Tragedia i tragifarsa

4
1103
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiStan służby zdrowia w Polsce w związku z pandemią covid-19 trudno określić inaczej niż jako tragedia. Liczba dziennych zakażeń oscyluje około 8000, umiera ponad 100 osób i nic nie wskazuje, aby w dającej się przewidzieć przyszłości ta sytuacja miała ulec znaczącej poprawie. To już nie jest jakieś pogorszenie, pojawienie się nowych ognisk, normalne w przypadku stanu zdrowia społeczeństwa pogorszenie sytuacji, ale katastrofa. Stwierdzenie lub bardzo bliskie przyznanie się do bezradności i kapitulacji reżimu w obliczu fali covid-19. Jeżdżące z chorymi karetki pogotowia spotykające się z odmową przyjęcia pacjentów w szpitalach, bo nie ma miejsc, brak respiratorów, koszmar z testami, a przede wszystkim brak lekarzy i pielęgniarek, czy szerzej – brak ludzi potrafiących i zdolnych do leczenia, brak mocy przerobowej (przepraszam za brutalne, lecz oddające istotę rzeczy sformułowanie) to obraz jesieni 2020 w pisowskiej Polsce. Szpitale zwalniają łóżka dla chorych na covid-19, ale nie mają gdzie wysłać pacjentów, a tym bardziej przyjąć nowych, którzy jeżdżą pomiędzy szpitalami, a zdarza się, że nawet umierają w karetkach. Makabryczne przejawy typowego dla Polaków czarnego, wisielczego humoru – jak za okupacji – o otwieraniu nowych cmentarzy i wolnych łóżkach, ale dla nieboszczyków, dopełniają obrazu. Jeden z wojewodów postąpił w sposób genialnie prosty – wydał rozporządzenie dyrektorowi szpitala, że musi przyjąć chorych na covid-19, a dla pacjentów leżących na tych łóżkach musi znaleźć nowy szpital. Kolejny mistrz organizacji.

REKLAMA

Wydaje mi się, że rządzący Polską pisowscy dygnitarze mogliby zastosować plan ratunkowy wzorowany na Tanzanii, która przestała wykonywać jakiekolwiek testy i ogłosiła, że nie ma chorych i wirus nie istnieje, tym samym ten kraj wygrał jako pierwszy na świecie walkę z pandemią. Podobną strategię walki z siłami natury ogłosił kiedyś Stalin – zaklinając pogodę: wiatry pustynne precz – i stalinowscy biolodzy na czele z Trofimem Łysenką, który wyśmiał genetyków jako rycerzy genów nieistniejących i sprzecznych z prawami marksizmu-leninizmu, będących jak wiadomo na usługach imperialistów i zdrajców. Przeciwnicy walki z koronawirusem i niewierzący w pandemię, medycynę, wirusy oraz szczepionki mają genialnych i godnych naśladowania protoplastów. Tylko pogratulować i trzeba postawić sprawę jasno: tacy są wszędzie na świecie. I gdyby nie było PiS-u, też by byli, ale w Polsce nabrali żywotności i znaczenia na skutek długotrwałej milczącej aprobaty i tolerancji ze strony reżimu, który koncentrował się na walce z autentycznymi przeciwnikami politycznymi. Podobną, a w każdym razie bezbrzeżnie naiwną aprobatę, wynikającą chyba z nieuctwa i fałszywego pojmowania religii jako rodzaju magii, przejawiał i nadal przejawia polski Kościół, który z zajadłością i furią walczy z in vitro, antykoncepcją, i ślepo popiera PiS. Od czasu do czasu wydaje – jak wszystkie oświadczenia Episkopatu – jakiś łagodny w formie i treści komunikat, mało czytelny, a jeszcze mniej znaczący i tchórzliwy w swojej wieloznaczności oraz obawie, aby nie narazić się państwu PiS. Niczego to oczywiście nie zmienia, tak jak nie zmieniają sytuacji obłudne wypowiedzi niektórych biskupów, że Kościół nie popiera żadnej partii politycznej i nie uprawia polityki.

