Tąpniecie na rynkach finansowych

0
23

Spadek wartości złotego jest efektem kilku czynników. Zaczęło się od tego, że część inwestorów spekulacyjnych, którzy kupowali w zeszłym roku polskie obligacje skarbowe, zaczęło je sprzedawać. Zeszłoroczne zakupy związane były przede wszystkim z oczekiwaniem na kolejne obniżki stóp procentowych, dokonywane przez Narodowy Bank Polski. Zasada jest taka, że jeśli inne czynniki nie oddziałują mocno na rynek obligacji, obniżki stóp prowadzą do zmniejszenia rentowności papierów. Rentowność to realny zysk z tytułu posiadania obligacji, a to z kolei oznacza, że ich cena rośnie. Jeśli tak, to zakup przed cyklem obniżek stóp lub na jego początku oznacza zysk w sytuacji, kiedy sprzedamy papiery pod koniec owego cyklu, bo w międzyczasie dojdzie do wzrostu ich ceny. Ponieważ obecnie uważa się, że cykl obniżek w Polsce ma się ku końcowi lub już się zakończył, mamy sprzedaż obligacji, czyli realizowanie zysków. A potem powrót do własnych walut, czyli na przykład kupowanie euro albo dolarów. To wywiera niekorzystną presję na złotego.
Jednak znacznie ważniejszym wydarzeniem wpływającym na sytuację rynków finansowych była ostatnia wypowiedź szefa FED, czyli amerykańskiego banku centralnego. Ben Bernanke stwierdził bowiem, że sytuacja w gospodarce USA wyraźnie się poprawiła i perspektywy są lepsze, niż sądzono. Czyli że program drukowania pieniędzy oraz okres bardzo taniego pieniądza, czyli super niskich stóp procentowych w USA, powoli się kończy. Wiadomo było, że kiedyś skończyć się musi, ale spodziewano się takich słów najwcześniej za pół roku. Efekt? Zaczęto wyprzedawać aktywa w krajach o większym ryzyku po części dlatego, że perspektywy w USA są lepsze, więc warto tam inwestować, po części zaś z powodu oczekiwania na wzrost stóp procentowych, co oznacza większe zyski na przykład dla tych, którzy kupią amerykańskie obligacje.
Jakiś wpływ na osłabienie złotego miały zapewne także dane z Polski, gorsze od oczekiwań. Gorsze, chociaż nie dramatycznie złe, biorąc pod uwagę prognozy choćby sprzed pół roku.
A zatem mieliśmy wzrost rentowności polskich obligacji skarbowych, spadki na GPW i osłabienie złotego. Ile to wszystko potrwa? Tu nie ma zgodności. Z pewnością najbliższe miesiące mogą przynieść wzrost wartość USD do innych walut. Czy jednak ta tendencja może się utrzymać, skoro ilość dolarów w obiegu wzrosła diametralnie w ostatnich latach dzięki procesowi ich drukowania? Wiele będzie zależało od sytuacji w innych częściach świata, przede wszystkim zaś w strefie euro. Wydaje się, że do momentu, w którym nie nadejdą dobre informacje z Europy, trudno oczekiwać istotnego spadku wartość waluty amerykańskiej.
A co się stanie ze złotym? Moim zdaniem w stosunku do euro i franka nie powinien on już tracić. Tym bardziej że Narodowy Bank Polski będzie zapewne interweniował w sytuacji kontynuacji trendu spadkowego. Ważne jest jednak także to, aby najbliższe miesiące przyniosły lepsze informacje dotyczące polskiej gospodarki.
Na koniec pamiętajmy jeszcze o jednym: słabszy złoty nie pomaga tym, którzy mają kredyty walutowe, ale dla eksporterów jest korzystny. A w końcu to głównie dzięki eksportowi polska gospodarka wciąż jest „na plusie”.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o