągnie 1 824 mld euro.

REKLAMA

Ursuli von der Leyen wcale nie było łatwo przekonać do swojej koncepcji. Największy problem stanowiły kraje, które prowadzą bardzo ostrożną politykę budżetową i które obawiały się wzięcia odpowiedzialności za zobowiązania innych państw, jak choćby Grecji czy Włoch, czy także, co tu dużo mówić, Polski. Oczywiście, póki co, nasza sytuacja jeśli chodzi o wartość długu, jest znacznie lepsza, niż choćby Grecji. Z drugiej strony Grecja w ostatnich latach notowała nadwyżki w swoim budżecie. My nie. Tak czy inaczej, udało się kraje „ostrożne”, zupełnie niesprawiedliwie moim zdaniem nazywane przez Mateusza Morawieckiego „grupą skąpców”, przekonać. Nie za darmo oczywiście, dostały one różne przywileje, ale koniec końców projekt pod nazwą Next Generation EU jest w trakcie realizacji. W przyszłym roku te dodatkowe 750 mld euro powinno się zatem pojawić.
Nie wszystkie z tych środków będą w formie bezzwrotnej. Cześć, mniej więcej jedna trzecia, to pożyczki, ale z korzystnym oprocentowaniem. Tak czy inaczej, mówimy tu o potencjale bez precedensu w historii UE. Na co te pieniądze będzie można przeznaczyć?
Szczegółów jeszcze nie mamy. Ale z tego co wiemy, to Next Generation EU ma być kierowany głównie na dwa obszary: na wszystko co związane z ekologią i na wszystko co związane z nowymi technologiami. Trudno się zresztą dziwić tym kierunkom, skoro od momentu rozpoczęcia swojego urzędowania mówi o nich, szczególnie o ekologii, Ursula von der Leyen. Polsce może przypaść około 38 mld euro w grantach i około 25 mld euro w formie pożyczek. Rodzi się zatem pytanie, czy środki te mogą być czynnikiem mocno przyspieszającym naszą transformację energetyczną?

W przypadku Polski koszty procesu odejścia od węgla, bo głównie z tym wiąże się hasło o transformacji energetycznej, sama Komisja Europejska szacuje na 250 mld euro. Czyli około biliona złotych. To równowartość prawie dwóch i pół rocznych budżetów państwa. A są także bardziej pesymistyczne szacunki. Oczywiście jasne jest, że koszty będzie ponosiło wiele podmiotów, nie będzie nim obciążony w całości budżet centralny, na przykład spółki energetyczne. Czyli w praktyce my wszyscy, wszyscy obywatele, choćby w postaci relatywnie droższego prądu. Jest to zatem olbrzymie obciążenie i dlatego polski rząd chce odwlec w czasie całkowite odejście od węgla. Pomijam już oczywiście kwestie polityczno – społeczne, czyli proces likwidacji kopalń. Jak wiemy, na branży górniczej, na górniczych związkach zawodowych, już niejeden rząd się przejechał.
Patrząc na Next Generation EU można dojść do wniosku, że to właśnie może być projekt przyspieszający istotnie odejście od węgla w naszym kraju. Oczywiście całkowite potencjalne środki, które z tego programu możemy dostać, nie wystarczą na cały wieloletni proces. Ale mogą niektóre obszary udrożnić. I zdynamizować zmiany. Zresztą patrząc na aktywność niektórych prywatnych przedsiębiorców, związanych dzisiaj z szeroko rozumianym węglem, oni także mają taką nadzieję. 
Ten nadzwyczajny unijny projekt może nam zatem pomóc. Proszę mnie dobrze zrozumieć: oczywiście z powodu koronawirusa umierają ludzie i jest to wielka tragedia. Z drugiej strony w polskich realiach nie bylibyśmy w stanie takich pieniędzy w najbliższych latach przeznaczyć na szeroko rozumianą ekologię. Dochody budżetu bez zapaści koronawirusowej byłyby wyższe, ale z pewnością nie byłoby zgody na tak duże inwestycje w tym kierunku. Teraz trochę nie będzie wyjścia. Albo będziemy je robić i wykorzystamy znaczną część przypisanych nam środków, oczywiście na pewno z użyciem środków własnych, albo pieniądze po prostu przepadną.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o