Ale dyktatury mają też farsowe oblicze. Tu lista jest długa i warto przytoczyć tylko kilka typowych zachowań czołowych jej dygnitarzy i funkcjonariuszy. Nieoceniony p. Sasin był uprzejmy przerzucić odpowiedzialność za tragiczną sytuację w obliczu pandemii na lekarzy, którym zarzucił „brak zaangażowania” i generalnie, że mało się starają, a p. Karczewski dodał od siebie, że „jabłko z wieczora i nie ma doktora”, co ma oznaczać, że najlepszym środkiem przeciwko covid-19 i generalnie przeciwko chorobom jest jedzenie jabłek, „najlepiej grójeckich”. Okazuje się, że myśl p. Sasina nie była luźną, niezwiązaną z głębszą strategią uwagą, ale początkiem przemyślanego planu, bo PiS szykował już ustawę o służbie zdrowia, o której w internecie ukazały się uwagi (jestem przekonany, że były to podłe, kłamliwe insynuacje, jak wszystko co szkodzi PiS-owi), że ma służyć wzięciu za twarz obijających się i sabotujących wysiłki rządu lekarzy i pielęgniarki. Warto może jeszcze przypomnieć wypowiedź Łukasza Schreibera, który miał do powiedzenia nauczycielom, że też giną w wypadkach samochodowych, czyli chyba, że nie powinni mieć do nikogo pretensji, jak umrą na koronawirusa.

Ale to wszystko okazało się dopiero przygrywką po ujawnieniu genialnego wielkiego planu uruchomienia karzącej ręki pisowskiej sprawiedliwości, której palec wskazał na mecenasa Giertycha. I kilka innych osób, wśród których Ryszard Krauze miał być tym złym bogaczem, przez którego cierpi biedny, okradany lud pracujący. To wydarzenie natychmiast nagłośnione i ustawicznie przypominane i na wszystkie sposoby komentowane w reżimowych mediach przez pisowskich strategów, wytrawnych analityków itp., miało chyba za zadanie odwrócić uwagę opinii publicznej od tragicznej sytuacji służby zdrowia i bezradności w obliczu pandemii. Trudno powiedzieć, czy okazało się skuteczne. Już widać, że raczej nie, bo po prostu nieudolność dobrej zmiany i skala pandemii oraz całkowicie zmarnowany czas kilku miesięcy powoduje, że żadna siła nie odwróci od niej uwagi. Aresztowani, jak podają media, na skutek pomyłki prokuratora wyszli z aresztu, a wzrosła fala oburzenia dla organizatorów tej akcji i fala sympatii do Giertycha. Chyba nie najlepszym pomysłem było uruchomienie akcji „ratujmy zwierzęta”, obliczonej najpewniej na młodzieżowy elektorat i na tę część społeczeństwa, u której od dawna już pisowcy nie mają czego szukać. Może teraz będą mieli, choć wątpię, ale z pewnością sądząc po reakcji i hasłach na manifestacjach, stracili chłopów. Forma, styl i hasła chłopskich protestów zaskoczyły pisowskich strategów i nie wydaje mi się, by pomysł ze zwierzętami był politycznie dla pisowców opłacalny? Jak zawsze w takiej sytuacji czas pokaże. I jak zawsze jeszcze jakiś akcent międzynarodowy. Wydaje mi się, że nic nie uratuje p. Trumpa od wyborczej porażki, jego ostatnie wypowiedzi to już desperacja, unikanie debaty i zapewnienia, że za chwilę będzie szczepionka przeciwko koronawirusowi oraz ustawiczne brnięcie w przypodobanie się idiotom, których nie brakuje również w USA i którzy powątpiewają w szkodliwość lub obecność wirusa, co jest sprzeczne z domaganiem się szczepionki. Nie wydaje mi się, aby wiele osób jeszcze mu było w stanie uwierzyć w cokolwiek?

REKLAMA

4
Dodaj komentarz

3 Liczba komentarzy
1 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
4 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Wesołystaruszek

Uczony prof udaje, że nie wie ile lat trwa wykształcenie lekarza. Pomogę, 10 conajmniej. A kto zlikwidował część laboratoriów SSE i ograniczył liczbę studentów medycyny?
Może prof ma w tym swój udział a może nienawiść zaślepia.

Nikki

Skandalicznie niski poziom ogolnej oswiaty w Stanach (oprocz dla zamoznych i zdolnych) wyprodukowal wyznawcow Trumpa. Im sie wszystko podoba co on robi, klamstwa, buta, oszukiwanie w podatkach, nepotyzm i kumoterstwo. Brzmi znajomo? Polska idzie w podobnym kierunku

Gent

Panie profesorze dziękuję .Świetny artykuł trzeba jak najwięcej pisać i edukować