Szkodliwy pogląd

0
31
REKLAMA

Ta opinia, podobnie jak, nie wiem przez kogo wymyślony idiotyzm – nie straszyć PiS‑em, bo to nie robi już na nikim wrażenia – w istotnym stopniu przyczyniły się do zwycięstwa PiS w 2015 roku i wszystkich nieszczęść, które w jego następstwie spadły na nasz kraj. Ostatnio myśl o wzajemnej odpowiedzialności była uprzejma powtórzyć dziennikarka nienależąca przecież do pisowskich fanatyków. Gdzie jesteśmy i gdzie się za chwilę znajdziemy? Naprawdę zostaną same wulgaryzmy, bo szmata, szambo, popychadło, glisty ludzkie, hołota, bydlaki i tym podobne „finezyjne” określenia przestaną wystarczać i przyjmujemy je ze wzruszeniem ramion. Taki klimat. Ale to nieprawda… Nie dajmy sobie wmówić, że to nie my jesteśmy winni, tylko „oni”. Umówmy się, że jesteśmy winni po równo, nawet jeśli jedna strona uważa, że ta druga bardziej obraża i jest bardziej chamska. Jesteśmy winni po równo. Tak załóżmy, to może wtedy będzie łatwiej się z tego wyplątać. (Katarzyna Kolenda‑Zaleska, „Mordobicie na słowa”, „Gazeta Wyborcza”, nr 41, z dn. 20 06 2017 r.).
Otóż ja się tak nie umawiam, bo to nieprawda lub skrajna naiwność w najlepszym wypadku. I nie chodzi o żadne „wyplątywanie się”, którego PiS absolutnie nie chce. Liderzy PiS, a najpewniej Kaczyński, uznali, że opłaca im się dla zdobycia władzy rozpętać zimną wojnę domową i prowadzili tę wojnę od 2005 roku. Sformułowali doktrynę polegającą na odebraniu przeciwnikom prawa do obecności w życiu publicznym, określili każdego, kto nie zgadza się z rządami PiS, wrogiem (nie przeciwnikiem, ale wrogiem Polski), bardzo często agentem, sojusznikiem Rosji, złodziejem, aferzystą, zdrajcą itp. Sformułowali tezę, że tylko PiS, jako wcielenie patriotyzmu i historycznej konieczności wyrównania rachunku krzywd, ma prawo rządzić Polską. W nieskończonej ilości wypowiedzi powielali ten pogląd, odbierając mandat demokracji i patriotyzmu wszystkim rządom, politykom i partiom, które nie wywodziły się z obozu katoprawicy. Praktycznie oznaczało to: kto nie popiera Kaczyńskiego, jest wrogiem i zasługuje na najostrzejszą krytykę, potępienie i odrzucenie, nie może z samej natury rzeczy rządzić Polską.
Uzupełnieniem tego było sfałszowanie historii poprzez podstawienie w miejsce autentycznych przywódców podziemia NSZZ „Solidarność” i opozycji demokratycznej ludzi popierających PiS. Symbolem fałszowania historii jest próba wymazania z najnowszej historii Lecha Wałęsy, a wstawienie w to miejsce Lecha Kaczyńskiego i zaszpecanie Polski ciągle nowymi pomnikami i tablicami ku jego czci i kilku innych pisowskich „bohaterów”.
To doktryna, że w Polsce trwa walka o niepodległość, o przetrwanie narodu atakowanego przez siły zła, Targowicy, przestępców i zbrodniarzy, którzy w zasadzie nie są Polakami lub w najlepszym wypadku są gorszym sortem Polaków. Takie podejście PiS uniemożliwia jakikolwiek dialog i porozumienie. Do tego dochodzi typowe dla dyktatur odczłowieczanie przeciwników i odbieranie im ludzkiej godności.
Doktryna powyższa, stosowana przez PiS od 2005 roku, została dodatkowo zaostrzona po katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, która dla PiS‑u jest morderstwem popełnionym na polskim prezydencie przez jego politycznych przeciwników, którzy wspólnie z obcym państwem dopuścili się tej zbrodni. Największymi zbrodniarzami są politycy, z którymi Kaczyński przegrywał demokratyczne wybory.
PiS musi przegrać w efekcie wyborczej klęski albo społecznego wybuchu, do którego doprowadzą nieudolne, miejscami barbarzyńskie rządy. PiS musi być ukarane za wprowadzenie dyktatury, inaczej recydywa dyktatury będzie zawsze zagrażała Polsce. Demokracja musi sobie poradzić z dyktaturą tak, jak po II wojnie demokracje zatriumfowały w krajach dyktatorskich, a w Hiszpanii po śmierci gen. Franco.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o