Technologiczne szaleństwo

0
18

Jeszcze nie tak dawno, niecałe dwa lata temu, inwestorzy na całym świecie emocjonowali się tym, że pierwsza spółka w historii przekroczyła kapitalizację, czyli tyle wyniosła jej wartość giełdowa, 1 biliona dolarów. Dzisiaj takich spółek jest kilka.
W chwili, gdy piszę te słowa, majątek Jeffa Bezosa, szefa i założyciela Amazona, dobija do 200 mld USD. Byłoby znacznie więcej, gdyby nie rozwód, w wyniku którego Bezos przekazał żonie rok temu 4% akcji Amazona, wartych dzisiaj prawie 65 mld USD. Wszystko to nie byłoby możliwe, gdyby nie spektakularny wzrost wartości jego firmy. Jest ona wyceniana, jeszcze raz to podkreślę: w chwili gdy piszę te słowa, bo wszystko dzieje się tak szybko, że trzeba takie założenie czynić, na 1,6 biliona USD. Czyli tysiąc sześćset miliardów USD. Dla porównania roczne dochody polskiego budżetu to około sto miliardów USD, a wartość polskiego PKB to około pół biliona USD. A nie jesteśmy znowu tak małych państwem, pod względem wielkości gospodarki zajmujemy dwudzieste trzecie, dwudzieste czwarte miejsce na świecie.

REKLAMA

Bezos jest najbogatszym człowiekiem na ziemi, ale jego firma nie jest najwięcej wartą. Tu prym wiedzie wciąż Apple z kapitalizacją na poziomie 1,66 biliona USD. To właśnie Apple było pierwszą w historii spółką, której giełdowa wartość przekroczyła bilion dolarów. Działo się to w sierpniu 2018 roku. Nie oznacza to, że jest to najwięcej warta firma w historii. Pamiętajmy, że wartość pieniądza zmienia się w czasie. Milion USD w roku 1900 ma zupełnie inne znaczenie, niż milion USD dzisiaj. Moim zdaniem najwięcej wartą firmą w historii, której wartość jesteśmy w stanie weryfikować jej realną wyceną giełdową jest działająca na przełomie XIX i XX wieku Standard Oil. Firma, która w jednej trzeciej należała do Johna Rockefellera. I której wartość szacuję na dzisiejsze 1,8 biliona USD. Ale oczywiście to tylko mój szacunek, bo też nie mamy jednego przelicznika wartości pieniądza w czasie. Jak tak dalej pójdzie, to ten rekord za chwilę zostanie pobity.
Tak na marginesie, najwięcej wartą firmą w historii w ogóle była prawdopodobnie Kompania Wschodnioindyjska, założona w 1600 roku, działająca dwa i pół wieku, i mająca przez długi czas monopol na kontakty handlowe z Dalekim Wschodem. Trudno jednak szacować w miarę precyzyjnie jej wycenę.

Wracając jednak do znacznie nam bliższych czasów to do grona spółek bilionowych należy jeszcze Microsoft, 1,62 biliona USD, i Alphabet, właściciel Google, 1,05 biliona USD.
Każda z tych wartości to poziom rekordowy dla tych firm. Nigdy wcześniej nie były one tyle warte. Na początku roku ich wyceny wynosiły odpowiednio: Amazon 935 mld USD, Apple 1,3 bln USD, Microsoft 1,2 bln USD i Alphabet 930 mld USD. Potem obserwowaliśmy jeszcze trend wzrostowy, ale pod koniec marca przyszła potężna przecena w związku z koronawirusem. Obecnie wróciliśmy do wzrostów, o których zresztą kilka tygodni temu pisałem. I to im wspomniane spółki zawdzięczają swoje rekordowe wyceny.
Wśród gigantów technologicznych warto jeszcze wspomnieć o Tesli. Jej wartość to nie jest jeszcze poziom wspomnianej wcześniej czwórki, wynosi ona nieco ponad 280 mld USD, ale za to Tesla odnotowała bardziej spektakularny wzrost. Na początku roku była wyceniana na 80 mld USD. A w dołku w drugiej dekadzie marca – na jedynie 66 mld USD. Mamy zatem wzrost o ponad 400% w ciągu trzech i pół miesiąca.
No dobrze. A dlaczego to wszystko się dzieje? We wspomnianym felietonie sprzed kilku tygodni pisałem o optymizmie wynikającym ze środków pomocowych wygenerowanych przez świat na walkę ze skutkami koronawirusa. Pożyczonych i wydrukowanych. Szczególnie to drugie ma tutaj znaczenie. W dodatku stopy procentowe są rekordowo niskie. Mamy zatem masę taniego pieniądza, z którą trzeba coś zrobić i optymizm, że będzie dobrze.

W przypadku spółek technologicznych jest jeszcze coś. Zamrożenie gospodarek i praca zdalna przyspieszyły pewne procesy. Np. rozwój chmur, czyli wielkich baz danych, których operatorami są m. in Apple, Amazon, Google i Microsoft, czy rozwój handlu internetowego, czyli główny biznes Amazon. To zachęciło do inwestowania w tych, którzy tego typu działalności prowadzą. W przypadku Tesli sprawa jest bardziej skomplikowana. Jest to obecnie najwięcej warta firma motoryzacyjna, która nie ma ani największych przychodów na rynku, ani największych zysków. Mało tego, te zyski wciąż nie są trwałe. Ale tu zwycięża postrzeganie Tesli, jako firmy technologicznej, która potencjalnie będzie cały czas szła mocno do przodu. A zyski się pojawią. Czy tak będzie? Dobre pytanie.
Ja wiem, że czasy są inne. Za Apple, Amazonem, czyli Microsoftem idą potężne ilości wygenerowanej gotówki z realnej działalności operacyjnej. To już nie jest tylko kupowanie przyszłości. Ze wspomnianych przeze mnie firm taka sytuacja dotyczy tylko Tesli. Ale jednak trochę przypomina mi to hossę z końca lat dziewięćdziesiątych. Czy i tym razem skończy się potężną przeceną?
Jest jeszcze inny problem. Światowe drukowanie pieniędzy oznacza spadek ich wartości. Banki centralne wcale nie muszą np. za rok zacząć ściągać tej dodatkowej masy z gospodarek. Może zatem przeceny co prawda nie będzie, ale bilion USD za trzy lata to nie będzie tyle samo co bilion USD obecnie. Pytań jak widać jest wiele.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o