Tęgie mózgi salonu

0
94
REKLAMA

Owi intelektualiści najwyraźniej nie wiedzą, że zapomniana dziś nieco poetka była matką bodajże ośmiorga dzieci, no bo gdyby wiedzieli, zrobiliby z niej nie tylko ikonę lesbijstwa, ale jeszcze na dodatek prekursorkę „in vitro”.
Mamy więc kolejny przebłysk geniuszu środowisk, które uważają się za niezwykle dobrze wyedukowane, elitarne i z tego tytułu uprawnione do demonstracyjnej pogardy wobec „starszych, gorzej wykształconych i z mniejszych ośrodków”. Ledwie co aktor Stuhr odkrył, że Polacy w bitwie pod Cedynią przywiązywali dzieci do tarcz (komu nie chce się sięgać do Galla Anonima albo przynajmniej Karola Bunscha, przypomnę − nie w bitwie pod Cedynią, tylko podczas oblężenia Głogowa, nie do tarcz, tylko do machin oblężniczych, i nie Polacy jakieś bliżej nieokreślone dzieci, tylko właśnie dzieci Polaków wiarołomni Niemcy).
Niewiele wcześniej właściciel drogiego samochodu, Kuba Wojewódzki, ustalił, że Roman Dmowski chwalił Hitlera, i to w „Myślach nowoczesnego Polaka” (wydanych po raz pierwszy w roku 1902, gdy mały Dolfi nosił jeszcze przysłowiową koszulę w zębach).
Starszych przykładów takich wykwitów erudycji w kręgach przypleczników Władzy można by wymienić wiele, moim ulubionym jest wypowiedź Tomasza Lisa, który chcąc dowalić Jarosławowi Kaczyńskiemu, nie pomnę już w jakiej sprawie, ogłosił, że zachowuje się tak, jakby Churchill udawał, że nie miał nic wspólnego z fatalnymi decyzjami podjętymi na początku wojny i próbował zwalać winę na poprzedników. Tak się składa, że Churchill premierem Wielkiej Brytanii został pod koniec czerwca 1940 roku − po klęsce Francji i niejako wskutek niej właśnie.
Teza o mniemanym lesbijstwie Marii Konopnickiej pochodzi z książki wydanej przed laty − i raczej nie zauważonej − niejakiego Tomasika, i oparta jest na domniemaniu, że skoro Konopnicka przez wiele lat żyła w separacji z mężem, a przyjaźniła się z inną kobietą, na dodatek znaną z tego, że ubierała się po męsku, strzygła krótko i jeździła konno, no to wszystko jest jasne.
Mniej więcej tak samo można zrobić parę homo z Bolka i Lolka albo Sherlocka Holmesa i Watsona − ale nie to jest zabawne. Zabawne jest, jak odkrywca sekretu Konopnickiej tłumaczy fakt, że nie ma ani jednego dowodu, by wspomniana znajomość miała charakter erotyczny, ani bodaj jednego przejawu homoseksualizmu w obfitej twórczości pani Marii.
Otóż jest faktem, że lesbijskie kochanki starannie ukrywały naturę swego związku, a skoro ukrywały, to dowód, że miały co ukrywać.
No tak. A dowodem na faszyzację Polski jest fakt, że skini masowo się ukrywają, zapuszczając włosy. Fachowcy zwą to myśleniem paranoicznym.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o