Ta straszna Holandia

0
88
REKLAMA

Gorzej od naszych dzieci wypadają jedynie dzieci rumuńskie i nie jest wcale pocieszającym fakt, że gdyby przebadano dzieci z całego świata, to bylibyśmy prawdopodobnie dosyć wysoko, gdyż bieda w wielu krajach afrykańskich czy azjatyckich jest realna i namacalna. Żyjemy w Europie i musimy się porównywać z sąsiadami, a z tego porównania wynika, że polskie dzieci są bardzo nieszczęśliwe. Na pierwszym miejscu są dzieci z Holandii, bardzo wysoko dzieci z krajów skandynawskich.
Badanie UNICEFU było dość skomplikowane, bowiem dotyczyło bardzo różnych obszarów. Badano na przykład poziom materialny i warunki życia, stan opieki zdrowotnej i stan oświaty, to znaczy brano pod uwagę różnego rodzaju wskaźniki i statystyki z oficjalnych danych poszczególnych krajów i takie zestawienia można uważać za dosyć precyzyjne i obiektywne. W tego, typu zestawieniach Polska tylko raz jest w pierwszej dziesiątce – zestawienie to dotyczy oświaty, niestety nie jej poziomu, ale tego czy po ukończeniu szkoły średniej młodzież może się dalej uczyć, czy musi iść do pracy. W tej statystyce jesteśmy na 9. miejscu. Dobrze, że nie badano studentów, bo wyszłoby z tych badań, że młody człowiek po studiach wcale nie musi w Polsce iść do pracy, a szuka jej raczej za granicą niż w kraju.
Osobną kategorią jest badanie samopoczucia młodych, czyli zjawiska trudno mierzalnego i bardzo subiektywnego. To w tym badaniu jesteśmy na szarym końcu. Co ciekawe, tylko o siedem oczek wyżej są Niemcy. Nasi zachodni sąsiedzi są krajem, w którym jest największa dysproporcja między zasobnością materialną a samopoczuciem młodych obywateli. Można sobie postawić pytanie: co tak bardzo łączy młodych Niemców i młodych Polaków? Pytałem o to znajomego, którego dzieci uczą się w Niemczech, i usłyszałem ciekawą diagnozę. Oto i w Niemczech, i w Polsce systemy edukacyjne są dość podobne. Dzieci w tych systemach poddawane są sporej presji wynikowej, dobrze zdane testy skutkują na przykład możliwościami wyboru lepszej szkoły. Czyli można powiedzieć, że przez całe swoje młode życie, powodowane ambicjami rodziców i tak działającym systemem, dzieci ścigają się i walczą. Być może więc, gdy kończą szkołę średnią, są już i zmęczone, i właśnie nieszczęśliwe. A wcale nie są mądrzejsze od swoich rówieśników, które nie były poddane takiemu reżimowi.
W tych krajach, w których dzieci są najbardziej szczęśliwe, czyli we wspomnianej już Holandii czy Szwecji, nie ma takiego „wyścigu szczurów”, jest raczej nastawienie na rozwijanie się jednostek, na wyszukiwanie talentów i na rozwijanie umiejętności współdziałania.
Piszę o tym bez większej nadziei na to, że po opublikowaniu wyników tych badań ktoś w ministerstwie edukacji pochyli się nad nimi i zastanowi: dlaczego jest tak źle? I dlaczego od poprzedniego badania spadliśmy o cztery miejsca? A przede wszystkim żeby ktoś się zastanowił nad tym, jak i w co wyposażamy młode pokolenia, które w przyszłości będą musiały spłacić nasze długi.
Spodziewam się raczej tego, że politycy pytani o katastrofalny wynik badań UNICEF raczej będą starali się zdeprecjonować sposób, w jaki badania robiono. A jeszcze bardziej obawiam się, że czołówki gazet zajmą spekulacje, czy i kiedy Ryszard Kalisz trafi pod skrzydła Aleksandra Kwaśniewskiego. No i spodziewam się jeszcze jednego: najbardziej prawicowi publicyści zawyją, że te niemożliwe, by najszczęśliwsze dzieci żyły w Holandii. Tej strasznej Holandii…

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o